REKLAMA

Polska będzie gazowym Kuwejtem Europy?

2008-09-05 16:00
publikacja
2008-09-05 16:00
Po ostatnich wydarzeniach na Kaukazie o dywersyfikacji dostaw ropy i gazu można chwilowo zapomnieć. Rosja wyraźnie zamyka gruziński korytarz i chce być wyłącznym dostawcą surowców energetycznych na Europę. Wojna z Gruzją była aż nadto wyraźnym sygnałem, nie tylko dla Gruzji, Polski czy Stanów Zjednoczonych, ale przede wszystkim dla Kazachstanu, Azerbejdżanu czy Turkmenistanu, które chciały korzystać ze swych bogactw naturalnych z pominięciem rosyjskich rurociągów. Wojna na Kaukazie uderza w całą unijną energetykę i próbę uniezależnienia się przynajmniej niektórych krajów Unii od rosyjskich dostaw surowców. Stawia pod znakiem zapytania bezpieczeństwo energetyczne tych państw i skłania UE do kontynuowania dobrych stosunków z Rosją.

Co będzie dalej?

Unia Europejska nie ma wspólnej polityki energetycznej. Najlepszym tego przykładem jest kontynuowanie budowy ropociągu Nord Stream po dnie Bałtyku, przez Niemcy, Holandię oraz przychylność dla tego projektu kilku innych krajów, takich jak choćby Włochy, czy Grecja. Często mówi się o kontynuowaniu gazociągu Nabucco, który ma na początku kosztować 8 mld EUR, a jego przepustowość ma osiągnąć docelowo 31 mld3 gazu. Gazociąg ten miał być budowany przez Gruzję, Austrię, Turcję, Węgry, Bułgarię i Niemcy. Czy jednak zostanie zrealizowany, w kontekście obecnej sytuacji geopolitycznej na Kaukazie? Nie wiadomo. Budowa małych szlaków, którymi kaspijska ropa i gaz mogłaby popłynąć do UE i uniezależnić zarówno Unię i Polskę od dostaw Rosji, będzie jeżeli wręcz niemożliwa, to na pewno o wiele trudniejsza.

Plany, plany...

Miał rację Aleksander Gudzowaty, gdy wiele lat temu co mądrzejszym polskim politykom tłumaczył, że warto zabezpieczyć się za stosunkowo niewielkie pieniądze, idące zaledwie w setki milionów złotych, i zbudować 28-kilometrowy łącznik gazowy między Bernau a Szczecinem. Był to w pełni realny pomysł dywersyfikacji dostaw gazu i wzmocnienia bezpieczeństwa energetycznego naszego kraju. Było już wiadomo, że wcześniej czy później będziemy w Unii Europejskiej. Wyśmiewano i sabotowano bardzo skutecznie ten projekt. Zdecydowano się natomiast na bardzo mgławicowy, drogi i nie do końca realny projekt połączeń gazowych z Norwegią i Danią, zbojkotowany przez rząd Leszka Millera. Koniec końców nie mamy żadnego z nich. Mamy za to zerową dywersyfikację.

Kto poniesie koszty?

Wkrótce możemy mieć zupełnie niechciany gazociąg, budowany przez prywatną niemiecką firmę Concord Power Nordal, prowadzący do polskiej granicy, o przepustowości 20 mld m3. To z kolei może podważyć sens ekonomiczny budowy terminalu gazowego LNG w Świnoujściu, który może kosztować nas aż miliard euro. Dotychczasowy inwestor, PGNiG, obecnie stara się uniknąć obowiązku i próbuje przerzucić inwestycję i koszty na państwowy Gaz System, który również ma budować gazociąg z Danii do Polski, tzw. Baltic Pipe. Czy udźwignie te koszty? Czy jest w stanie to logistycznie zorganizować? Inwestycje miałyby powstać do 2016 r., ale dziś wydaje się to mało realne, ze względu na koszty i znaczące opóźnienia.

Nowe umowy, nowe ceny

Jeśli jednak Rosja, po wybudowaniu Nord Stream (możliwości przesyłowe maksymalne to aż 60 mld m3), przy wydatnej pomocy Niemiec i innych krajów UE zdecydowałaby się zamknąć gazociąg jamalski, biegnący przez Polskę, to musielibyśmy wybudować coś przy granicy – w okolicach Szczecina, by mieć łącznik dla zakontraktowanego rosyjskiego gazu. Polska ma umowę z Gazpromem, która ostatecznie wygasa w 2023 r. Do końca 2009 r. musimy uzgodnić nowe warunki – nowe ceny dostaw gazu przez RosUkrEnergo, którego udziałowcem jest Gazprom. Te negocjacje nie będą ani łatwe ani przyjemne. I wcale nie muszą się zakończyć kompromisem.

