Optymizmem powiało na rynku ropy. Wczoraj kontrakty na ropę typu WTI podrożały o 1,96%, kończąc sesję na poziomie 99,35 USD za baryłkę. Wpływ na ten dobry wynik byków miała zapewne weryfikacja prognoz cen ropy in plus, której dokonały Goldman Sachs i Morgan Stanley (wprawdzie dotyczyła ona ropy Brent, ale banki inwestycyjne optymistycznie wypowiadały się także o innych surowcach). Dodatkowo, Amerykański Instytut Paliw (API) oszacował w opublikowanym wczoraj wieczorem raporcie, że w minionym tygodniu zapasy ropy w USA spadły o 860 tysięcy baryłek. Spadek ten nie był jednak dużym zaskoczeniem - na początku tygodnia ankietowani przez agencję Bloomberg analitycy spodziewali się przeciętnie spadku o 1,7-1,9 mln baryłek. Stronie popytowej na rynku ropy nie sprzyjała natomiast część raportu poświęcona zapasom benzyny - według danych API, w minionym tygodniu wzrosły one o 2,44 mln baryłek, co oznacza największy wzrost od przełomu stycznia i lutego. Co więcej, popyt na benzynę spadł
w tym czasie o 1,5%, gdyż konsumentów odstraszają jej wysokie ceny.
Dziś po południu swoje wyliczenia dotyczące zmiany zapasów ropy, benzyny i destylatów przedstawi amerykański Departament Energii (DoE). Na rynku oczekuje się, że dane z dzisiejszego raportu mniej więcej pokryją się z szacunkami API. Dziś rano ceny kontraktów na ropę WTI spadają, co pozwala twierdzić, że wczorajszy optymizm był nieco na wyrost. Pesymistom sprzyjają podane dziś w nocy informacje dotyczące japońskiego bilansu handlu zagranicznego. Japonia, która jest w światowej czołówce państw generujących popyt na "czarne złoto", nadal boryka się z konsekwencjami marcowego trzęsienia ziemi - w rezultacie w kwietniu import ropy do tego kraju okazał się o 14% niższy niż w analogicznym okresie roku poprzedniego.
Wspomniany wyżej Goldman Sachs bardzo optymistycznie wypowiadał się nie tylko w związku z cenami ropy naftowej - analitycy tego banku zasugerowali także, że obecnie dobrym pomysłem inwestycyjnym byłaby długa pozycja na miedzi. Uzasadnieniem wzrostu cen tego metalu ma być dalszy dynamiczny rozwój gospodarki Chin.
Wczoraj o dobrym dniu mogli mówić inwestorzy posiadający długie pozycje na złocie i srebrze. Metale te podrożały odpowiednio o 0,61% i 4,55%. Nieźle radziły sobie także pozostałe metale szlachetne - pallad i platyna.
Tymczasem w środowy poranek dolar powraca do tendencji wzrostowej, co odbija się negatywne na cenach surowców. Około godziny 9.50 tanieją kontrakty na ropę, a także złoto i srebro. Optymizm natomiast nadal dominuje na rynku miedzi.
Ropa: Wczorajsza sesja nie zmieniła praktycznie nic na wykresie ropy. Mimo że cena surowca wzrosła, to po raz kolejny nie udało jej się pokonać oporu w postaci linii 14-sesyjnej średniej ruchomej, a tym samym - wkroczyć w poziomy trzycyfrowe. Trwająca już dwa tygodnie konsolidacja wskazuje na możliwość przyszłego dynamicznego wybicia z kanału bocznego.
Miedź: Podobnie jak na rynku ropy, także inwestorzy na rynku miedzi pozwalają tkwić cenom surowca w konsolidacji. Poniedziałkowe zejście cen surowca pod symboliczny poziom 4 USD za funt sprowokowało byki do zwiększonej aktywności. Niewykluczone, że będą one forsować opór w okolicach 4,08 USD za funt po raz kolejny.
Złoto: Cena złota utrzymuje się powyżej poziomu 1500 USD za uncję, jednak z przewidywaniem dalszych wzrostów należy być ostrożnym, gdyż nie doszło do pokonania poziomu lokalnego szczytu z pierwszej połowy maja. Wskaźniki zaczynają wyraźniej sprzyjać bykom - MACD jest bliski wygenerowania sygnału kupna.
Srebro: Wczorajsza długa biała świeca wyrwała ceny srebra z bardzo wąskiego kanału bocznego. Zostało to odzwierciedlone na wskaźniku MACD, który wygenerował sygnał kupna. W drodze na północ na srebro czeka jednak wiele silnych poziomów oporu. Najbliższym z nich są okolice 37-38 USD za uncję, czyli poziom lokalnego szczytu cenowego sprzed dwóch tygodni.
Kukurydza: Naruszenie oporu w postaci krótkoterminowej linii trendu spadkowego okazało się nietrwałe. Ceny kukurydzy zniwelowały część niedawnego ruchu wzrostowego, obecnie jednak dotarły do wsparcia w postaci linii 30-sesyjnej średniej ruchomej. Wskaźniki w coraz większym stopniu sprzyjają niedźwiedziom.
Pszenica: Nieudana próba pokonania oporu w okolicach 810 USD za 100 buszli zaktywizowała stronę podażową, która zniosła ceny pszenicy do środka kanału bocznego, czyli w okolice 780 USD za 100 buszli, gdzie znajdują się także obie linie średnich ruchomych. Mogą one powstrzymać marsz cen w dół, chociaż spadkom sprzyjają wskaźniki.
Dorota Sierakowska
Analityk DM BOŚ




























































