Mają na swoim koncie pokazy w Paryżu i Nowym Jorku, współpracę z czołowymi magazynami modowymi oraz z operą. Stworzyli peruki do „Madame Butterfly“, „Eugeniusza Oniegina“, „Króla Rogera“, „Otella“ i wielu innych przedstawień. Ostatnio zajmują się również tworzeniem własnej linii kosmetyków.
WAŻNA JEST CEREMONIA
Lata osiemdziesiąte, szara, smutna polska rzeczywistość. Jaga Hupało mieszka w Kłodzku. Jedną z największych przyjemności są dla niej wizyty w salonie Edwarda Szymańskiego – największego autorytetu w dziedzinie fryzjerstwa.- Nie chodziło mi o zwykłe strzyżenie, to była cała ceremonia – mówi Jaga Hupało. Fascynowały mnie jego opowieści o pokazach mody w Paryżu. Ten świat był wówczas dla Polaków zupełnie niedostępny, a ja zapragnęłam w nim uczestniczyć.

Pan Szymański przyjął ją na staż do swojego zakładu i wkrótce stała się jego asystentką. Postanowiła, że chce zmieniać sposób podejścia do fryzjerstwa, pokazać, że może być ono sztuką. Wszystkie oszczędności wydawała na szkolenia, międzynarodowe seminaria i kongresy. Na jednym z takich kongresów poznała Thomasa Wolffa – obecnego partnera w życiu i w biznesie.
Kiedy Jaga stawiała pierwsze kroki w swojej karierze zawodowej, Thomas rozpoczął w Hamburgu studia chemiczne. Po zajęciach na uczelni zarabiał na życie, pracując w salonie fryzjerskim. Strzyżenie miał we krwi – talent do tej profesji odziedziczył po rodzinie.
- Była to miłość od pierwszego wejrzenia – wspomina Thomas – najpierw było uczucie, pomysł na wspólny biznes przyszedł później.
Kolejny raz spotkali się dopiero po roku. Jaga mieszkała już w Warszawie, a Thomas spełniał się zawodowo na drugiej półkuli – w Chile. Związek na odległość trwał ponad 4 lata i przetrwał próbę czasu. Według Thomasa połączyła ich pasja i twórcza energia. To była dobra podstawa do życia we dwoje.
TWORZYĆ WSPÓLNĄ PRZESTRZEŃ
Thomas opuścił salon w Chile, a Jaga salony w Nowej Rudzie oraz Kłodzku i na stałe przenieśli się do Warszawy.- Tworzenie firmy międzynarodowej osiem lat temu było niezwykle trudne – wspomina Jaga Hupało. – Borykaliśmy się z wieloma problemami. Teraz jesteśmy w Europie, ale kilka lat temu, kiedy zaczynaliśmy, tu był inny świat. Nie dali jednak za wygraną i tak w dawnej fabryce koronek na ulicy Burakowskiej udało im się stworzyć własną pracownię stylizacji fryzur i makijażu. Dzisiaj jest to miejsce regularnie odwiedzane przez największe polskie gwiazdy filmu, teatru, sportu oraz ludzi ze świata mediów, a nawet polityki i biznesu.
- To jest po prostu nasza przestrzeń, własna pracownia artystyczna, pole wspólnego eksperymentowania – mówi Jaga.

UMIEĆ POZOSTAĆ SOBĄ
- Praca z partnerem życiowym to coś innego niż praca z siostrą czy przyjaciółką, bo to nie jest tylko wspólna firma, to także odpowiedzialność za rodzinę – podkreśla Jaga Hupało.– Udany biznes jest możliwy tylko wówczas, kiedy dwie strony potrafią wspólnie podejmować decyzje i są gotowe do kompromisu.
- Czasem trzeba poczekać aż nasz pomysł dojrzeje w głowie partnera. Trzeba również umieć pozostać sobą – dodaje. – Nie mogę zawłaszczać przestrzeni drugiego człowieka, ale nie mogę również się w nim zatracać. Ani w związku ani w biznesie nie chodzi o to, aby realizować wyłącznie cele drugiej osoby. Uzupełniamy się, ale nie w sensie połówek, jesteśmy integralnymi całościami.
DWA ŚWIATY I WSPÓLNA ENERGIA
Nie wyznaczają wyraźnych granic pomiędzy życiem zawodowym a osobistym. Kiedy mieszkali blisko Burakowskiej ich dzieci niemalże wychowywały się w pracowni. Mimo wszystko starają się w pracy koncentrować przede wszystkim na pracy.Bywa, że będąc kilka kroków od siebie, nie znajdują chwili na rozmowę i dopiero jadąc do domu omawiają najważniejsze sprawy. W domu mają wreszcie czas na życie rodzinne. – Nasz dom został stworzony przez nas, jest dobry w każdym centymetrze – opowiada Jaga. – Tu raduje się inna ludzka część, tu dominantem są nasze córeczki.
Udało im się wykorzystać różnice w charakterach, tak aby działały na korzyść ich związku i wspólnego przedsięwzięcia. Thomas koncentruje się na planach marketingowych, organizacji szkoleń, na budżecie i promocji ich biznesu, a Jaga preferuje bardziej artystyczną stronę swojej pracy. On kocha majsterkowanie, znajduje czas na tworzenie mebli, a ona zapisała się właśnie do akademii rysunku.
Thomas buduje wielkie konstrukcje, a ja wypełniam ołówkiem te malutkie – śmieje się Jaga.
TWÓRCZE ADHD
Ostatnie lata były dla nich bardzo udane. Pokazy w Paryżu i Nowym Jorku, projekty do najbardziej znanych oper, własna akademia fryzjerstwa.Obecnie wprowadzają na rynek kolejną serię luksusowych kosmetyków fryzjerskich pod marką J&T. W najbliższych planach mają dalsze rozwijanie linii pielęgnacyjnej i marzy im się również całkiem własna, niezależna siedziba. Kiedyś chcieliby przenieść swoją pracownię do jakiegoś ciepłego zakątka świata, w którym Thomas będzie mógł oddawać się swej kolejnej wielkiej namiętności – nurkowaniu.
OSTRE CIĘCIE
Proste, krótkie grzywki to znak rozpoznawczy Jagi Hupało. Dziś są one bardzo modne, ale jeszcze kilka lat temu Jaga stykała się z ciągłą krytyką swojego stylu. Jaga Hupało i Thomas Wolff uchodzą za najbardziej kontrowersyjną parę fryzjerską. Jedni ich kochają, inni nienawidzą. Odważyli się zrobić ze swojej profesji odważną sztukę, nie bali się działać pod prąd opinii publicznej i z pasją realizowali swoje wielkie wizje. – Fryzjerstwo to rodzaj sztuki użytkowej – mówi Jaga. – Nigdy nie wiemy, jak zostanie ocenione nasze dzieło. Moim celem nie było dokonanie jakiejś zmiany, ale zbudowanie nowej jakości w podejściu do tego zawodu, podniesienia jego rangi w oparciu o nową filozofię tworzenia nowoczesnych form.Lista ich klientów jest długa, mimo, że wizyta w Jaga Hupało & Thomas Wolff Hairdesign kosztuje powyżej 350 zł. Ekskluzywną pracownię na Burakowskiej odwiedza m.in. Małgorzata Kożuchowska, Katarzyna Figura, Iza Kuna, Magdalena Różczka, Edyta Górniak, Weronika Marczuk–Pazura, Anita Lipnicka, Justyna Pochanke, a nawet okazjonalnie rodzina premiera Tuska.
Tekst: Olga Wiankowska




























































