Największy bank w Szwajcarii drastycznie ogranicza wydatki, kończąc awaryjne przejęcie Credit Suisse. Zaciskając pasa, obciął wydatki o ponad 800 mln dolarów, które miały pójść na wypłaty dla zewnętrznych konsultantów i wykonawców. Tym samym zlikwidował ponad 5,5 tys. miejsc pracy.


UBS w 2023 roku podjął sie koordynowanej przez państwo akcji ratunkowej, które zwieńczeniem ma być pełna integracja z Credit Suisse. Wówczas zatrudniono także szereg doradców, którzy koordynowali cały proces. Nic dziwnego. W wyniku tej operacji UBS przejął około 45 tys. pracowników i ponad milion klientów. I jedni i drudzy musieli być wprowadzeni do nowych systemów.
Łączna liczba pracowników osiągnęła szczytowy poziom ponad 119 000 w czerwcu 2023 r. Od tego czasu, jak wynika z dokumentów, UBS zredukował około 21 500 etatów, co oznacza, że na koniec września zatrudniał około 97 500 pracowników. Do tego należy dodać nową rundę zwolnień grupowych w swoim banku. Jak cytuje "FT":
To standardowe podejście banku do zarządzania zasobami i wynikami pod koniec roku.
Z ostatnio opublikowanych wyników finansowych "Financial Times" wysnuł wniosek, że bank wydał w pierwszych dziewięciu miesiącach tego roku o jedną trzecią mniej, czyli o 825 mln dolarów mniej. W tym samym czasie o 5,5 tys. spadła liczba zatrudnionych.
UBS nie skomentował sprawy.
Szwajcarski bank wpisuje się w trend zwolnień, który przetoczył się przez europejskie banki. HSBC zlikwidowało od stycznia ponad 4 000 stanowisk, a Barclays ogłosił w zeszłym miesiącu plany zwolnienia 5 000 osób.
opr. aw

































































