Nadzieje na złagodzenie wojen handlowych prezydenta Trumpa doprowadziły w poniedziałek do silnych zwyżek na Wall Street. Mimo to analitycy dość ostro obniżają szacunki zysków giełdowych spółek za I kwartał.


Indeks S&P500 zakończył poniedziałkową sesję na wysokości 5 767,57 punktów, co oznacza wzrost o 1,76% względem stanu z piątkowego zamknięcia. Nasdaq Composite poszedł w górę o 2,27%, osiągając wartość 18 188,59 pkt. Średnia przemysłowa Dow Jonesa zyskawszy 1,42% zameldowała się z wynikiem 42 515831,32 pkt.
Wraz ze zbliżaniem się daty granicznej w postaci 2 kwietnia inwestorów coraz bardziej niepokoją kwestie przyszłych ceł na towary importowane z Kanady i Meksyku. To kluczowa kwestia dla amerykańskiego biznesu, akcjonariuszy oraz – na dłuższą metę – także konsumentów. Pierwotnie prezydent Donald Trump zamierzał obłożyć cały import zaporową stawką 25%. Ale potem zdawał się „mięknąć”. Na razie jednak gospodarz Białego Domu zagroził 25-procnetowymi „cłami wtórnymi” na państwa importujące ropę z Wenezueli.
ReklamaZobacz także
W poniedziałek dziennik „The Wall Street Journal” oraz Bloomberg napisały, że administracja Donalda Trumpa dopuści sektorowe wyjątki i że cła nie będą powszechne. Poza tym napisano, że sytuacja jest „płynna” i że żadne decyzje nie zostały jeszcze podjęte. Takie doniesienia dają cień nadziej, że finalna wersja wojen celnych nie będzie tak totalna, jak się tego obawiano jeszcze na początku marca.
Za sprawą obaw związanych ze skutkami drastycznego oclenia towarów importowanych do USA od początku roku mocno pogorszyły się nastroje biznesu, spadło zaufanie konsumentów, a inwestorzy instytucjonalni zaczęli uciekać od amerykańskich akcji na niespotykaną dotąd skalę. Rezultatem była nieco ponad 10-procentowa korekta na Wall Street po tym, jak nowojorskie indeksy ustanowiły nowe szczyty hossy (Nasdaq w grudniu, a S&P500 pooprawiał je jeszcze w lutym).
Choć jak dotąd większość zapowiadanych przez prezydenta Trumpa ceł nie weszła w życie, to giełdowi analitycy już zaczęli obniżać prognozy wynikowe dla amerykańskich korporacji. Od początku stycznia rynkowy konsensus dla dynamiki spółek z S&P500 za I kwartał został obniżony aż o 4,5 pkt. proc. – wynika z danych LSEG cytowanych przez agencję Reuters. Byłby to drastyczny spadek dynamiki EPS-u po tym, jak w IV kwartale 2024 roku wzrósł on o przeszło 17% rdr. Raporty kwartalne w USA zaczną spływać w drugiej połowie kwietnia.
- Wielu ludzi niepokoi się o cła. Szeroko zakrojone spowolnienie gospodarcze jest stanem, do którego przedsiębiorstwom będzie się bardzo trudno dostosować – powiedział Sameer Samana, globalny strateg makroekonomiczny w Wells Fargo Investment Institute.
Akcje Tesli podrożały o blisko 12% po zwyżce o 5,3% w piątek. Warto jednak umieścić te wzrosty w szerszym kontekście. Od połowy grudnia do początku marca akcje spółki Elona Muska przeceniono o przeszło połowę, korygując euforyczną zwyżkę, jaka miała miejsce po listopadowych wyborach prezydenckich w USA.
Tymczasem z frontu makroekonomicznego nadeszły mieszane dane. Wskaźnik PMI dla sektora wytwórczego Stanów Zjednoczonych w marcu odnotował spadek do 49,8 punktów względem 52,7 pkt. w lutym oraz oczekiwanych przez ekonomistów 51,8 pkt. Takie pogorszenie koniunktury w przemyśle wpisywałoby się w pesymistyczną narrację związaną z cłami i ewentualnym spadkiem PKB w I kwartale. Ale już analogiczny wskaźnik PMI dla sektora usługowego odnotował mocno nieoczekiwany wzrost z 51,0 pkt. do 54,3 pkt., przebijając rynkowy konsensus leżący na poziomie 50,8 pkt.
KK



























































