Producenci tłumaczą się po kontroli UOKiK-u. Polska żywność gorsza, ale za to tańsza

Olej palmowy, wzmacniacze smaków i dodatkowy cukier – obecność takich składników wykazała kontrola UOKiK-u przeprowadzona na polskiej żywności. Na próżno szukać ich w składzie jej niemieckich odpowiedników. Producenci przebadanych produktów tłumaczą się, że za różnicami w zawartości i gramaturze stoją preferencje polskich konsumentów i niższe ceny na naszym rynku.

(UOKiK)

Przypomnijmy – we wtorek Urząd Kontroli Konkurencji i Konsumentów opublikował wyniki badania porównującego standardy żywności tych samych koncernów, dystrybuowanych w Polsce i w Niemczech. Pod lupę wziął 101 par produktów. W przypadku 12 z nich znaleziono znaczące różnice – w 10 na korzyść żywności niemieckiej. Rozbieżności znaleziono w składzie, jakości, a nawet objętości produktów. Urząd w swojej analizie zaznaczył, że próba jest zbyt mała, by jej wyniki odnosić do całego rynku, wystarczyła jednak, by wywołać wzburzenie wśród Polaków.

Olej palmowy w Crunchipsach? Już nie

Przedstawiciele Lorenz Snack-World, producenta wziętych pod uwagę w badaniu chipsów Crunchips, Curly i Monster Munch, zapewniają w komentarzu dla portalu Wirtualne Media, że obecnie większość jej artykułów dystrybuowana w Polsce robiona jest z wykorzystaniem oleju słonecznikowego, a nie palmowego. Do końca roku olej palmowy ma być wyeliminowany ze wszystkich słonych przekąsek producenta. Według kontroli UOKiK-u, ten rodzaj tłuszczu roślinnego wykorzystywany jest przy produkcji Crunchipsów o smaku paprykowym, które możemy znaleźć na półkach polskich sklepów. Za naszą zachodnią granicą w składzie przekąski figuruje tłuszcz słonecznikowy.

Jak jednak podaje Lorenz Snack-World w oświadczeniu przesłanym do redakcji Bankier.pl, od kwietnia tego roku chipsy Crunchips produkowane są w Polsce na oleju słonecznikowym. Różnice w składzie tych produkowanych w Polsce i w Niemczech, np. zawartość proszku pomidorowego lub paprykowego, związane są z różnicami preferencji smakowych konsumentów w tych krajach. Polski konsument preferuje smak paprykowy, podczas gdy w Niemczech preferowany jest smak paprykowy z dodatkiem pomidorów, proszku serowego i serwatki w proszku.

Producent zapewnia też, że do końca 2019 r. zrezygnuje z używania wzmacniaczy smaków (glutaminianu sodu) w swojej żywności. Lorenz Snack-World dodaje, że nie ma żadnej różnicy w jakości między chrupkami Monster Munch i Curly rozpowszechnianych na rynku polskim i niemieckim. Rozbieżności dotyczą z kolei gramatury wspomnianych przekąsek – opakowania tych samych wymiarów zawierają w Polsce mniej chipsów niż w Niemczech. Wszystko to wina preferencji konsumentów. – W Polsce dominują głównie gramatury 140-160 g, podczas gdy w innych krajach UE preferowane są większe gramatury – stwierdza firma w komentarzu .

Lorenz Snack-World dodaje, że w Polsce ich produkty są tańsze w porównaniu z odpowiednikami z Europy Zachodniej. Na ceny detaliczne produktów w różnych krajach może wpływać bardzo wiele czynników, np. koszty produkcji, siła nabywcza konsumentów, trendy rynkowe czy działania promocyjne - wylicza producent. Dodaje jednak, że to właściciele sklepów decydują o ostatecznych cenach.

Z kolei Agnieszka Prusaczyk z Bahlsen Polska, firmy stojącej za poddanymi badaniu herbatnikami Leibniz Minis Choco, argumentuje mniejszą o 25 g gramaturę produktu jego niższą ceną w polskich sklepach. – Aby zaoferować polskiemu konsumentowi atrakcyjny produkt wprowadziliśmy na polski rynek Leibniz Minis Choco w opakowaniu 100 g w cenie o 29 proc. niższej (w przeliczeniu za kilogram produktu) niż opakowanie 125 g dostępne na rynku niemieckim. Raport UOKiK-u wskazuje zatem, że Leibniz Minis Choco są w Polsce bardziej atrakcyjne niż w Niemczech, bo przy identycznej jakości samego produktu jest on bardziej przystępny cenowo – mówi.

Więcej cukru, mniej ziół

Innym produktem, któremu przyjrzał się UOKiK-u, była herbata Lipton Ice Tea o smaku brzoskwiniowym. Ta dostępna w Polsce zawierała mniej ekstraktu z herbaty, za to więcej cukru. Przedstawiciel koncernu PepsiCo Julian Krzyżanowski tłumaczy, że urząd przyjrzał się składowi napoju pod koniec ubiegłego roku, a jego receptura została zmieniona niedługo później – na przełomie 2017 i 2018 roku. – W trzecim kwartale 2017 roku nastąpiła zmiana w polskiej formule Lipton Ice Tea Peach, ta zmiana w niemieckiej formule Lipton Ice Tea Peach została wprowadzona w pierwszym kwartale 2018 roku, co oznacza, że aktualnie produkowane na rynku polskim i niemieckim napoje są takie same pod względem składu – mówi Krzyżanowski.

