Przepisy, które miały stanowić tarczę dla urzędów i usprawiedliwiać opóźnienia w sprawach cudzoziemców, stały się pułapką generującą dodatkowe koszty. Administracja traci czas na walkę w sądach, którą coraz częściej przegrywa – pisze w środę „Dziennik Gazeta Prawna”.


Gazeta zauważa, że polskie urzędy wojewódzkie znalazły się w potężnym klinczu prawno-organizacyjnym.
Z jednej strony lawinowo rośnie liczba wniosków o legalizację pobytu składanych przez cudzoziemców, z drugiej – sądy administracyjne coraz śmielej kwestionują przepisy, które pozwalały urzędnikom na legalną bezczynność. Mowa o artykule 100d ustawy o pomocy obywatelom Ukrainy, który zawieszał bieg terminów załatwiania spraw – wskazuje.
Dziennik dodaje, że zawieszenie biegu terminów przewiduje też najnowszy projekt ustawy, która ma wygasić rozwiązania z tzw. specustawy ukraińskiej. „Sądy uznają, że powoływanie się w czwartym roku wojny na sytuację nadzwyczajną narusza konstytucyjne prawo do sądu. Efekt? Urzędy wojewódzkie muszą rezerwować pieniądze na wypłatę zasądzonych kosztów” – stwierdza.
Według gazety, skalę problemu najlepiej obrazują dane z najbardziej obciążonego regionu. „Wojewoda mazowiecki informuje o drastycznym skoku liczby skarg na przewlekłość. O ile w 2024 roku było ich 597, o tyle w 2025 r. liczba ta wzrosła do poziomu 2371. To niemal czterokrotny wzrost w ciągu roku. Kwota zasądzonych kosztów sądowych w konkretnych sprawach może wydawać się na razie niewielka (2968 zł), ale należy pamiętać o efekcie skali i toczących się postępowaniach” – czytamy. (PAP)
dap/ agz/



























































