Od ostatniego weekendu popularna na całym świecie kawiarnia Starbucks zmuszona jest rywalizować na rynku nie tylko z konkurencyjnymi lokalami, ale również z… ”Głupim Starbucksem”. Właścicielem tego żartobliwego przedsięwzięcia jest ceniona kanadyjska osobowość telewizyjna Nathan Fielder.

Źródło: https://www.facebook.com/dumbstarbuckscoffee
Można się napić głupiej kawy
„Głupi Starbucks” został otwarty w piątek, w centrum handlowym w Los Angeles, a swoją działalność rozpoczął, rozdając ludziom darmowe drinki i tworząc tym samym olbrzymie kolejki. Wystrój lokalu jest bardzo zbliżony do prawdziwego Starbucksa – na zewnątrz rozciąga się taka sama zielona markiza, a w logo kawiarni występuje identyczna syrena z koroną na głowie. Wyjątek stanowi słowo „głupi” umieszczone na początku nazwy.
Inne są również nazwy produktów - zawierają słowa od „okropna” do „gorzka”. Napić się można np. „głupiej białej czekolady” czy „głupiej kawy mrożonej”.

Źródło: https://www.facebook.com/dumbstarbuckscoffee
Nie każdemu jest do śmiechu
Nathan Fielder, znany z dobrego humoru i pracy w telewizji Comedy Central, może być jednak posądzony o naruszenie praw autorskich związanych z wykorzystaniem marki Starbucks.
Rzecznik prasowy Starbucksa wystosował oficjalne oświadczenie, w którym oznajmił, że firma Starbucks obserwuje poczynania „drugiego” Starbucksa i docenia pomysł, jednak nie zezwala na korzystanie ze swojej nazwy, która jest chronionym znakiem towarowym.
Na odpowiedź nie trzeba było długo czekać. Według właścicieli „Głupi Starbucks”, nie ma powodów do obaw, bo sklep jest chroniony przez tzw. „parodię prawa”. – Poprzez dodanie słowa „głupi”, technicznie rzecz biorąc robimy sobie żarty ze „Starbucksa”, co z kolei, dzięki prawie polegającym na „dowolnym użytku”, umożliwia nam dowolne korzystanie z ich znaku – twierdzi założyciel.
Jan Kowal
Bankier.pl



















