Kolejne Niderlandy

Między bajki można włożyć pomysły eksploatowania ropy i gazu przez polskich oligarchów, czy to w Libii i Iraku (przez Jana Kulczyka), czy w Kazachstanie (przez Ryszarda Krauzego i jego Pertolinvest). Spółka ta może w każdej chwili utracić dotychczasowe koncesje wydobywcze. Tamtejsze władze idą w ślady Rosji. Udział Ryszarda Krauzego w Petrolinveście spadnie już wkrótce tylko do 25 proc., a udział inwestorów kazachskich wzrośnie. Obiecanej ropy z tych złóż jak nie było tak nie ma. Brakuje pieniędzy na nowe wiercenia, a nawet gdyby ropa była, to w jaki sposób miałaby być przesyłana do Polski. Oby to przedsięwzięcie nie okazało się kolejnymi Niderlandami.

Poszukiwania w Norwegii

Nasz monopolista PGNiG zamierza wspólnie z Lotosem poszukiwać złóż gazu w Norwegii. Choć już wcześniej zainwestowaliśmy tam kilkaset milionów dolarów, na razie bez żadnego konkretnego efektu. Według PGNiG nakłady na złoża na Morzu Północnym wyniosą w perspektywie kilku lat aż pięć miliardów dolarów, a szacowane zasoby, zabezpieczone tam dla naszych potrzeb to ok. 35 mld m3 gazu. To bardzo kosztowny sposób wydobycia na trudnym terenie. Gdyby te pięć miliardów zainwestowano w poszukiwanie i wydobycie surowca z polskich złóż, miałoby to szybki i wymierny efekt ekonomiczny.

Stawiamy na węgiel

Podobno nasz kraj, dzięki Ministerstwu Gospodarki i premierowi Waldemarowi Pawlakowi, ma strategię energetyczną aż do 2030 r. Strategia ta niezbyt odkrywczo zakłada, że podstawowym paliwem dla polskiej energetyki będzie węgiel. Jednak złoża węgla kamiennego wyraźnie się wyczerpują. Ministerstwo Finansów w budżecie na 2008 r. pożałowało ok. 400 mln zł na poszukiwania nowych złóż węgla kamiennego, mimo obietnicy wicepremiera Pawlaka i wstępnej akceptacji tego projektu przez UE. A mniej węgla to droższy węgiel, droższy węgiel to droższy prąd, a więc droższa produkcja, usługi i wyższa inflacja.

Potrzebna ekoenergia

Strategia ta zakłada większe wykorzystanie źródeł odnawialnych i energetyki jądrowej, co w przypadku tej pierwszej części jest oczywiste, bo wynika ze zobowiązań przyjętych przez Polskę wobec UE i tzw. pakietu klimatycznego. Jednak energetyka jądrowa może wzbudzać mieszane uczucia wśród opinii publicznej w Polsce. Szkoda tylko, że tak bezmyślnie i bez ekonomicznego uzasadnienia na samym początku storpedowano i próbowano ośmieszyć inicjatywy geotermalne. Mógł być to dowód, że kolejne geotermiczne przedsięwzięcia mogą być i sensowne i ekonomicznie – opłacalne w wielu miejscach – bo Polska leży na gorących źródłach. Przed ekoenergią i gazem z własnych zasobów, przed geotermią stosowaną na wielką skalę nie uciekniemy, bo tradycyjnych źródeł wkrótce zacznie brakować.

