Unia Europejska rozszerza zakres podatku węglowego CBAM. Jak donosi „Financial Times”, opłatami objęte zostaną nie tylko surowce, ale także gotowe produkty, takie jak pralki, kuchenki, narzędzia ogrodowe czy części samochodowe. To cios w importerów, którzy próbowali omijać unijne regulacje.


Mechanizm dostosowywania cen na granicach z uwzględnieniem emisji CO2 (CBAM) to pierwsze na świecie narzędzie tego typu. Jego celem jest ochrona europejskiego przemysłu, który ponosi wysokie koszty transformacji klimatycznej (m.in. w ramach systemu ETS, gdzie tona emisji kosztuje ok. 80 euro), przed nieuczciwą konkurencją ze strony tańszych, „brudnych” produktów z importu.
Dotychczas regulacje obejmowały głównie surowce, takie jak stal, aluminium czy nawozy. Teraz Bruksela idzie o krok dalej.
Koniec z omijaniem przepisów
Według informacji „Financial Times”, rozszerzenie podatku na produkty przetworzone ma zamknąć lukę w systemie. Do tej pory importerzy mogli unikać opłat, przenosząc produkcję półproduktów poza UE (np. do Turcji), a następnie wwożąc do Wspólnoty gotowe towary. Nowe przepisy obejmą m.in. drzwi samochodowe, sprzęt AGD czy narzędzia.
Decyzja o włączeniu konkretnych produktów będzie zależeć od zawartości materiałów objętych CBAM oraz ryzyka ucieczki produkcji poza UE.
Przemysł podzielony
Reakcje biznesu są mieszane. Organizacja Applia, reprezentująca producentów AGD, popiera zmiany, widząc w nich szansę na „uczciwą konkurencję na świecie”. Z kolei branża motoryzacyjna (ACEA) ostrzega przed wzrostem kosztów i biurokracją. Sektor fotowoltaiczny apeluje o stopniowe wdrażanie zmian, by uniknąć skoków cen i niedoborów.
Eksport pod parasolem?
Przegląd przepisów, który ma zostać opublikowany do końca roku, przewiduje także system wsparcia dla europejskich eksporterów. Subsydia mają chronić firmy z UE przed konkurencją na rynkach trzecich, gdzie normy emisji są niższe. Problemem pozostaje jednak finansowanie tego mechanizmu, gdyż wpływy z CBAM są już rozdysponowane w budżecie unijnym.
Bruksela podkreśla, że CBAM już przynosi efekty dyplomatyczne – Chiny, Indie czy Brazylia pracują nad własnymi systemami wyceny emisji, co jest jednym z celów polityki klimatycznej UE. Nowe regulacje mają wejść w życie, zanim importerzy zaczną płacić pełne stawki od 1 stycznia.
























































