Holenderskie linie lotnicze KLM planują zlikwidować 5 tys. miejsc pracy, czyli niemal 15 proc. zatrudnienia. Powodem są rosnące koszty działalności, w tym drogie paliwo i wyższe opłaty lotniskowe, a także potrzeba poprawy rentowności i zwiększenia środków na inwestycje we flotę.


Plan restrukturyzacji KLM zakłada przede wszystkim dobrowolne odejścia pracowników oraz nieobsadzanie zwalnianych stanowisk. Firma zamierza również ograniczyć zatrudnienie poprzez outsourcing części usług, cyfryzację obsługi klienta i reorganizację pracy.
Zmiany obejmą m.in. obsługę naziemną KLM Cityhopper oraz część operacji związanych z bagażem. Linie planują także ograniczyć działalność serwisową dotyczącą samolotów, które nie są już wykorzystywane przez KLM. Rozważane jest ponadto wydłużenie czasu pracy personelu pokładowego.
Prezes KLM Marjan Rintel ostrzegła, że dalsze funkcjonowanie przewoźnika nie jest przesądzone. Firma potrzebuje dodatkowego miliarda euro na inwestycje w flotę. Jednocześnie rezygnuje z zakupu nowych samolotów Airbus.
Plany spotkały się z krytyką największych holenderskich związków zawodowych, CNV i FNV. Z kolei związek De Unie ocenił je bardziej pozytywnie, zwracając uwagę na to, że zarząd nie zapowiada przymusowych zwolnień. KLM chce rozmawiać ze stroną związkową o zwiększeniu produktywności, szczególnie w 2028 r.
Patryk Kulpok (PAP)
pmk/ rtt/
































