„100 proc. naturalnych składników” – taki napis widnieje na opakowaniach serków Almette, również poddanych kontroli. UOKiK wskazał, że skład produktu nie odzwierciedla jednak tego sloganu. W polskiej wersji serka znajdziemy np. odtłuszczone mleko w proszku czy regulator kwasowości (kwas cytrynowy), których nie ma w wersji niemieckiej. Dodatkowo, podczas gdy w twarożkach Almette dostępnych w niemieckich sklepach zioła są na drugim miejscu w składzie (za serem twarogowym; to oznacza ich większą ilość), w Polsce stanowią one… 0,1 proc. składu produktu.

Te różnice, jak tłumaczy Hochland Polska, wynikają z różnych procesów produkcyjnych prowadzonych w Polsce i w Niemczech i tak naprawdę to te dystrybuowane na rynku polskim są zdrowsze. – Stosujemy inną technologię produkcji niż w Niemczech, co przekłada się na skład produktu. Serki produkowane w Polsce zawierają mniej tłuszczu i soli niż serki Almette produkowane w Niemczech, nie zawierają zagęstników, które znajdują się w części receptur niemieckich – czytamy. Producent dodaje, że kwas cytrynowy pozyskiwany jest metodą fermentacji, nie zaś dzięki syntezie chemicznej, dlatego twierdzenie „100 proc. naturalnych składników” jest prawdziwe.

Wymienione wyżej i przebadane przez UOKiK produkty to tylko kropla w morzu niezdrowej żywności zalewającym polskich konsumentów. W ostatnim czasie, dzięki użytkownikom portalu Wykop, głośno zrobiło się o oleju palmowym, który znaleźć możemy w wielu dostępnych na półkach produktach. Być może większa świadomość internautów na temat tego, co jedzą, wywrze presje na dużych koncernach, by ostrożniej wybierały składniki swoich produktów.

Agnieszka Ślęzak

Źródło:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
3 18 areoplan89

Olej słonecznikowy ze słonecznika gmo, pryskany roundupem za naszą wschodnią granicą na ukrainie.Wielka mi różnica w jakości.A w ogóle to czipsy to nie jedzenie.

! Odpowiedz
5 53 ares-

NIE kupuję i tyle w temacie bez tego da się żyć .

! Odpowiedz
1 5 (usunięty)

(wiadomość usunięta przez moderatora)

! Odpowiedz
4 15 iwonka50

Hmm, skoro w niemieckim Almette nie ma kwasu cytrynowego a u nas jest to chyba oznacza, że jest zbędny? Osobiście nie przepadam za kwaśnymi smakami a kwas cytrynowy dosypują nawet do produktów czekoladowo - kakaowych co nijak z nimi nie współgra. Nadaje np. waflom czekoladowym taki kwaśnawy posmak. Po co to???
Co do olejów w czipsach to np. olej słonecznikowy nie powinien być podgrzewany powyżej 107 st. C więc jak na tym smażyć?

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
6 10 _jasko

Jeśli jedna osoba nie używa cukru do herbaty, to druga słusznie może wykonceptować, że ten cukier jest zbędny....

! Odpowiedz
37 64 1960

A przed wejsciem do UE wszystko obiecywane bylo , ze bedzie cacy , ze jestesmy razem jako Europa , ze nie ma lepszych czy gorszych wobec prawa itp dyrdymaly dla naiwnych. A dzis ? W zywe oczy potrafia ukarac Polske , a za to samo Niemcow czy Francuzow juz nie .

! Odpowiedz
27 22 _jasko

Klapka TVPiS na oczy i płaczesz. Artykuł przeczytałeś czy tylko tytuł?

! Odpowiedz
4 6 wojslaw odpowiada _jasko

Akurat nie TVPiS tylko taka jest prawda. Po wejściu do UE mieliśmy zarabiać miliony w zagranicznych fabrykach a tu takie rozczarowanie, a jak komuś coś się nie podoba to sugerują wypad na zachód.

! Odpowiedz
2 35 karbinadel

OK< ale tu mamy tylko porównanie produktów, które pod tą samą marką są oferowane w różnych krajach. Takie badania już dawno przeprowadzili Czesi i Słowacy - i wyniki były podobne. Niech ktoś się pokusi o zbadanie żywności oferowanej pod "własną marką" przez sieci marketów - z Biedronką na czele

! Odpowiedz
3 49 mkx

Kontrola nie dotyczyła szkodliwości żywności, ani zgodności zawartości z tym co jest napisane na opakowaniu! Konkluzja powinna być taka, że jeśli dany produkt jest w sprzedaży na terenie UE, to jeśli ma różną zawartość, skład itp, to powinien być opakowany/nazwany inaczej! Różnicowanie na podstawie czcionki, i składu E coś tam - nie wystarczy.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz