Nowe prawo - koniec z wciskaniem ubezpieczeń?

analityk Bankier.pl

Uchwalona w grudniu 2017 r. ustawa o dystrybucji ubezpieczeń wejdzie w życie nieco później, niż zakładano. Nowy termin to 1 października 2018 r. Cel regulacji to m.in. zwiększenie ochrony dla kupujących ubezpieczenia. Sprawdzamy, co się kryje pod tym hasłem.

W ostatnich latach branża ubezpieczeniowa w Polsce co najmniej kilka razy znalazła się w ogniu krytyki. Szczególnie szerokim echem odbiła się sprawa polis inwestycyjnych (niesłusznie nazywanych polisolokatami), które dawały spore profity dystrybutorom, a jednocześnie utrudniały klientom wycofanie się z kontraktu, zakładając wysokie (sięgające nawet 100 proc. wpłaconych środków) opłaty likwidacyjne.

Klienci ubezpieczycieli mają cieszyć się takimi samymi prawami niezależnie do sposobu sprzedaży
Klienci ubezpieczycieli mają cieszyć się takimi samymi prawami niezależnie do sposobu sprzedaży (YAY Foto)

Wątpliwości budziła w tym przypadku nie tylko sama konstrukcja produktu, gdzie wynagrodzenie dla pośrednika nierzadko „zjadało” sporą część pierwszych wpłat, ale także sposób oferowania go klientom. Polisy czasem prezentowano jako konkurencję wobec bankowych lokat, chociaż ryzyko związane z częścią inwestycyjną było nieporównywalne z depozytem. W tym kontekście odpowiedni był termin „nietrafiona sprzedaż”, odpowiednik angielskiego misselling. Symbolem „wciskania” niepotrzebnych produktów stały się także niektóre ubezpieczenia serwowane wraz z kredytami gotówkowymi.

W 2016 r. Parlament Europejski uchwalił dyrektywę o dystrybucji ubezpieczeń (IDD), która za cel stawia sobie m.in. zwiększenie przejrzystości informacji trafiającej do klientów ubezpieczycieli i wzmocnienie ochrony konsumentów. Państwa członkowskie miały wprowadzić w życie zawarte w niej rozwiązania do 23 lutego 2018 r., ale w grudniu 2017 r. zaproponowano przedłużenie terminu do 1 października 2018 r. W Polsce odpowiednią poprawkę do ustawy o dystrybucji ubezpieczeń przyjął na początku lutego 2018 r. parlament. Dodatkowy czas ma pomóc rynkowi lepiej przygotować się do zmian.

Takie same zasady niezależnie od sposobu sprzedaży

Kupujący ubezpieczenia mają co najmniej kilka sposobów dotarcia do interesującej ich oferty. Mogą udać się bezpośrednio do zakładu ubezpieczeń, skorzystać z usług agenta (pracującego na rzecz jednej instytucji), brokera albo różnych internetowych porównywarek. W niektórych przypadkach ubezpieczenia dystrybuuje również inna instytucja finansowa, np. bank.

Ustawa zakłada, że niezależnie od kanału dystrybucji klient ma być objęty takim samym zakresem ochrony. Dystrybucją ubezpieczeń będą mogły zajmować się wyłącznie wyliczone w dokumencie podmioty. Za dystrybucję uznano również udzielanie informacji za pośrednictwem stron internetowych i innych mediów (np. aplikacji mobilnych), gdzie na podstawie informacji podanych przez klienta tworzone jest zestawienie ofert, porównanie cen i cech produktów, a poszukujący ubezpieczenia ma możliwość pośredniego lub bezpośredniego zawarcia umowy.

Ustawa zakłada, że w przypadku ubezpieczeń na życie z elementem kapitałowym (jak wspomniane polisy inwestycyjne) prawo dystrybuowania produktów przypadnie tylko trzem rodzajom podmiotów – zakładom ubezpieczeń, agentom i brokerom ubezpieczeniowym.

Wynagrodzenia nie mogą zachęcać do sprzedaży gorszych produktów

Jednym ze źródeł zjawiska nietrafionej sprzedaży są mechanizmy wynagradzania pracowników odpowiadających za sprzedaż produktów. Pakiety przynoszące większą prowizję lub bardziej „kaloryczne” w planach sprzedażowych (wyżej wyceniane przy rozliczaniu pracowników) będą chętniej „wciskane” klientom, nawet jeśli gorzej odpowiadają ich potrzebom.

Ustawa wprost odnosi się do tego problemu, powtarzając zresztą zapisy, które znaleźć można w zaleceniach nadzoru i branżowych dobrych praktykach. „Sposób wynagradzania dystrybutora ubezpieczeń (…) nie może być sprzeczny z obowiązkiem działania zgodnie z najlepiej pojętym interesem klientów” – czytamy w dokumencie.

Dodatkowo znajdziemy tam zakaz nawiązujący do planów sprzedażowych i „innych ustaleń” (np. programów premiowych) – „dystrybutor ubezpieczeń nie może dokonywać ustaleń dotyczących wynagrodzeń, celów sprzedaży lub innych ustaleń, które mogłyby stanowić zachętę do proponowania klientowi określonej umowy ubezpieczenia lub umowy gwarancji ubezpieczeniowej, w sytuacji gdy dystrybutor ubezpieczeń mógłby zaproponować inną umowę, która lepiej odpowiadałaby potrzebom klienta”.

Zapisy, które mają chronić klienta, w przypadku ubezpieczeń na życie z elementem kapitałowym poszerzono o obowiązek wprowadzenia „rozwiązań organizacyjnych służących zapobieganiu konfliktom interesów”. Szczególnie interesujący jest fragment ustawy, który nakazuje ujawnić klientowi, gdy nie da się ich uniknąć, „ogólny charakter lub źródła konfliktu interesów, w tym w szczególności informują (dystrybutorzy – przyp. red.) klienta, czy uzyskiwana prowizja z tytułu umowy ubezpieczenia jest uzależniona od wolumenu zawartych umów ubezpieczenia”. Przeciętny klient nie będzie wiedział, co począć z tą wiedzą, ale ustawodawca uznał, że powinien być przynajmniej dobrze poinformowany.

Dopasowanie – od projektu do sprzedaży

Zanim produkt ubezpieczeniowy trafi na rynek, jego „producent” będzie musiał przejść przez proces, który zapewni, że:

  • ustalono dokładnie rynek docelowy i oceniono ryzyka dla docelowych klientów,
  • strategia dystrybucji jest odpowiednia dla potencjalnych użytkowników.

Proces zatwierdzania produktu ma nie kończyć się na wprowadzeniu oferty na rynek. Ustawa nakłada obowiązek regularnego przeglądu przyjętych założeń. Minimalny cel procesu aktualizacji to sprawdzenie, czy produkt nadal odpowiada potrzebom określonego rynku docelowego, a strategia dystrybucji jest właściwa.

Fragmenty ustawy w tej części ponownie odnoszą się do niebezpieczeństwa wystąpienia zjawiska nietrafionej sprzedaży. Teoretycznie obowiązek przeprowadzenia „przymiarki” produktu do rynku powinien wykluczyć wprowadzanie do obrotu niebezpiecznych lub bezwartościowych tworów (jak pakiety obejmujące np. ochronę przed ryzykiem utraty zatrudnienia trafiające do emerytów-kredytobiorców). W praktyce nie zapobiega on patologiom, ale pozostawi ślad wskazujący, czy wina leży po stronie producenta czy sprzedawcy.

Więcej informacji dla klientów

Obowiązkiem dystrybutora ubezpieczeń będzie po pierwsze określenie potrzeb i wymagań klienta, a następnie podanie w sposób bezstronny i zrozumiały informacji o produkcie. Dla ubezpieczeń majątkowych i osobowych konieczne będzie przekazanie zestandaryzowanego dokumentu podsumowującego najważniejsze cechy oferty, w tym głównych wyłączeniach odpowiedzialności zakładu ubezpieczeń.

Przed zawarciem umowy ubezpieczenia agenci będą musieli poinformować klientów o charakterze wynagrodzenia przysługującego im za sprzedaż. W szczególności konieczne będzie wskazanie, czy agent otrzymuje honorarium od klienta, prowizję wliczaną do składki czy inny rodzaj wynagrodzenia. Podobny obowiązek ciążyć będzie na zakładach ubezpieczeń (tu dotyczy wynagrodzenia dla osoby go reprezentującej) oraz brokerach. Klienci dowiedzą się zatem, w jaki sposób premiowany jest sprzedawca produktu, ale nie poznają wysokości wynagrodzenia. W trakcie prac nad ustawą jawność w tej dziedzinie wprowadzić chciał UOKiK, ale propozycja urzędu nie spotkała się ze zrozumieniem.

W przypadku produktów ubezpieczeniowych z elementem inwestycyjnym konsumenci otrzymają dodatkową informację – o wysokości wskaźnika kosztów dystrybucji związanych z daną umową. Pod tą nazwą kryje się stosunek kosztów akwizycji do sumy składek zebranych w „rekomendowanym minimalnym okresie trwania umowy”. Element ten ma być obliczany na podstawie założeń przyjętych przez producenta i podawany jako wartość procentowa (z dokładnością do dwóch miejsc po przecinku, jak precyzuje ustawa). W uproszczeniu można powiedzieć, że wskaźnik będzie wskazywał, z jaką siłą produkt jest „pchany” na rynek przez jego twórcę – im wyższa wartość, tym większy udział w uzyskanych składkach mieć będą dystrybutorzy. Ponownie można mieć jednak poważne wątpliwości, czy klienci będą wiedzieli, co oznacza podana wartość i jak ją interpretować.

Czy można usunąć patologie ustawą?

W ustawie położono duży nacisk na wprowadzenie mechanizmów chroniących przed nietrafioną sprzedażą, czemu niewątpliwie warto przyklasnąć. Nie jest to jednak pierwsza próba wyeliminowania tego zjawiska za pomocą paragrafów - oferowanie usług finansowych niezgodnych z potrzebami klienta jest wprost zakazane na mocy ustawy o ochronie konkurencji i konsumentów od 2016 r.

W wielu trafiających w ostatnim czasie na rynek przewija się podobny motyw – konsument zostaje wyposażony w prawo do uzyskania przed podpisaniem umowy szeregu informacji w zestandaryzowanej formie. Przyjmuje się, że dodatkowe dane, w założeniu podane „w przystępny i prosty sposób”, pomogą mu podjąć racjonalną decyzję finansową i uniknąć pułapek. Ten sam tok rozumowania odnajdziemy chociażby w ustawie o kredycie hipotecznym czy o usługach płatniczych.

W ustawie o dystrybucji ubezpieczeń również można dostrzec ten rys, ale dodatkowo próbowano dać konsumentowi wiedzę, która ma pozwolić wystrzegać się sytuacji, w których „wpychany” jest mu mniej odpowiedni produkt. Ustawodawca zatrzymał się jednak w niektórych kwestiach w pół kroku – przykładem może być zestaw informacji o wynagrodzeniu dystrybutora, pozbawiony kluczowego elementu, czyli wysokości profitów. Niektóre elementy obowiązkowego pakietu informacji prawdopodobnie będą trudne do przyswojenia i zapewne ignorowane przez konsumentów (np. o konflikcie interesów czy wskaźniku kosztów dystrybucji).

Michał Kisiel

Źródło:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
1 15 caesar_m

Oczywiście że można wiele patologii ograniczyć ustawą (całkiem zlikwidować się nie da bo nawet kara śmierci ma ograniczony stopień odstraszania). A największą patologią jest zaniżanie (rażąco rażące ) wysokości odszkodowań w szkodach oraz unikanie wypłaty odszkodowania. Należałoby wprowadzić zasadę że w przypadku gdy sąd uzna jednak zasadność roszczenia to równocześnie " z automatu" nakłada na ubezpieczyciela grzywnę - przy odmowie wypłaty roszczenia lub gdy orzeczone ubezpieczenie jest wyższe więcej niż o 100% - 10 krotność kwoty sporu a gdy różnica jest mniejsza ale większa niż 20% - 5-krotność ale nie mniej jak 1000 zł....
Przykład z mojej sprawy - sprawca uszkodził mi zderzak w aucie. Zderzak do wymiany. Wymiana w autoryzowanym serwisie ok 1500, sam zderzak 750. Pierwsza propozycja ubezpieczyciela : 50 zł, następna 200, ostateczna 500.... Przecież to zwykłe wyłudzenie i usiłowanie do doprowadzenia do niekorzystnego rozporządzenia swoim mieniem. Firma zdaje sobie sprawę że dla 500-1000 zł niewielu się zdecyduje na wieloletnie procesy.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
Polecane
Najnowsze
Popularne