REKLAMA
ZŁOTY BANKIER

Nie dzielą włosa na czworo

2009-01-14 12:15
publikacja
2009-01-14 12:15
Jaga Hupało i Thomas Wolff – dwie twórcze dusze i najsłynniejszy w Polsce tandem stylistów fryzur. Łączy ich miłość i wspólna pasja. Osiem lat temu założyli pracownię z pogranicza mody, sztuki i stylizacji. Jaga Hupało & Thomas Wolff Hair Studio to miejsce odwiedzane przez największe polskie celebrities.
Mają na swoim koncie pokazy w Paryżu i Nowym Jorku, współpracę z czołowymi magazynami modowymi oraz z operą. Stworzyli peruki do „Madame Butterfly“, „Eugeniusza Oniegina“, „Króla Rogera“, „Otella“ i wielu innych przedstawień. Ostatnio zajmują się również tworzeniem własnej linii kosmetyków.

WAŻNA JEST CEREMONIA

Lata osiemdziesiąte, szara, smutna polska rzeczywistość. Jaga Hupało mieszka w Kłodzku. Jedną z największych przyjemności są dla niej wizyty w salonie Edwarda Szymańskiego – największego autorytetu w dziedzinie fryzjerstwa.
- Nie chodziło mi o zwykłe strzyżenie, to była cała ceremonia – mówi Jaga Hupało. Fascynowały mnie jego opowieści o pokazach mody w Paryżu. Ten świat był wówczas dla Polaków zupełnie niedostępny, a ja zapragnęłam w nim uczestniczyć.



Pan Szymański przyjął ją na staż do swojego zakładu i wkrótce stała się jego asystentką. Postanowiła, że chce zmieniać sposób podejścia do fryzjerstwa, pokazać, że może być ono sztuką. Wszystkie oszczędności wydawała na szkolenia, międzynarodowe seminaria i kongresy. Na jednym z takich kongresów poznała Thomasa Wolffa – obecnego partnera w życiu i w biznesie.

Kiedy Jaga stawiała pierwsze kroki w swojej karierze zawodowej, Thomas rozpoczął w Hamburgu studia chemiczne. Po zajęciach na uczelni zarabiał na życie, pracując w salonie fryzjerskim. Strzyżenie miał we krwi – talent do tej profesji odziedziczył po rodzinie.

- Była to miłość od pierwszego wejrzenia – wspomina Thomas – najpierw było uczucie, pomysł na wspólny biznes przyszedł później.

Kolejny raz spotkali się dopiero po roku. Jaga mieszkała już w Warszawie, a Thomas spełniał się zawodowo na drugiej półkuli – w Chile. Związek na odległość trwał ponad 4 lata i przetrwał próbę czasu. Według Thomasa połączyła ich pasja i twórcza energia. To była dobra podstawa do życia we dwoje.

TWORZYĆ WSPÓLNĄ PRZESTRZEŃ

Thomas opuścił salon w Chile, a Jaga salony w Nowej Rudzie oraz Kłodzku i na stałe przenieśli się do Warszawy.
- Tworzenie firmy międzynarodowej osiem lat temu było niezwykle trudne – wspomina Jaga Hupało. – Borykaliśmy się z wieloma problemami. Teraz jesteśmy w Europie, ale kilka lat temu, kiedy zaczynaliśmy, tu był inny świat. Nie dali jednak za wygraną i tak w dawnej fabryce koronek na ulicy Burakowskiej udało im się stworzyć własną pracownię stylizacji fryzur i makijażu. Dzisiaj jest to miejsce regularnie odwiedzane przez największe polskie gwiazdy filmu, teatru, sportu oraz ludzi ze świata mediów, a nawet polityki i biznesu.
- To jest po prostu nasza przestrzeń, własna pracownia artystyczna, pole wspólnego eksperymentowania – mówi Jaga.



UMIEĆ POZOSTAĆ SOBĄ

- Praca z partnerem życiowym to coś innego niż praca z siostrą czy przyjaciółką, bo to nie jest tylko wspólna firma, to także odpowiedzialność za rodzinę – podkreśla Jaga Hupało.
– Udany biznes jest możliwy tylko wówczas, kiedy dwie strony potrafią wspólnie podejmować decyzje i są gotowe do kompromisu.
- Czasem trzeba poczekać aż nasz pomysł dojrzeje w głowie partnera. Trzeba również umieć pozostać sobą – dodaje. – Nie mogę zawłaszczać przestrzeni drugiego człowieka, ale nie mogę również się w nim zatracać. Ani w związku ani w biznesie nie chodzi o to, aby realizować wyłącznie cele drugiej osoby. Uzupełniamy się, ale nie w sensie połówek, jesteśmy integralnymi całościami.

DWA ŚWIATY I WSPÓLNA ENERGIA

Nie wyznaczają wyraźnych granic pomiędzy życiem zawodowym a osobistym. Kiedy mieszkali blisko Burakowskiej ich dzieci niemalże wychowywały się w pracowni. Mimo wszystko starają się w pracy koncentrować przede wszystkim na pracy.
Bywa, że będąc kilka kroków od siebie, nie znajdują chwili na rozmowę i dopiero jadąc do domu omawiają najważniejsze sprawy. W domu mają wreszcie czas na życie rodzinne. – Nasz dom został stworzony przez nas, jest dobry w każdym centymetrze – opowiada Jaga. – Tu raduje się inna ludzka część, tu dominantem są nasze córeczki.
Udało im się wykorzystać różnice w charakterach, tak aby działały na korzyść ich związku i wspólnego przedsięwzięcia. Thomas koncentruje się na planach marketingowych, organizacji szkoleń, na budżecie i promocji ich biznesu, a Jaga preferuje bardziej artystyczną stronę swojej pracy. On kocha majsterkowanie, znajduje czas na tworzenie mebli, a ona zapisała się właśnie do akademii rysunku.
Thomas buduje wielkie konstrukcje, a ja wypełniam ołówkiem te malutkie – śmieje się Jaga.

TWÓRCZE ADHD

Ostatnie lata były dla nich bardzo udane. Pokazy w Paryżu i Nowym Jorku, projekty do najbardziej znanych oper, własna akademia fryzjerstwa.
Obecnie wprowadzają na rynek kolejną serię luksusowych kosmetyków fryzjerskich pod marką J&T. W najbliższych planach mają dalsze rozwijanie linii pielęgnacyjnej i marzy im się również całkiem własna, niezależna siedziba. Kiedyś chcieliby przenieść swoją pracownię do jakiegoś ciepłego zakątka świata, w którym Thomas będzie mógł oddawać się swej kolejnej wielkiej namiętności – nurkowaniu.

OSTRE CIĘCIE

Proste, krótkie grzywki to znak rozpoznawczy Jagi Hupało. Dziś są one bardzo modne, ale jeszcze kilka lat temu Jaga stykała się z ciągłą krytyką swojego stylu. Jaga Hupało i Thomas Wolff uchodzą za najbardziej kontrowersyjną parę fryzjerską. Jedni ich kochają, inni nienawidzą. Odważyli się zrobić ze swojej profesji odważną sztukę, nie bali się działać pod prąd opinii publicznej i z pasją realizowali swoje wielkie wizje. – Fryzjerstwo to rodzaj sztuki użytkowej – mówi Jaga. – Nigdy nie wiemy, jak zostanie ocenione nasze dzieło. Moim celem nie było dokonanie jakiejś zmiany, ale zbudowanie nowej jakości w podejściu do tego zawodu, podniesienia jego rangi w oparciu o nową filozofię tworzenia nowoczesnych form.
Lista ich klientów jest długa, mimo, że wizyta w Jaga Hupało & Thomas Wolff Hairdesign kosztuje powyżej 350 zł. Ekskluzywną pracownię na Burakowskiej odwiedza m.in. Małgorzata Kożuchowska, Katarzyna Figura, Iza Kuna, Magdalena Różczka, Edyta Górniak, Weronika Marczuk–Pazura, Anita Lipnicka, Justyna Pochanke, a nawet okazjonalnie rodzina premiera Tuska.

Tekst: Olga Wiankowska
Źródło:
Tematy
Konto firmowe to nie tylko opłata za rachunek. Te koszty też mają znaczenie
Konto firmowe to nie tylko opłata za rachunek. Te koszty też mają znaczenie

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Powiązane:

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki