Po mocnych spadkach w poniedziałek wtorkowa sesja na Wall Street przyniosła niemal równie silne obicie. Rynek nadal kieruje się głównie emocjami i spada oraz rośnie pod byle pretekstem (albo i bez). Jest jednak cień szansy, że w najbliższych dniach wrócimy do „fundamentów”.


Średnia przemysłowa Dow Jonesa zakończyła wtorkową sesję na pułapie 39 186,98 punktów, co przekładało się na wzrost o 2,66% po spadku o 2,48% dzień wcześniej. Indeks S&P500 finiszował z wynikiem 5 287,76 pkt., zwyżkując o 2,51% po utracie 2,36% w poniedziałek. I wreszcie Nasdaq poszedł w górę o 2,71% po zniżce o 2,55% na poprzedniej sesji.
Czy w ciągu ostatnich 24 godzin cokolwiek uległo zmianie? Prawdopodobnie nie. Świat nadal pogrążony jest w celnych wojnach prezydenta Trumpa, wzrost gospodarczy w USA wisi na włosku i nikt nie ma bladego pojęcia, co gospodarz Białego Domu powie nazajutrz. Bo przecież jeszcze w Wielki Czwartek groził zwolnieniem szefa Rezerwy Federalnej, co w poniedziałek miało tak wystraszyć inwestorów.
ReklamaZobacz także
Przedterminowe „rozwiązanie stosunku pracy” z Jerome’em Powellem byłoby postrzegane jako bezprecedensowy zamach na świętą niezależność banku centralnego USA. Choć zasadniczo pogróżki prezydenta Trumpa nie są niczym nowym. Dokładnie taką samą retoryką posługiwał się on podczas pierwszej kadencji, w 2018 roku publicznie domagając się od Powella obniżenia stóp procentowych. Rynek terminowy na 66% wycenia szanse przynajmniej 25-puntkowej redukcji stopy federalnej na czerwcowym posiedzeniu FOMC.
- Głównym zmartwieniem napędzającym zmienność rynku jest lek o przyszłość i wpływ ceł na przyszłą aktywność – powiedział Reutersowi Bill Merz, szef Capital Market Research. – Inwestorzy szukają wskazówek względem tego, jaka to będzie polityka, a ta podlega ciągłym zmianom – dodał Merz.
We wtorek Międzynarodowy Fundusz Walutowy dość istotnie obniżył tegoroczną prognozę światowego wzrostu gospodarczego, tnąc ją z 3,3% do 2,8%. Jako uzasadnienie podano wpływ ceł importowych do USA, które osiągnęły najwyższy poziom od stu lat. Obecnie obowiązywanie większości nowych taryf (poza Chinami) jest zawieszone na trzy miesiące.
Teraz jednak uwaga Wall Street powinna przenieść się na „fundamenty” w postaci raportów kwartalnych giełdowych korporacji. Jak dotąd wyniki za I kwartał opublikowały 82 spółki z indeksu S&P500 i 73% pobiło (wcześniej obniżone) oczekiwania analityków. Teraz giełdowi eksperci prognozują ok. 8-procentowy wzrost kompanijnych zysków. To w istotnie mniej niż jeszcze w styczniu, gdy liczono na wzrost o ponad 12% rdr. W tym tygodniu raporty opublikują m.in. Alphabet, Tesla, Lockheed Martin, AT&T, Boeing, IBM, Boeing, Procer&Gamble i wielu innych.
We wtorek akcje 3M poszły w górę o przeszło 8,4% po tym, jak przemysłowy konglomerat zaprezentował wyniki przewyższające rynkowy konsensus. Zarząd zastrzegł jednak, że całoroczne wyniki finansowe zostaną osłabione przez wpływ ceł. Za to walory zbrojeniowego potentata Northrop Grumman przeceniono o ponad 12%, gdyż firma rozczarowała wynikami. O blisko 10% w dół poszły notowania innej spółki z branży zbrojeniowej – RTX Corp.



























