Spanie na gazie

Czy możemy być przysłowiowym gazowym Kuwejtem Europy? Dlaczego Amerykanom, Anglikom czy Niemcom opłaca się ubiegać o koncesję na poszukiwanie w Polsce nowych złóż gazu ziemnego. A niektóre zagraniczne firmy, takie jak FX Energy, Aurelian Oil&Gas już to skutecznie robią w przeciwieństwie do PGNiG, które woli szukać gazu na trudnodostępnych terenach mórz Norwegii za owe pięć miliardów dolarów. Wielu wybitnych geologów – przedstawicieli Państwowego Instytutu Geologicznego, specjalistów z krakowskiego AGH – twierdzi, że Polska wręcz leży na gazie. A realne zasoby szacowane na złożach już odkrytych, to co najmniej 600 mld m3. Rocznie zużywamy tylko 14 mld m3. Szacuje się, że złożą w Polsce mogą zawierać zasoby rzędu 1 bln 300 mld m3 i są to złoża bardzo dobrej jakości. Dotychczas przebadano i potwierdzono zaledwie 10 – 20 proc. pokładów gazu ziemnego w Polsce, często wiercąc jeszcze w latach 70. i to bardzo płytko, na poziomie 2 – 3 km. Krajowe wydobycie nie tylko nie rośnie, ale nawet, jak zapowiada PGNiG, nastąpi obniżenie prognozy wydobycia. Rzekomy powód spadku rodzimego wydobycia gazu ziemnego to kłopoty techniczne, awarie gazociągów przesyłowych, brak środków na inwestycje czy zmiana strategii. Może to dziwić w sytuacji, gdy zagraniczne koncerny wręcz szturmują Ministerstwo Środowiska, ubiegając się o kolejne koncesje.

Mamy skarb?

W Polsce jest jeszcze dużo złóż, które nie były ani badane, ani eksploatowane, bo gaz był tani. Rosjanie nie podnosili drastycznie cen, a lobby gazowo-importowe było bardzo silne również politycznie. Prawdziwym gazowym polskim eldorado mogą okazać się tereny od Zielonej Góry przez Gorzów i Lubiatów, gdzie już odkryto złoże 5 mld m3, Międzychód, Puszcza Notecka, Środa Wielkopolska, Wielkopolska, a nawet sam Poznań, leżący na gazie może być samowystarczalny energetycznie, aż po tereny Szczecina. Równe ciekawe złoża mogą znajdować się na Podkarpaciu, w okolicach Przemyśla. Zasoby gazu znajdują się nawet w podwarszawskiej Wildze i są tam już eksploatowane. Te kopaliny mogą się okazać prawdziwym polskim skarbem.

Kto ma rację?

W 2007 r. Ministerstwo Środowiska udzieliło ok. 30 koncesji na poszukiwanie gazu. Łącznie takich koncesji jest już kilkaset. Blisko połowę otrzymały PGNiG i Petrobaltic. Jednak brak strategii obliczonej na własne źródła. Zawsze łatwiej podnieść ceny gazu polskim konsumentom. Zagraniczne firmy pamiętają, by nie zasypiać gruszek w popiele. Prą do przodu, inwestują w Polsce, nie żałują wysiłku logistycznego. Jak zwykle ockniemy się, gdy zagraniczne firmy trafią na polskiej ziemi na bogate złoża. Wtedy będzie i przychylność polskich władz i znajdzie się ojciec tego sukcesu. Problem tylko w tym, że zyski, jak zwykle, popłyną za granicę. Jeśli zagraniczne firmy zamierzają zainwestować już nie setki a miliardy złotych w poszukiwanie i wydobycie gazu w Polsce, oznacza to, że śpimy na gazie, który dziś gwarantuje sukces i bogactwo.

Janusz Szewczak
Autor jest niezależnym analitykiem gospodarczym
Źródło:
Tematy
Tanie konto firmowe i wysoki procent na lokacie
Tanie konto firmowe i wysoki procent na lokacie

Komentarze (12)

dodaj komentarz
~gregUPR
przeczytajcie wywiad z Andrzejem Szczęśniakiem w Angorze jak wygląda naprawdę polityka energetyczna naszych rządów
~lon
a gdzie on był tyle lat ten Pan ?
bozenia_ odpowiada ~lon
WIELKOPOLSKA - Mamy wielkie złoża ropy i gazu, teraz pora zacząć je wydobywać


Cztery ważące po 20 ton pojazdy przemierzają właśnie pola i lasy na północnych obrzeżach Kalisza. Co kilkadziesiąt sekund zatrzymują się po to, aby za pomocą ogromnych wibratorów zatrząść ziemią. Uzyskane w ten sposób fale sejsmiczne mają pomóc
WIELKOPOLSKA - Mamy wielkie złoża ropy i gazu, teraz pora zacząć je wydobywać


Cztery ważące po 20 ton pojazdy przemierzają właśnie pola i lasy na północnych obrzeżach Kalisza. Co kilkadziesiąt sekund zatrzymują się po to, aby za pomocą ogromnych wibratorów zatrząść ziemią. Uzyskane w ten sposób fale sejsmiczne mają pomóc w odkryciu obszarów, na których mogą występować ropa naftowa lub gaz ziemny.

Wielkopolska jest zagłębiem surowców. Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo szacuje, że pod Puszczą Notecką jest do150 mln ton ropy naftowej, z czego do wydobycia nadaje się 25 procent. Przed rokiem rozpoczęły się odwierty pod Chojnem, w gminie Wronki. W okolicach Międzychodu, Lubiatowa i Grotowa ma wkrótce powstać kopalnia. W tej okolicy ropa zalega na głębokości trzech kilometrów pod powierzchnią. Złoża szacowane są na ponad 8 mln ton ropy. To 30 proc. krajowego zapotrzebowania rocznego. Pierwszych 5 tysięcy ton ropy PGNiG już wydobyło.

Złoża, które opłaca się wydobywać ocenione zostały na około 7,38 miliarda m3 gazu i ok. 8,09 mln ton ropy naftowej. W okolicach Międzychodu eksploatowanych ma być pięć odwiertów. Badaniami objęty został też teren między Kaźmierzem, Pniewami a Lwówkiem. Na roponośnych terenach zarobił już samorząd Międzychodu. Za próbne wydobycie gmina otrzymała 300 tys. zł.


– Spodziewamy się, że z tytułu podatków do naszego budżetu wpłynie od sześciu do ośmiu milionów złotych rocznie. Przy budżecie w wysokości 36 milionów złotych to duży zastrzyk – mówi Krzysztof Michalski, wiceburmistrz Międzychodu.

Wkrótce do grona gmin czerpiących korzyści ze złóż ukrytych głęboko pod ziemią dołączy Kostrzyn. Wpływy z wydobycia kopaliny gmina dzielić będzie z Urzędem Marszałkowskim w relacji 60 procent dla gminy, 40 dla Urzędu Marszałkowskiego. Za każdy metr sześcienny do podziału będzie ok. 2,4 zł.

A gaz z okolic Kostrzyna chce wydobywać brytyjski koncern Aurelian Oil. Ogłosił to w lipcu. Pierwszy gaz popłynął z odwiertu w Siekierkach Małych w listopadzie ubiegłego roku.– Szum ulatującego gazu, bo ciśnienie było ogromne, a później jęzor ognia wysoki na kilka metrów – tak opisuje ten moment Stanisław Kniat, z Siekierek Małych, właściciel ziemi, na której wykonany został odwiert.

– Pełne moce eksploatacyjne przewidujemy uzyskać w 2013 roku. Będziemy wówczas wydobywać 7 mln metrów sześciennych gazu rocznie. Tak ma być przez 15 kolejnych lat, zanim wydobycie obniży się – mówi Frank Jackson, członek zarządu. Wydobywany pod Kostrzynem gaz ma być pompowany gazociągiem średniego ciśnienia już do wielkopolskiej sieci. Planuje się, że w sprzedaży będzie we wrześniu przyszłego roku.

O tym, że pod Kaliszem mogą znajdować się cenne złoża wiadomo już od połowy lat 70., kiedy przeprowadzono pierwsze badania. Po 30 latach fachowcy z Geofizyki Kraków wrócili tu z najnowocześniejszym sprzętem na zlecenie brytyjskiego konsorcjum Aurelian Oil&Gas. Przez najbliższe tygodnie zajmować się będą wywoływaniem i zapisywaniem sygnałów sejsmicznych, które potem zostaną przetworzone i zanalizowane. Fachowcy z Geofizyki Kraków pracują w czworokącie: Kalisz – Gołuchów – Stawiszyn – Koźminek.

– To rejony perspektywiczne, w których już wcześniej prowadzone były badania – tłumaczy geofizyk Tomasz Cholewa. – Badania mogą odmienić losy gmin znajdujących się na północ od Kalisza.

Ewentualne odkrycie złóż gazu oznaczać będzie znaczne dochody w postaci podatku od nieruchomości, a nawet pewien udział w zyskach firmy wydobywającej paliwo. Nie oznacza to jednak zasadniczej zmiany charakteru terenu.

Prace wykonywane są najbardziej nowoczesną obecnie metodą sejsmiczną. Cztery pojazdy zwane wibratorami wolno przesuwają się wzdłuż wytyczonych wcześniej linii. Co kilkadziesiąt sekund zatrzymują się i za pomocą wysuwanego z podwozia specjalnego urządzenia hydraulicznego wytwarzają drgania gruntu o częstotliwości od kilku do kilkudziesięciu herców. Powstała w ten sposób fala sejsmiczna, po obiciu od kolejnych warstw podłoża aż do głębokości 3-4 kilometrów, rejestrowana jest przez rozłożone na ziemi specjalne czujniki – geofony.

