

Tematem dnia we francuskich mediach jest zatrzymanie przez policję Nicolasa Sarkozy’ego. Sprawa ma związek ze śledztwem dotyczącym nadużywania wpływów i naruszania tajemnic śledztwa.
Sarkozy przebywa obecnie na posterunku w podparyskim Nanterre (Hauts-de-Seine), gdzie jest przesłuchiwany. Jak podkreślają francuskie media, to pierwszy tego typu przypadek w historii republiki. Śledczy mogą zatrzymać byłego prezydenta na 48 godzin – później musi usłyszeć zarzuty lub zostać zwolniony.
Prowadzący śledztwo chcą ustalić, czy Sarkozy (prezydent w latach 2007-2012), korzystając z pomocy swego adwokata, usiłował pozyskać informacje na temat dotyczącego go dochodzenia w zamian za obietnicę prestiżowego stanowiska dla urzędnika sądowego. W ramach śledztwa, otwartego w lutym, śledczy mają również stwierdzić, czy Sarkozy był bezprawnie poinformowany o tym, że jest objęty podsłuchami.
Wczoraj do aresztu trafił adwokat Sarkozy’ego, Thierry Herzog. Miał on informować byłego szefa państwa o śledztwach, w których przewijało się jego nazwisko. Pod lupą francuskiego wymiaru sprawiedliwości były sprawy korupcyjne oraz finansowanie kampanii prezydenckiej Sarkozy’ego z 2007 roku.
Do aresztu trafiło ponadto dwóch wysokich rangą francuskich urzędników sądu kasacyjnego - Gilbert Azibert, który miał otrzymać propozycję prestiżowego stanowiska w zamian za przekazanie poufnych informacji, i Patrick Sassoust.
Śledczy podejrzewają, na podstawie podsłuchanych rozmów telefonicznych Sarkozy'ego i Herzoga, że usiłowali oni wydobyć od Aziberta informacje na temat postępowania dotyczącego byłego szefa państwa.
Informacje o przesłuchaniach adwokata byłego prezydenta wypływają w czasie, gdy w kraju coraz częściej spekuluje się na temat powrotu Nicolasa Sarkozy'ego do polityki i objęcia przez niego przywództwa opozycyjnej centroprawicowej Unii na rzecz Ruchu Ludowego (UMP). Ugrupowanie to jest pogrążone w bezprecedensowym kryzysie z powodu skandalu wokół fałszowania faktur i płatności za kampanię prezydencką Sarkozy'ego w 2012 roku; skandal pod koniec maja zmusił do ustąpienia ówczesnego szefa UMP Jean-Francois Cope.
/mz
























































