REKLAMA

Nowy Bundestag składa się z 630 posłów

2013-09-23 07:52
publikacja
2013-09-23 07:52

Wyłoniony w wyniku niedzielnych wyborów w Niemczech nowy Bundestag składa się z 630 posłów - poinformował w poniedziałek federalny komisarz wyborczy. Zwycięskie partie CDU/CSU zdobyły 311 miejsc; do absolutnej większości zabrakło im pięciu mandatów.

Największa partia opozycyjna SPD uzyskała 192 mandaty. Zieloni będą mieli w parlamencie 63 miejsca, lewica Die Linke - 64.

wybory w niemczech
Źródło: Stat.Bundesamt

Tworzące w Bundestagu jeden klub parlamentarny Unia Chrześcijańsko-Demokratyczna (CDU) i działająca na terenie Bawarii Unia Chrześcijańsko-Społeczna (CSU) wygrały wybory z wynikiem 41,5 proc. Uzyskały najlepszy wynik od zjednoczenia Niemiec w 1990 roku.

Na SPD zagłosowało 25,7 proc. wyborców, co oznacza nieznaczną poprawę notowań (o 2,7 pkt. proc.) w porównaniu z 2009 rokiem.

Zieloni uzyskali 8,4 proc. głosów - znacznie mniej niż się spodziewali. Lewica Die Linke musiała zadowolić się wynikiem 8,6 proc.

Dotychczasowemu koalicjantowi partii chadeckich, liberalnej FDP, nie udało się przekroczyć progu wyborczego. Z wynikiem 4,8 proc. liberałowie nie dostali się do Bundestagu po raz pierwszy w historii RFN.

»CDU wygrywa wybory do Bundestagu

Za czarnego konia wyborów obserwatorzy uznali eurosceptyczną Alternatywę dla Niemiec AfD. Istniejące dopiero od kwietnia ugrupowanie nie przekroczyło co prawda progu wyborczego, lecz uzyskało poparcie 4,7 proc. wyborców, co uznano za duży sukces.

Bundestag składa się właściwie z 598 deputowanych. Jednak ze względu na specyficzną ordynację wyborczą i dysponowanie przez wyborcę dwoma głosami, z których jeden oddaje na konkretnego kandydata w swoim okręgu, a drugi na listę partyjną, skład parlamentu powiększa się o kilkanaście lub nawet kilkadziesiąt mandatów.

Ze względu na brak absolutnej większości partie chadeckie CDU/CSU muszą utworzyć rząd koalicyjny. Najbardziej prawdopodobnym rozwiązaniem jest współpraca z SPD. Teoretycznie możliwa jest też koalicja chadeków z Zielonymi.

"Chodzi o to, by powstał stabilny rząd, zdolny do pracy przez cztery lata" - powiedział w poniedziałek rano minister ochrony środowiska Peter Altmaier (CDU) w telewizji ARD.

Gremia kierownicze największych niemieckich partii będą w poniedziałek oceniać wyniki wyborów i omawiać możliwości utworzenia koalicji. (PAP)

Komentuje Krzysztof Kolany, główny analityk Bankier.pl
Krzysztof Kolany

Pyrrusowe zwycięstwo Merkel bez szkody dla Polski

W tych wyborach nie ma wygranych – za to przegranych jest bez liku. Mimo największego poparcia od czasów zjednoczenia Niemiec i uzyskania imponujących 41,5% głosów chadecka CDU/CSU nie zgromadziła większości w Bundestagu. Do samodzielnego rządzenia zabrakło 5 posłów. Dotychczasowy koalicjant Angeli Merkel – wolnorynkowi liberałowie z FDP - po raz pierwszy w powojennej historii RFN nie dostali się do parlamentu.

Kanclerz Merkel mając olbrzymie poparcie społeczne nie może rządzić samodzielnie.

Poniżej wyborczego progu 5% znalazła się Alternatywa dla Niemiec – utworzona ledwie pół roku temu partia sprzeciwiająca się finansowaniu eurobankrutów z Południa przez niemieckich podatników. Przegranym jest także opozycyjna SPD. Socjaliści proponujący podwyżki podatków i większą ingerencję państwa w gospodarkę uzyskali tylko 25,7%, co jest drugim najgorszym wynikiem od końca II Wojny Światowej.

Mimo klarownego werdyktu wyborców nowy niemiecki rząd pozostaje niewiadomą. Angela Merkel ma do wyboru albo rząd mniejszościowy, albo tzw. wielką koalicję z SPD. Tradycyjnie polskie rozwiązania – powtórka wyborów lub przekupienie kilku posłów opozycji – w Berlinie raczej nie wchodzą w grę. Zarówno „wielka koalicja” jak i rząd mniejszościowy oznaczałyby rozmiękczenie oszczędnościowej polityki Niemiec, które pod władzą Merkel wymagały od Europy zaciskania pasa w zamian za transfery pieniężne (formalnie będące pożyczkami, a w praktyce bezzwrotnymi subwencjami).

Rodzi się ryzyko, że przez następne cztery lata RFN będą dryfowały bez sternika, jakim przez poprzednią kadencję była kanclerz Merkel. Brak silnego przywództwa w Niemczech może stanowić dodatkowy czynnik ryzyka dla strefy euro i osłabia Unię Europejską. Jednak dla Polski brak zdecydowania w Berlinie stwarza dodatkowe możliwości i nie powinno zaszkodzić silnym związkom gospodarczym pomiędzy Rzeczypospolitą a Republiką Federalną.

lep/ awl/ ap/

Źródło:PAP
Tematy
Wyprzedaż Rocznika 2025. Hybrydowe SUV-y Forda
Wyprzedaż Rocznika 2025. Hybrydowe SUV-y Forda

Komentarze (2)

dodaj komentarz
~rubik
na grafiku są %-y głosów oddanych na poszczególne partie, jednak do bundestagu dostają się tylko 4 partie przekraczające próg 5%
~mmi
311 na 630 to jest ponad 49% więc skąd te cyfry na grafiku ????

Powiązane: Niemcy

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki