Jednym z najważniejszych wydarzeń gospodarczych 2014 roku była reforma OFE, czyli przeniesienie części aktywów zgromadzonych w II filarze do ZUS-u oraz zmiana sposobu finansowania i uczestniczenia w funduszach emerytalnych. Reforma ma swoich zwolenników i przeciwników. Warto się zastanowić, jakie są podstawy systemu emerytalnego i po co właściwie on istnieje?



System emerytalny często definiowany jest jako rodzaj przymusowego, wzajemnego ubezpieczenia osobowego, którego podstawowymi wyznacznikami są przymus i cel społeczny. Równocześnie jest też dobrem społecznym. To zdanie budzi wiele kontrowersji przede wszystkim dlatego, że opiera się na tzw. umowie międzypokoleniowej.
Zabezpieczenie społeczne jest ideą, zgodnie z którą zorganizowane społeczeństwo zobowiązuje się do zapewnienia warunków godnego bytu tym obywatelom, którzy nie ze swej winy nie mogą zapewnić sobie środków na utrzymanie – czy to w wyniku niemożliwości podjęcia pracy, czy z powodu braku oszczędności.
Podstawowym problemem jest stwierdzenie, które kryteria obywatel musi spełnić, by stać się stroną tej umowy. Z jednej strony przyjmuje się, że rolą państwa jest dbanie o obywateli, z drugiej zaś należy wyraźnie zaznaczyć, że obywatel ma nie tylko prawa, ale także obowiązki.
Prognozy Bankier.pl na 2015 rok [ANKIETA]
ReklamaZobacz także
Jednym z tych obowiązków jest właśnie podejmowanie działań umożliwiających samodzielne utrzymanie się obywatela. W tym sensie podstawowym i wspólnym kryterium otrzymania emerytury w ramach obowiązującej umowy pokoleniowej jest dożycie do określonego wieku. Jednak to tylko jedna składowa. Druga sprowadza się do działań podejmowanych w międzyczasie, czyli pracy i innej działalności umożliwiającej odprowadzanie składek na ubezpieczenia społeczne.
Mityczna umowa społeczna
System emerytalny jako dobro społeczne jest trudny do zdefiniowania z dwóch powodów. Przede wszystkim nie wszystkie strony umowy są równe – część społeczeństwa wyraźnie dokłada do utrzymania tego dobra, co może budzić poczucie niesprawiedliwości. Równocześnie zauważa się faworyzowanie przez państwo określonych grup społecznych, które często z przyczyn politycznych zwolnione są z równej partycypacji w utrzymywaniu systemu emerytalnego przy jednoczesnym uprzywilejowaniu w kwestii poboru świadczeń.
Drugi powód to status umowy społecznej, której istnienie może być negowane przez młodszych uczestników systemu emerytalnego, niekoniecznie chcących być zobowiązanymi do przestrzegania jej warunków. Powodem mogą być koszty, niechęć do finansowania niektórych grup zawodowych, brak możliwości podjęcia pracy za godną płacę itp. Obecnie, gdy granice są otwarte, zerwanie tej umowy przez obywatela sprowadza się do decyzji o emigracji. W przypadku ubezpieczeń społecznych w największym stopniu obowiązuje kryterium terytorialne i, o ile państwo docelowej emigracji na to zezwoli, nowy członek społeczności zaczyna respektować i czerpać korzyści z systemu obowiązującego na jego terytorium. Tymczasem pierwotnie obowiązująca go „umowa” obowiązywać przestaje. Nikt nie ma prawa zmuszać obywateli do pozostania w kraju w celu zapewnienia ciągłości finansowania systemu emerytalnego.
Niemniej konstrukcja umowy społecznej nie zawierała możliwości masowego odstąpienia od niej przez emigrantów, co wyraźnie wpłynęło na sytuację finansową ZUS-u i zmusiło państwo do niestandardowych działań. W odróżnieniu od doktryny liberalnej, gdzie w największym stopniu stawia się na samodzielność jednostek i wsparcie rodziny, w przypadku systemu emerytalnego opartego na umowie społecznej dowartościowuje się przede wszystkim pracę, rolę państwa jako opiekuna oraz społeczeństwa jako całości w rozumieniu zachowania przez nie postawy obowiązku wobec słabszych jednostek.
Państwo chroni słabszych czy szkodzi silniejszym?
Do realizacji tej idei potrzebne było wprowadzenie odpowiednich środków prawnych – w Polsce jest to konstytucja i inne akty prawne, m.in. ustawa o ubezpieczeniu społecznym. Dla wielu osób idea systemu emerytalnego jako dobra społecznego nie jest usprawiedliwieniem do kontynuowania umowy międzypokoleniowej, której celem jest finansowanie tego dobra.
W tym jednak wypadku należy odróżnić tych, którzy popierają dążenie państwa do zapewnienia obywatelom bezpieczeństwa socjalnego, od tych uczestników debaty publicznej, którzy sprzeciwiają się jedynie mechanizmom jego finansowania. W mojej opinii właśnie możliwość prowadzenia tego sporu wyczerpuje definicję systemu emerytalnego jako dobra społecznego, gdyż z natury rzeczy wymaga się od społeczeństwa konieczności dbania o nie. Obywatele dbają o dobro społeczne poprzez jego kontrolę, a także proponując rozwiązania i naciskając na władze na przeprowadzenie reform usprawniających system emerytalny.
Nie można tu nie wspomnieć o przeciwnikach państwowego systemu zabezpieczenia emerytalnego, którzy postulują jego całkowitą likwidację. Negując potrzebę jego istnienia, w najdobitniejszy sposób wskazują obszary, które należy usprawniać. W większości przypadków argumenty ograniczają się do zbyt wielkich kosztów.
Nie da się obok nich przejść obojętnie, gdyż w wielu aspektach są one powodem trudności w zachowaniu płynności systemu. Na skutek decyzji politycznych został on pozbawiony równowagi między chętnymi i zdolnymi do jego utrzymania a świadczeniobiorcami, z których spory odsetek w opinii części społeczeństwa nie zasłużył na uczestniczenie w tym systemie (osoby z krótkim stażem pracy, byli pracownicy służb bezpieczeństwa itp.). Obecnie jest to jedno z największych wyzwań, przed którym stoi państwo – pogodzenie uczestników tego sporu i znalezienie punktów równowagi, umożliwiających przetrwanie państwowego systemu emerytalnego, nie prowadząc jednocześnie do katastrofy finansowej i demograficznej lub użycia siły.
Główną przyczyną sprzeczności ekonomicznych są antagonizmy polityczne, które znajdują wyraz w programach naprawy wadliwych stosunków społecznych i obietnicach bardziej sprawiedliwego podziału dochodów. Często sprzeczności próbuje się rozwiązać poprzez wprowadzenie doktryny negującej istniejący porządek, ideologię usprawiedliwiającą przemoc w zachowaniu status quo lub nawołującą pokrzywdzonych do użycia siły w dochodzeniu swoich praw.
Felieton jest fragmentem artykułu: Nowe OFE a bezpieczeństwo emerytalne.
Łukasz Piechowiak



























































