W 2017 roku PiS zmniejszył świadczenia emerytalne i rentowe byłym funkcjonariuszom służb PRL. Wielu poszkodowanych przez nowe przepisy nie odpuściło i odzyskało w sądach dotychczasowe świadczenia. Zawieszonych jest jednak ok. 10 tys. podobnych spraw.


30 grudnia 2016 roku prezydent Andrzej Duda podpisał ustawę dezubekizacyjną. Na jej mocy od 1 października 2017 r. świadczenia byłych funkcjonariuszy aparatu bezpieczeństwa PRL oraz ich rodzin nie mogą być wyższe niż średnie emerytury i renty wypłacane przez ZUS. Jednak niektórym obniżono świadczenia do poziomu emerytury minimalnej – obecnie to ok. 1,4 tys. zł na rękę.
Nowe przepisy wywołały polityczną burzę. Ówczesny minister spraw wewnętrznych Mariusz Błaszczak argumentował, że "byli SB-cy tracą nienależne przywileje". Z kolei szef SLD Włodzimierz Czarzasty mówił, że "nie wolno zabierać praw nabytych". Co ważne, dla ustawodawcy nie miało znaczenia, że po weryfikacji osoby te przeszły do pracy w Urzędzie Ochrony Państwa, policji czy innych służbach mundurowych i służyli wolnej Polsce.
Niższe świadczenia otrzymało 39 tys. byłych funkcjonariuszy aparatu bezpieczeństwa PRL. Wielu poszkodowanych przez nowe przepisy poszło do sądów walczyć o swoje. Tymczasem ustawa dezubekizacyjna utknęła w Trybunale Konstytucyjnym, co tylko potęguje problemy.
Emeryci szturmują sądy
8000 emerytów wygrało przed sądem okręgowym przywrócenie świadczenia w dawnej wysokości - informuje Stowarzyszenie Emerytów i Rencistów Policyjnych, powołując się na dane sądów. Wśród nich znalazł się m.in. generał Gromosław Czempiński, który brał udział w operacji "Samum", podczas której pomógł ewakuować z Iraku amerykańskich żołnierzy - podała "Gazeta Wyborcza".
4,5 tys. funkcjonariuszy wygrało już w apelacji i musiano przywrócić im pełną emeryturę. W apelacji rząd przegrał w 90 proc. rozpatrzonych spraw - dodano.
Nie wszyscy mogą jednak cieszyć się z wygranej. Z danych sądowych wynika, że ok. 8 tys. osób nie doczeka się wyroku, bo zmarło - mówi Jana Gaładyk ze Stowarzyszenia Emerytów i Rencistów Policyjnych.
Co więcej, szacuje się, że ok. 10 tys. procesów jest w zawieszeniu właśnie przez to, że ustawa dezubekizacyjna trafiła do Trybunału Konstytucyjnego. Część sędziów uznała, że dopóki TK nie wyda orzeczenia, nie będzie rozpatrywać pozwów. A TK nie kwapi się z decyzją, bo jak uważać ma część sędziów Trybunału - ustawę dezubekizacyjną uchwalono niezgodnie z prawem.
Strasburg po stronie byłych funkcjonariuszy
23 skargi na dezubekizację wpłynęły do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu. Zapadł już pierwszy wyrok - zwycięski dla byłego funkcjonariusza. Pan Ireneusz, były milicjant, otrzymał niższą emeryturę, ponieważ przez dwa lata studiował w Wyższej Szkole Oficerskiej w Legionowie podlegającej Ministerstwu Spraw Wewnętrznych. Nikt nie zwrócił uwagi na fakt, że przez 26 lat w wolnej już Polsce był wzorowym policjantem.
Należy podkreślić, że Trybunał wypowiadał się nie o samej dezubekizacji, ale jej o procedurach. Właśnie w ten sposób Polakowi udało się wygrać. W wyniku ugody mężczyźnie przyznano 2040 euro odszkodowania.
"Długotrwałe zawieszenie spraw w oczekiwaniu na rozstrzygnięcie Trybunału Konstytucyjnego narusza art. 6 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, w związku z naruszeniem prawa do sądu i przekroczeniem czasu na uzyskanie rozstrzygnięcia, a także art. 13 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, w związku z brakiem efektywnych środków odwoławczych na długi czas oczekiwania na rozstrzygnięcie Trybunału Konstytucyjnego" - orzekł Europejskiego Trybunału Praw Człowieka.

























































