Dziś na dwudniowym posiedzeniu zbierają się członkowie Rady Polityki Pieniężnej. Zdecydują o poziomie stóp procentowych w Polsce.
Główna ekonomistka Banku Pocztowego Monika Kurtek uważa, że stopy się nie zmienią. Dodała, że rośnie prawdopodobieństwo, że Rada obniży poziom stóp, ale nie powinno to nastąpić w najbliższych miesiącach.
Monika Kurtek dodaje, że przyszłe decyzje będą zależały od danych z polskiej gospodarki, jak poziom deflacji, czy wzrost gospodarczy. Ważne będą też czynniki międzynarodowe, jak wyniki czerwcowego referendum w Wielkiej Brytanii w sprawie przyszłości tego kraju w Unii Europejskiej.
Decyzję Rady w sprawie wysokości stóp poznamy w piątek.
Obecnie podstawowa stopa procentowa Narodowego Banku Polskiego wynosi 1,5 procent.
Zestawienie wypowiedzi członków RPP od ostatniego posiedzenia
Poniżej skrót wypowiedzi członków Rady Polityki Pieniężnej od ostatniego posiedzenia w kwietniu.
Eugeniusz Gatnar - 27.04 - PAP
"Podtrzymuję to, co mówiłem wcześniej, że obecny poziom stóp procentowych jest dla polskiej gospodarki optymalny. Stopy te są najniższe w historii i ten impuls sprzed 4 kwartałów właśnie dotarł do sfery realnej. Biorąc pod uwagę ich poziom musimy też jednak myśleć o stabilności sektora bankowego. Musimy brać pod uwagę, że Polska potrzebuje oszczędności jako źródła rodzimego kapitału".
"Jeśli myślę o czynnikach, które mogłyby wpłynąć na złagodzenie mojego stanowiska, to są to zagrożenia dla naszej ścieżki wzrostu gospodarczego. Ale ja takich wewnętrznych zagrożeń nie widzę. Wprost przeciwnie - perspektywy polskiej gospodarki, biorąc pod uwagę czynniki wewnętrzne, są jak najbardziej pozytywne".
"Stabilizacja (stóp NBP jest bazowym, najbardziej prawdopodobnym scenariuszem - PAP). A być może, w którymś momencie, zmiana nastawienia w drugim kierunku. Mamy do czynienia z poluzowaniem fiskalnym w postaci programu 500+. Biorąc pod uwagę zasady policy mix, nie możemy równocześnie luzować polityki monetarnej".
"Nie możemy powiększać zadłużenia, pogarszając przy tym jakość kredytów. Nie chciałbym, żeby Polska wpadła w tę pułapkę. Jestem przeciwnikiem zbyt taniego pieniądza, który może przynieść negatywne skutki gospodarce związane z nadmiernym, nieodpowiedzialnym zadłużaniem się. To nie jest dobry kierunek".
Eugeniusz Gatnar - 27.04 - PAP
"Deflacja jako taka nie jest niczym dobrym. Pytanie tylko, czy jej skala, z jaką mamy do czynienia w Polsce, szkodzi naszej gospodarce? Uważam, że deflacja w Polsce jest bardzo płytka i nie powoduje typowych dla deflacji negatywnych skutków czy zachowań".
"Jestem przekonany, że inflacja - zgodnie z naszą projekcją - w drugiej połowie tego roku jednak się pojawi. A w przyszłym roku będziemy mogli osiągnąć dolne pasmo odchyleń od celu".
"(...) banki, które za wszelką cenę starają się cel inflacyjny osiągnąć, czyli starają się tę +wiarygodność+ zdobyć, nie odnoszą sukcesów. To jest w obecnej sytuacji niemożliwe. A próby dokonania tego przy pomocy takich niestandardowych narzędzi, jak np. ujemne stopy procentowe, mogą przynieść jeszcze gorsze skutki dla gospodarki niż nieosiąganie celu inflacyjnego".
Kamil Zubelewicz - 27.04 - "Rzeczpospolita"
"Wszelkie prognozy, którymi dysponujemy, pokazują, że inflacja wróci do celu przy obecnym poziomie stóp procentowych. Gdybyśmy więc teraz obniżyli stopy procentowe, moglibyśmy wkrótce być zmuszeni do ich podniesienia. Wiele osób zapomina, że cel inflacyjny NBP jest rozumiany długofalowo. Nie chodzi o to, żeby był osiągany w każdym miesiącu, bo to po prostu niewykonalne, ale o to, by inflacja w dłuższym terminie oscylowała wokół 2,5 proc.".
"Jeśli dojdzie do takiej dyskusji, będę optował za obniżeniem celu inflacyjnego. Został on w Polsce ustalony na poziomie 2,5 proc., czyli nieco wyżej, niż w strefie euro, co m.in. miało sprzyjać lekkiemu słabnięciu złotego wobec euro i w założeniu podtrzymywać konkurencyjność cenową polskiego eksportu. Dziś jednak strefie euro też daleko jest do inflacji na poziomie 2 proc., a nasz eksport w coraz większym stopniu konkuruje jakością, a nie ceną".
Grażyna Ancyparowicz - 14.04 - "Rzeczpospolita"
"Cel inflacyjny to tylko kompas, którym kieruje się RPP w procesie decyzyjnym, dlatego raczej nie powinno się mówić o +dopuszczalnym+ przedziale odchyleń dynamiki cen. Polityka pieniężna powinna zapewnić stabilność siły nabywczej złotego w takim stopniu, aby wspierać wzrost polskiej gospodarki w średniej perspektywie, a tak się właśnie dzieje. Obniżka stóp procentowych - rekordowo niskich jak na polskie warunki - mogłaby okazać się konieczna, gdyby silny strumień +gorącego pieniądza+ z krajów, gdzie wprowadzono ujemne stopy procentowe zagroził stabilności systemu finansowego naszego kraju. Wydaje się to jednak mało prawdopodobne".
"(...) w Polsce może wystąpić silny impuls inflacyjny jako efekt synergiczny sprzężenia programu 500+ z programem rozwoju mieszkalnictwa oraz zapowiedzianą reindustrializacją naszej gospodarki".
Jerzy Osiatyński - 12.04 - PAP
"Mamy kilkukwartalne opóźnienie pomiędzy decyzją RPP, a jej efektami. Zważywszy na to oraz na stałą poprawę w zakresie stopy zatrudnienia, zastanawiam się czy nie jest to pora, aby pomyśleć nad zmianą naszego nastawienia w polityce pieniężnej i wobec tego nad zmianą informacji, którą przekazujemy rynkom".
"Nie chodzi o to, aby Rada już w najbliższych miesiącach miała zdecydować o podniesieniu stóp, ale o to, czy nie powinniśmy pilniej obserwować barometry, których odczyty mogą nas z dostatecznym wyprzedzeniem skłaniać do takiego ruchu. Albo też - ku czemu bym się przychylał - aby szukać takich rozwiązań w innych obszarach polityki gospodarczej, które skutecznie hamowałyby inflacyjny nacisk płac na ceny, bez konieczności wzmacniania ich instrumentami polityki pieniężnej".
"Moim zmartwieniem nie jest to, aby na czas podnosić stopy, ale żeby wyłapywać te czynniki, które mogą takich podwyżek wymagać i je neutralizować, aby stóp nie trzeba było podnosić. Gdyby się okazało, że ustalenia Rady Dialogu Społecznego czy też inne instrumenty oddziaływania na dynamikę płac w relacji do dynamiki PKB będą skuteczne, to wtedy - ceteris paribus - byłby to czynnik skłaniający mnie do redukcji stóp procentowych. Pod warunkiem jednak, że takie obniżki nie miałyby negatywnego wpływu na stabilność systemu finansowego. Gdyby się miało okazać, że tej stabilności nie zagrażają i że mamy narzędzie w postaci porozumień trójstronnych, wtedy chętnie opowiadałbym się za obniżeniem stóp procentowych. Ale stabilność systemu finansowego to odrębny problem, które znacznie wychodzi poza mandat samej tylko RPP czy banku centralnego".
Jerzy Osiatyński - 12.04 - PAP
"Rzeczywiście z pewnego punktu widzenia taka przestrzeń istnieje (do poluzowania polityki pieniężnej - PAP), choćby zważywszy na niepokojąco długo utrzymującą się deflację, która ostatnio pokazuje się także we wskaźnikach inflacji bazowej, tj. oczyszczonej m. in. z wpływu zmian cen paliw, surowców i płodów rolnych. Dlaczego jednak, moim zdaniem, obecnie nie należy iść w tym kierunku? Celem redukcji stóp miałoby być pobudzenie gospodarki dzięki potanieniu kredytu. Czy stopa wzrostu gospodarczego w Polsce może być większa niż obecnie? Tak, może. Czy brak płynności finansowej sektora przedsiębiorstw jest istotnym czynnikiem ograniczającym decyzje inwestycyjne sektora prywatnego, które miałyby to przyspieszenie wzrostu zapewnić? Nie, nie jest".
"Głównym czynnikiem ograniczającym decyzje inwestycyjne prywatnych przedsiębiorców jest niepewność. W gruncie rzeczy, nawet uwzględniając opóźnienia pomiędzy naszą ostatnią decyzją o obniżce stóp procentowych a zmianami w dynamice inwestycji prywatnych, niewiele wskazuje, że ta redukcja stóp okazała się bardzo skuteczna dla pobudzenia tych inwestycji".
