|
- Policjant, który potrzebuje kierowcy, aby pojechać na jakieś nagłe zdarzenie w mieście albo ruszyć w pościg za groźnym bandytą, nie jest w pełni dyspozycyjny. Jest to bardzo kłopotliwe, zwłaszcza teraz, gdy w komendach są wakaty i brakuje wielu rąk do pracy – informuje inspektor Andrzej Kląskała, komendant powiatowy policji w Świdnicy.
W komisariacie w Świebodzicach jest dwóch policjantów bez prawa jazdy i dodatkowo trzech bez uprawnień do kierowania radiowozem. To jedna czwarta całej obsady jednostki.
– Mam problem zwłaszcza z nocnymi zmianami. Nie mogę przecież do jednego patrolu dać dwóch policjantów niekierowców, bo nie będą mieli jak dojechać na interwencję – przyznaje komendant Izabella Basztura. W jej komisariacie jest obecnie aż siedem wakatów. Mówi, że już zastrzegła szefom, że przyjmie do swojej jednostki każdego, byleby tylko miał uprawnienia.
– Niestety, zmusić policjantów do tego, by zdobyli uprawnienia, nie jestem w stanie – dodaje pani komendant. – To dla nich dodatkowe koszty i odpowiedzialność. Mogę więc tylko prosić – informuje.
A to skutkuje coraz rzadziej. Kurs prawa jazdy jest bardzo drogi, a policjant musi te pieniądze wyciągnąć z własnej kieszeni. Jeśli nie ma prywatnego samochodu, to najczęściej w ogóle nie jest tym zainteresowany.
Na Dolnym Śląsku są komisariaty, w których aż jedna czwarta policjantów nie ma prawa jazdy i uprawnień do kierowania radiowozem. – Sytuacja jest bardzo poważna – przyznają funkcjonariusze
Zdobycie prawa jazdy nie oznacza jeszcze, że funkcjonariusz będzie mógł kierować radiowozem. Do tego potrzebne są dodatkowe uprawnienia. By je zdobyć, trzeba przejść specjalne testy i badania lekarskie.
– Kiedy mój przełożony zasugerował mi pójście na kurs prawa jazdy, zapytałem, czy policja pokryje mi choć część kosztów z tym związanych – mówi nam jeden z policjantów z Dolnego Śląska. – Zarabiam 1300 złotych na rękę i dla mnie tysiąc złotych za taki kurs to ogromny wydatek. I na razie mnie na niego nie stać. Wielu moich kolegów, którzy mają prawo jazdy, broni się przed uzyskaniem uprawnień do kierowania radiowozem, bo to tylko kłopot. Większa dyspozycyjność i odpowiedzialność, a jak przydarzy się jakaś kolizja i będzie to nasza wina, to komendant może nam zabrać na pokrycie kosztów naprawy nawet równowartość trzech pensji. Dlatego wszyscy prywatnie wykupują sobie ubezpieczenie – tłumaczy policjant.
W Komendzie Głównej Policji nikt o problemie nie słyszał.
– Żadna jednostka terenowa nie zgłaszała nam do tej pory takich sytuacji – zapewnia Krzysztof Hajdas z KGP.
Podobnie w ministerstwie spraw wewnętrznych.
– Nikt nam wcześniej nie sygnalizował tego problemu, a szkoda, bo jeśli jest, to być może podczas prac nad nowymi zasadami rekrutacji wzięlibyśmy to pod uwagę – twierdzi Władysław Stasiak, minister spraw wewnętrznych i administracji.
Jego rzeczniczka Patrycja Hryniewicz dodaje, że ministerstwo wraz z komendą główną sprawą się zajmie, przeanalizuje i, jeśli będzie taka potrzeba, znajdzie rozwiązanie.
Kilkanaście lat temu wszyscy, którzy trafiali do szkół policyjnych, uczestniczyli w darmowych kursach na prawo jazdy. – To się skończyło z otwarciem prywatnych szkół jazdy, w których kursy są drogie – mówi Marcin Piotrowski z Wyższej Szkoły Policji w Szczytnie. – Zabrakło pieniędzy.
Dziś zdobycie prawa jazdy jest prywatną i nieobowiązkową sprawą każdego przyszłego policjanta.
Małgorzata Moczulska



























































