Europoseł Krzysztof Brejza (KO) został we wtorek przesłuchany w warszawskim sądzie rejonowym na rozprawie dotyczącej prywatnego aktu oskarżenia, który skierował przeciwko Jarosławowi Kaczyńskiemu. Chodzi o odnoszące się do Brejzy słowa prezesa PiS o „odrażających przestępstwach”.


Kolejne posiedzenie sądu w tej sprawie - 13 stycznia lub 3 marca.
Prezes PiS nie stawił się na wtorkowej rozprawie w Sądzie Rejonowym dla Warszawy-Śródmieścia. Obecny był jedynie jego obrońca mec. Bogusław Kosmus. Rozprawa, której przewodniczył sędzia Tomasz Trębicki, odbyła się bez możliwości rejestrowania jej przez media w formie audio i wideo.
Sprawa z oskarżenia prywatnego europosła KO Krzysztofa Brejzy dotyczy słów prezesa PiS podczas posiedzenia sejmowej komisji śledczej ds. Pegasusa w marcu ubiegłego roku. Lider PiS wówczas powiedział o Brejzie: „Znaczący polityk formacji opozycyjnej dopuszcza się bardzo poważnych, a przy tym odrażających przestępstw”. W związku z prywatnym aktem oskarżenia skierowanym przez Brejzę Sejm w marcu uchylił Kaczyńskiemu immunitet.
Podczas posiedzenia sądu Krzysztof Brejza został przesłuchany w charakterze pokrzywdzonego. Jak mówił, słowa prezesa PiS były „brutalnym zniesławieniem”. Dodał, że „kampania hejtu”, jaką prowadzi przeciwko niemu Jarosław Kaczyński - elementem której były wspomniane słowa - wpływa na jego wizerunek w sposób „druzgocący”. Jak zaznaczył, niezależnie od wyniku toczącego się procesu, w oczach części opinii publicznej pozostanie „bandytą i złodziejem”.
W trakcie przesłuchania europoseł mówił także, że prezes PiS już wcześniej używał w stosunku do niego stwierdzeń podobnych do tych, jakie są przedmiotem niniejszej sprawy. Podkreślał również, że prezes PiS jest osobą wpływową medialnie, a jego słowa uzyskują znaczący rezonans.
Obrońca Jarosława Kaczyńskiego stwierdził, że prezes PiS jest „atrakcyjną zwierzyną do upolowania”. Ocenił, że jest on „oskarżony o nic”. W przedstawionym podczas rozprawy stanowisku, powiedział, że w trakcie marcowego przesłuchania przed komisją śledczą ds. Pegasusa prezes PiS odpowiadał na pytania, swoje słowa - których dotyczy akt oskarżenia - wypowiedział „przymuszony” przez pytających posłów. Jak zaznaczył, spełnił on wtedy „w dobrej wierze (swój) obowiązek prawny”. Według mec. Kosmusa, proces dotyczy w związku z tym tego, co wolno świadkowi zeznającemu przed sejmową komisją śledczą.
Brejza po zakończeniu posiedzenia sądu, ocenił w rozmowie z dziennikarzami, jako „zupełnie absurdalne” tłumaczenie o tym, że Jarosław Kaczyński był przymuszony rzekomo przez posłów do tego, żeby zniesławiać.
Pełnomocniczka europosła, Dorota Brejza powiedziała, że nie zgadza się z oceną mec. Kosmusa w kwestii istoty sprawy. - To jest proces o prawdę, to jest proces o granice wolności słowa, to jest proces o to, że nie wolno w przestrzeni publicznej kłamać, nie można nikogo szkalować - stwierdziła. Dodała, że wraz z europosłem są bardzo zadowoleni z toku procesu oraz tego, że dzięki niemu „opinia publiczna ma prawo i ma szansę poznać prawdę na temat inwigilacji Pegasusem”.
Mec. Kosmus nie komentował dla dziennikarzy przebiegu posiedzenia.
Zarówno oskarżenie, jak i obrona złożyły w trakcie posiedzenia nowe wnioski dowodowe; mec. Brejza zawnioskowała także o oddalenie części wniosków obrony.
Jarosław Kaczyński, który zeznawał w sądzie 4 listopada wyjaśnił, że jego wypowiedź o Krzysztofie Brejzie, w której mówił o „odrażających przestępstwach”, wynikała z obowiązku przekazania komisji śledczej ds. Pegasusa całej posiadanej wiedzy.
Kolejne posiedzenie sądu w tej sprawie odbędzie się 13 stycznia lub 3 marca. Jak wyjaśnił sędzia, termin następnego posiedzenia zależy od decyzji, jaką sąd podejmie w odniesieniu do złożonych przez strony wniosków dowodowych.
Niewykluczonym jest, że sprawa zakończy się na następnym posiedzeniu. (PAP)
ef/ par/

























