– Każdy wibrator wyposażony jest w GPS, a więc dane są bardzo precyzyjne – wyjaśnia kierownik robót Waldemar Zając.

– Sprzęt i sama metoda badań są zupełnie bezpieczne dla ludzi i zwierząt – zapewnia Magdalena Pachocka z działu PR Geofizyki Kraków.

– Na razie otrzymamy przekrój ziemi. Jeśli rezultaty będą zachęcające, wrócimy tu, żeby zrobić bardziej szczegółowe badania, które nam dadzą obraz przestrzenny i wtedy może zapaść decyzja o wierceniach – tłumaczy W. Zając.

– W Polsce złoża gazu i ropy są inne niż w Iraku czy Kuwejcie. Są małe, ale jest ich sporo. Przypominają rafę koralową. Wewnątrz takiej skały podobnej do pumeksu uwięziona jest ropa – tłumaczy Mirosław Szlendak z Geofizyki Toruń.

W kraju mamy 89 złóż ropy naftowej. W Karpatach i przedgórzu jest ich 45. Niestety, są jednak na wyczerpaniu. Na tak zwanym Niżu Polskim, czyli w Wielkopolsce i Lubuskiem istnieje 40 złóż. Stanowią aż 76,4 procent krajowych zasobów.
Marcin Kurzajczyk, Robert Domżał - POLSKA Głos Wielkopolski
~JW odpowiada bozenia_
czy ty umiesz liczyć? jakie wielkie złoża, na pewno nie te dane które zaprezentowałaś,

"Wielkopolska jest zagłębiem surowców. Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo szacuje, że pod Puszczą Notecką jest do150 mln ton ropy naftowej, z czego do wydobycia nadaje się 25 procent." i "Złoża szacowane są na ponad 8
czy ty umiesz liczyć? jakie wielkie złoża, na pewno nie te dane które zaprezentowałaś,

"Wielkopolska jest zagłębiem surowców. Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo szacuje, że pod Puszczą Notecką jest do150 mln ton ropy naftowej, z czego do wydobycia nadaje się 25 procent." i "Złoża szacowane są na ponad 8 mln ton ropy. To 30 proc. krajowego zapotrzebowania rocznego."

Przecież to złoże starczy tylko na max dwa lata i to tylko na potrzeby Polski, nie podałaś info ile mamy znanych zasobów ropy i gazu więc co tu się ekscytować.
~lon odpowiada ~JW
Gazu jest w bród
tylko głęboko
oj głęboko
jak zacznie spadac cena
swiatowa gdzies za dwa lata
to znowu nie będzie się oplacac .
~AL
Co wy chcecie aby ktoś się tym zajął ? PAweł walczy z Gawłem, a GAweł z Pawłem i to się liczy, to jest najważniejsze .... w Polsce.
~rzutek
nie ma czasu na takie piedoly jak gaz czy ropa ,nasi wielcy zakochali sie w gruzji 9 w gryzy) i afganki ,co tam polska poradza sobie ,najgorszym wypadku wyjada młodzi za granice
~t2
Monopol to monopol, czego się spodziewać.
~ax
Jednak hienoland ma się dobrze. W Polsce Polakom nic się nie opłaca nawet wydobywanie węgla, za to Słowakowi się opłaca. W Iraku także Polakom nie opłaca się wydobywać ropy. Za to opłaca się nam utrzymywać tę bandę cwaniaków. Kiedy wreszcie znajdą się ludzie, którzy potrafią rządzić krajem jak należy. W następnych wyborach pewnie Jednak hienoland ma się dobrze. W Polsce Polakom nic się nie opłaca nawet wydobywanie węgla, za to Słowakowi się opłaca. W Iraku także Polakom nie opłaca się wydobywać ropy. Za to opłaca się nam utrzymywać tę bandę cwaniaków. Kiedy wreszcie znajdą się ludzie, którzy potrafią rządzić krajem jak należy. W następnych wyborach pewnie SLD dostanie szansę na rządzenie, powrócą czerwone barony, zaczną się afery a Polskę prześcignie nawet Bangladesz. Wcale się nie dziwię, że większość młodych ludzi nie widzi tu dla siebie perspektyw.
~altctrldelete
Taki jest skutek posiadania monopolu w Polsce. Najgorszy zarządca to państwowy moloch PGNiG. Czemu się nie uwolni tego rynku? Może Lotos albo PKN byłyby zainteresowane wydobyciem też? Następna sprawa to regulowane ceny...

Powiązane: pknorlen

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki