

W najbliższych trzech latach nasz eksport będzie rósł w tempie 9 proc. rocznie, zapowiada "Puls Biznesu". Wyprzedzą nas tylko gospodarki z Azji, i to nieliczne.

Analitycy brytyjskiej firmy badawczej Oxford Economics i banku HSBC twierdzą, że mimo wojny na Ukrainie polscy eksporterzy mają przed sobą bardzo dobre perspektywy. Według ich prognoz w latach 2014-2016 nasz eksport będzie rósł średnio w tempie 9 proc. rocznie.
To jeden z najwyższych wyników ze wszystkich 25 państw branych pod uwagę w badaniu. W Europie nie mamy sobie równych, bo druga w kolejności Wielka Brytania ma prognozę na poziomie niespełna 5 proc.
Na świecie wyprzedzają nas tylko dynamiczne azjatyckie machiny eksportowe: Wietnam, Indie, Korea Płd. oraz Turcja, gdzie zagraniczna sprzedaż ma rosnąć o 10-11 proc. Zdaniem autorów raportu polski eksport ma lepsze perspektywy niż szybko rosnący malezyjski i indonezyjski, a porównywalne z Chinami i Meksykiem.
Komentarz eksperta
Polski eksport potrzebuje nowego napędu
W latach 2003-13 wartość polskiego eksportu wzrosła trzykrotnie, co daje średnioroczny wzrost rzędu 11,9% rdr. Zatem prognozowane przez ekspertów Oxford Economics oraz HSBC tempo 9% rocznie jest jednak lekkim regresem. Z drugiej strony, cieszy doborowe towarzystwo szybko rosnących gospodarek i oderwanie się od pogrążonej w sekularnej stagnacji Europy Zachodniej.
Istotniejsze od samego wolumenu jest co i za ile się sprzedaje. Przez ostatnią dekadę Polska wyspecjalizowała się w montowaniu gotowych produktów na rzecz zachodnich koncernów, bazując na względnie taniej, ale solidnej sile roboczej. Ten model wzrostu już się wyczerpał. Jeśli polska gospodarka chce nadal rosnąć, musi zacząć eksportować wyżej przetworzone towary z większą wartością dodaną. Czas taniej siły roboczej właśnie przemija.
Po drugie, polscy eksporterzy powinni kontynuować ekspansję na rynki azjatyckie, latynoskie czy afrykańskie, aby zredukować uzależnienie od Starego Kontynentu. Europa popadła w permanentną stagnację, z której zapewne nie wygrzebie się przez następne 10-20 lat. Czas więc poszukać nowych rynków zbytu w krajach rozwijających się. Bo to one wyznaczą gospodarczą przyszłość świata.
(PAP)




























































