Volvo V70 to według szwedzkiego producenta „dorosły, który nadal lubi rocka”. Jeżeli to prawda, to V70 R-Design od Heico Sportiv słucha… hard rocka.
Wierny i oddany tuner Volvo, Heico Sportiv, zabrał się za kolejny model producenta – V70, który w efekcie modyfikacji pokazał swe głębokie (i jakże ostre!) brzmienie. Zacznijmy od tego co istotne, czyli od serca naszego rockmana. Po opuszczeniu fabryki w rytm ballady Metalliki bije miarowo trzylitrowa doładowana jednostka o mocy 304 KM. Oczywiście ludzie z Heico Sportiv nie mogli jej pozostawić w takim stanie. Postanowili przyspieszyć nieco tempo i przeprogramowali ECU. Silnik dostał kopa energetycznego w postaci kolejnych 21 KM. V70 ma więc teraz 325 KM, a moment obrotowy wzrósł do 460 Nm. Sami przyznacie, że jak na auto kojarzone raczej ze starszym panem po 50-tce za kierownicą to całkiem nieźle. Jak by jednak nie spojrzeć, to właśnie ci dzisiejsi panowie po pięćdziesiątce to w kwiecie wieku dawni pierwsi fani metalu :)

Najfajniejsze jednak jest to, że nic z całej dostępnej mocy w zasadzie się nie marnuje, bo wszystkie konie mechaniczne za pomocą 6-stopniowej przekładni automatycznej posłusznie trafiają na wszystkie koła. V70 przyspiesza teraz bardzo „prestissimo” - po upływie 5,9 sekundy ukazuje się pierwsza „setka”. Szkoda tylko, że tuner nie pomyślał o zdjęciu kagańca prędkości. Przy 250 km/h zapala się czerwone światło dla naszego narowistego Volvo. Szkoda. Takich talentów nie powinno się ograniczać (może z wiekiem buntownicy stają się ostrożni i rozważni?).

Odczucia za kierownicą oprócz wciśnięcia w fotel powinny być również bardziej konkretne, ze względu na sztywniejsze zawieszenie i 19-calowe estetyczne felgi z oponami Pirelli o profilu 35. Na zimę przewidziano wersję softową o wielkości 18 cali. Jeśli chodzi o prezencję V70 – samochód otrzymał przeprojektowane zderzaki i spojler dachowy. Prawdziwa gwiazda rockowa musi błyszczeć w tłumie, niech więc nikogo nie zdziwią chromowane dodatki, takie jak lusterka boczne, obwódki wokół halogenów czy też końcówki układu wydechowego.
Wnętrze w większości wykończone zostało skórą, pojawiły się też aluminiowe dodatki m.in. gałka skrzyni biegów, kierownica, pedały itp. Najciekawszym akcentem są aluminiowe dźwignie zamykające drzwi z wygrawerowanym logiem tunera na górze - jakże rockowe! Niestety, samochód dostępny będzie tylko w niemieckich salonach Volvo. 100 egzemplarzy w cenie minimum 70 tys. euro trafi do sprzedaży jeszcze tego lata. Wszystkie w czerni oczywiście. Idealne auto na tegoroczną wycieczkę do Kostrzyna...




(ag)
























