"Na sektor finansowy nałożono dodatkowy podatek i nie wiemy, jakie będą reakcje banków związane z tym obciążeniem. Nie są znane obciążenia z tytułu restrukturyzacji kredytów walutowych ani nie wiemy, jak zostanie rozwiązana ta kwestia. Obniżki stóp procentowych z reguły będą prowadzić do obniżenia rentowności sektora bankowego. Wszystko to może oznaczać poważne kłopoty dla zachowania dzisiaj stale jeszcze bardzo dobrej stabilności sektora bankowego i sektora finansowego ogółem".
"(...) wydaje mi się, że w tej chwili najbezpieczniejszą polityką jest utrzymywanie stóp na obecnym poziomie. Wait and see. I jednak z większym uwrażliwieniem na to, co w ciągu 3-4 kwartałów od dziś może się dziać, jeśli chodzi o jednostkowe koszty zmienne i płynący z tej strony nacisk inflacyjny".
Eryk Łon - 11.04 - PAP
"Obecnie polskie stopy procentowe są stosunkowo niskie, co wspiera rozwój gospodarczy naszego kraju. Uważam jednak, że w sytuacji uporczywej presji deflacyjnej możliwe jest poparcie przeze mnie jeszcze w tym roku co najmniej jednego wniosku o obniżenie stóp procentowych NBP".
"To, że na razie zajmuję jeszcze pozycję wyczekującą wynika głównie z tego, że od początku kwietnia tego roku wdrażany jest rządowy program finansowego wsparcia polskich rodzin. Konstrukcja tego programu stwarza szanse na poprawę dynamiki polskiego wzrostu gospodarczego oraz pewne ożywienie krajowych procesów inflacyjnych".
"(...) nie mam żadnego wewnętrznego oporu przed myśleniem o obecności niestandardowych instrumentów w naszej polskiej polityce pieniężnej, jednak przy zastrzeżeniu, że instrumenty te stosowane byłyby we właściwym momencie i w sposób odpowiadający naszym polskim realiom".
Kamil Zubelewicz - 06.04 - konferencja po posiedzeniu RPP
"Efekty naszych decyzji będzie można obserwować za 5-6 kwartałów. W chwili obecnej dysponujemy takimi prognozami, które mówią, że inflacja w tym okresie będzie wyższa niż obecna. Nie będzie deflacji, tylko będzie inflacja. Czyli mamy decyzję dziś o nominalnych stopach i efekt pod postacią inflacji za 1,5 roku. Skoro obecny poziom stóp - zgodnie z wszelkimi prognozami, oznacza, że te ceny będą rosły - w niedużym stopniu, ale będą się zbliżać do celu inflacyjnego, to właściwie trudno zmienić nominalne stopy procentowe w takim układzie".
Marek Belka - 06.04 - konferencja po posiedzeniu RPP
"Nie sądzę, żeby można było powiedzieć, że wydarzenia z ostatniego miesiąca uczyniły obniżkę stóp bardziej prawdopodobną. (...) Nie mogę powiedzieć, żebyśmy zbliżyli się do obniżki stóp. Przede wszystkim patrząc na dynamiczny wzrost gospodarczy w Polsce".
"Obserwujemy zdecydowaną poprawę na rynku pracy. Fundusz płac z ostatniego miesiąca to jest blisko 7 proc., szczególnie realnie, biorąc pod uwagę ujemny wskaźnik CPI. To nie są sytuacje w których - nawet w takich warunkach deflacyjnych - myśli się o obniżce stóp".
"Świat jest pełen niepewności i dobrze jest mieć na realizację scenariuszy niezbyt różowych jeszcze jakąś przestrzeń. Chociażby w zakresie stóp procentowych".
"Jeżeli będzie gwałtowne pogorszenie aktywności gospodarczej, wtedy będzie można myśleć o istotnym zmniejszeniu oprocentowania - jeden z członków Rady dziś to powiedział, to oczywiście nie jest pogląd Rady (...), ale w takiej sytuacji może warto jest móc obniżyć stopy znacząco. Bez jakiegoś długiego cyklu. To oczywiście nie oznacza wcale, że tak będzie. Ale charakterystyczne, że tego rodzaju rozmowy prowadzimy".
"Rada rzeczywiście jest dość jednolita, jeśli chodzi o poglądy".
PAP/ jba/ IAR/ Arkadiusz Augustyniak/ dyd





























































