Słabą pociechą jest konstatacja, że wyprzedziliśmy Litwę, która zajęła ostatnie miejscy oraz Słowację, Łotwę, Bułgarię i Rumunię, a także to, że Unia Europejska ma coraz większe trudności, by w innowacyjności dogonić USA, zaś Chiny doganiają UE w bardzo szybkim tempie.
- Wyniki jasno pokazują: żeby dogonić głównych rywali i powrócić na drogę silnego i trwałego wzrostu, musimy zintensyfikować wysiłki na rzecz poprawy innowacyjności Europy - oświadczył komisarz ds. przemysłu i przedsiębiorczości Antonio Tajani. Dlatego Komisja Europejska zamierza stworzyć ramy prawne zachęcające sektor prywatny do inwestowania oraz ułatwiające wykorzystanie przez niego wyników badań, zwłaszcza dzięki sprawniejszemu systemowi patentowemu.
„Innovation Union Scoreboard” uwzględnia 25 wskaźników, takich jak: wykwalifikowana kadra, publiczne i prywatne finansowanie innowacyjnych projektów, powiązanie badań z biznesem, nowe patenty czy aktywność małych i średnich firm. Razem składają się one na unijny wskaźnik innowacyjności. W większości dziedzin Polska zbyt wolno nadrabia zaległości, by wejść do grupy „doganiającej liderów” z krajami osiągającymi wyniki zbliżone do unijnej średniej.
W 2020 roku - 1,9 proc. PKB!
- Innowacyjność jest warunkiem sine qua non dalszego rozwoju polskiej gospodarki. Bez niej polscy przedsiębiorcy już niebawem mogą pozostać bez szans na konkurowanie na globalnym rynku - powiedział Andrzej Arendarski, prezes Krajowej Izby Gospodarczej, wiceprezes Eurochambres, otwierając w ubiegłym roku na Zamku Królewskim w Warszawie I Kongres Innowacyjnej Gospodarki.
Z wypowiedzi uczestników panelu „Innowacyjna Polska - szansa a rzeczywistość” wynika, że tym warunkiem sine qua non są odpowiednie środki i przepisy. Budżet na badania wydaje około 0,34 proc. PKB. Do tego trzeba doliczyć (choć nie wiadomo ile) to, co wydaje przemysł. Przyjmując proporcje 1:1 otrzymamy 0,6-0,7 proc. PKB, co wciąż jest poziom absolutnie niewystarczającym. Zdaniem prof. dr hab. inż. Bogusława Smulskiego, byłego dyrektor Narodowego Centrum Badań i Rozwoju, w relacjach nauka-przemysł jest pewien poziom, który się potwierdził w wielu krajach: - Dopiero finansowanie z budżetu na poziomie około 1proc. PKB zaczyna wyzwalać reakcję po stronie przemysłu. Partnerzy nauki uznają, że przy tym poziomie warto wchodzić.
W 2020 roku wydatki na badania i rozwój (B+R) mogą wynieść 1,7proc. lub nawet 1,9 proc. polskiego PKB poinformowało w lipcu ubiegłego roku Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego w odpowiedzi na interpelację posła Artura Górskiego z PiS, ale… było to dawno. Poza tym resort zastrzegł, że określenie takiego poziomu wartości wskaźnika nakładów na badania i rozwój poprzedziło przyjęcie szeregu założeń. I tak m.in. założono, że średnioroczny wzrost PKB w latach 2010-2020 wyniesie 3 proc., a inflacja 1,5 proc. oraz uwzględniono trzy warianty przeznaczenia na B+R środków z funduszy strukturalnych na lata 2013-2020: 3, 6 i 9 mld euro. Założono też „wysoce prorozwojowy” wariant wzrostu nominalnych nakładów środków budżetowych na naukę - średniorocznie o 14 proc. i dwa scenariusze udziału środków pozabudżetowych w ogólnych nakładach na badania i rozwój: 40 proc. (jak obecnie) i 50 proc. Dlatego też krajowe wydatki ogółem na badania i rozwój w 2020 roku (tzw. GERD) względem PKB mogą również wynieść… około 1,45 proc. PKB.
- Działalność innowacyjna wymaga przemyślanego legislacyjnego i finansowego wsparcia państwa. Aczkolwiek trzeba pamiętać, że państwo powinno występować jako inwestor, a nie jako mecenas. Innowacyjność musi bazować na mechanizmach rynkowych - każda inna formuła jest nieskuteczna. Wielkim problemem w Polsce jest sektorowość polityki innowacyjnej - brakuje dobrze skoordynowanej polityki ponadsektorowej. Nie tworzymy synergii. Nie ma rządowej Rady ds. Rozwoju, nie ma parlamentarnej Komisji ds. Rozwoju, gdy nie było kraju, który osiągnął sukces w innowacyjnej gospodarce, w którym by nie było takiego koordynatora - mówił prof. dr hab. Michał Kleiber, prezes Polskiej Akademii Nauk, na wspomnianym Kongresie.
Unijne wsparcie
Środki unijne są bardzo istotne, choć ich wysokość - choćby wobec przeznaczanych przez wymienione w dalszej części koncerny - nie jest oszałamiająca: w tym roku z Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego na naukę i szkolnictwo wyższe zostanie przekazane ponad 2,5 mld zł. Podobna kwota zasili ten sektor w 2012 roku, w 2013 roku będzie to około 2,3 mld zł, w 2014 - ponad 2 mld zł, a w 2015 roku - około 1,7 mld.
W styczniu Ministerstwo Rozwoju Regionalnego poinformowało, że Instytucja Zarządzająca Programem Operacyjnym Innowacyjna Gospodarka zatwierdziła 6604 wnioski o dofinansowanie na łączną kwotę 29,5 mld zł. Wartość wszystkich dotychczas zawartych w ramach Programu Innowacyjna Gospodarka umów o dofinansowanie wynosi 25,6 mld zł, co stanowi 66,61 proc. środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego przeznaczonych na realizację Programu.
Dotacje otrzymało ponad 5,1 tys. przedsiębiorców (średnia wartość dotacji dla dużego przedsiębiorstwa - około 12,7 mln zł, a dla przedsiębiorstwa z sektora MŚP - około 1,6 mln zł) i 272 jednostki badawcze (średnio blisko 15 mln zł). Płatności zrealizowane na rzecz beneficjentów wynoszą 5,08 mld zł, a już otrzymali blisko 3,6 mld zł w formie zaliczek na poczet realizacji projektów.
- Program Innowacyjna Gospodarka, który prawie w całości poświęcony jest przedsiębiorcom, ma najwyższy poziom kontraktacji spośród wszystkich krajowych programów. Rok 2011 będzie zatem ostatnim, w którym firmy będą mogły starać się o dotacje - poinformowała minister Elżbieta Bieńkowska podczas spotkania poprzedzającego konferencję „Myślenie się opłaca! Osiągnięcia Programu Innowacyjna Gospodarka na półmetku wdrażania”, w grudnia 2010 roku.
W tym roku w Programie przewidziano 30 konkursów, w 13 działaniach Programu Innowacyjna Gospodarka. W ramach 14 konkursów będą mogli startować przedsiębiorcy. Łączna pula środków przeznaczonych na konkursy wynosi prawie 2,6 mld zł. Jednak ze względu na dużą popularność wybranych obszarów wsparcia w 11. działaniach alokacja została wyczerpana i na razie nie planuje się dodatkowych konkursów.
Podczas posiedzenia VIII Komitetu Koordynacyjnego Narodowe Strategiczne Ramy Odniesienia na lata 2007-2013, które odbyło się 9 lutego, pomiędzy krajowe programy operacyjne i regionalne podzielono ponad 1,331 mld euro z Krajowej Rezerwy Wykonania i 632,4 mln euro z Dostosowania Technicznego, a 60 mln euro przeznaczono na usuwanie skutków powodzi i kryzysu.
- Chcemy, by dodatkowe środki unijne zasiliły te obszary, które przyczynią się do realizacji celów Narodowej Strategii Spójności i tym samym zwiększyły skuteczność prowadzonej polityki rozwoju - deklaruje Elżbieta Bieńkowska, minister rozwoju regionalnego.
I tak priorytet programu Infrastruktura i Środowisko - Infrastruktura szkolnictwa wyższego otrzyma ekstra 86,5 mln euro, a priorytety Innowacyjnej Gospodarki: Społeczeństwo informacyjne - 118,6 mln euro, Infrastruktura sfery B+R - 70,8 mln euro, B+R nowoczesnych technologii - 71,1 mln euro, Inwestycje w innowacyjne przedsięwzięcia - 72,5 mln euro, Kapitał dla innowacji - 62,9 mln euro, Inwestycje w innowacyjne przedsięwzięcia - 111,8 mln euro i Dyfuzja innowacji - 8,0 mln euro. Zmiany muszą przyjąć Komitety Monitorujące poszczególne programy i zaakceptować Komisja Europejska.
- Główny problem polega nie na tym, że państwo na badania wydaje skandalicznie małe pieniądze, skandalicznie mały odsetek PKB, ale że przemysł wydaje bardzo mało. I woli importować technologie, niż samemu uczestniczyć w procesie tworzenia. A dlaczego tak jest? Bo nie działa dobrze rynek, który by łączył naukę z przemysłem. Nie ma popytu, podaży i brakuje instytucji, które by je łączyły. Dlatego polskie przedsiębiorstwa stosunkowo mało aktywnie poszukują możliwości sfinansowania badań i kupują maszyny i rozwiązania? - uważa prof. dr hab. Witold Orłowski, Główny Doradca Ekonomiczny PriceWaterhouseCoopers Polska.
Nie tylko badania
Choć Ministerstwo Rozwoju Regionalnego wprowadziło liczne uproszczenia dla przedsiębiorców w pozyskiwaniu unijnych dotacji, to tylko one nie wystarczą.
- Otóż jeśli na projekt badawczy wydamy 1 zł, to na jego weryfikację w praktyce trzeba przeznaczyć 10 zł, a na wdrożenie 100 zł. O ile sobie dajemy radę z I etapem, to słabo działają instrumenty wspierające następne dwa etapy. Dlatego niezbędny jest system zachęt podatkowych i odpowiednie rozwiązania w zakresie partnerstwa publiczno-prywatnego, bez których w Polsce nie będzie rozwoju, nie będzie wdrożeń. Pamiętajmy, że w Polsce aktywnie działa około 1,5 mln małych, średnich i mikroprzedsiębiorstw, które są potencjalnymi biorcami opracowań naukowych. Bez dobrych i przyjaznych rozwiązań, a póki co są karcące, tego przepływu nie będzie.
Bariery między światem nauki i światem przemysłem są naturalne. Wynikają one z innych celów: nauka jest dociekliwa, ma czas na dogłębne zbadanie problemu, natomiast przemysł ma swoje cele lepiej zdefiniowane, jest mniej cierpliwy, bardzo pragmatyczny. Ten problem występuje wszędzie na świecie. Dlatego tworzy się struktury sprzyjającą temu procesowi. W Polsce brakuje tego pośrednika - brokerów, specjalistów od łączenia tych dwóch światów - twierdzi Bogusław Smulski..
Z opublikowanym w lipcu ubiegłego roku raportu firmy Deloitte wynika, że nasze firmy nie korzystają z ulg podatkowych na B+R, a Polska - w porównaniu z głównymi krajami OECD - oferuje jeden z najniższych poziomów korzyści podatkowych na jednego dolara zainwestowanego w badania i rozwój. Eksperci Deloitte wyliczyli, że w latach 2006-2008 w Polsce z ulg podatkowych na B+R skorzystało jedynie 128 firm, które otrzymały zwolnienia podatkowe o łącznej wartości 27 tys. euro, gdy w tym samym czasie w Wielkiej Brytanii 14 430 podmiotów uzyskało zwolnienia wartości 1,776 mln euro.
| Potrzebujesz więcej firmowych porad? Chcesz rozwiać swoje wątpliwości? Wejdź na zakładkę Firma |
- Przedsiębiorcy w Polsce regularnie skarżą się na brak kompleksowego systemu wsparcia działalności badawczo-rozwojowej oraz wdrażania innowacji. Dotacje unijne częściowo spełniają rolę stymulatora, są jednak rozwiązaniem tymczasowym, szczególnie w kontekście wyczerpującej się już alokacji na lata 2007-2013 oraz prawdopodobieństwa istotnego ograniczenia budżetu w kolejnej perspektywie finansowej. Niezbędne jest opracowanie długoterminowych rozwiązań, które zmniejszą niepewność przedsiębiorców, co do możliwości uzyskania wsparcia oraz zminimalizują wiążącą się z tym biurokrację - uważa Magdalena Burnat-Mikosz, partner w zespole Research & Development and Government Incentives Deloitte.
Przykładem prostych rozwiązań są na przykład systemy odliczeń i ulg podatkowych, które, przy odpowiedniej konstrukcji mogą stać się atrakcyjną alternatywą dla dotacji UE, przede wszystkim ze względu na eliminację subiektywizmu w procesie przyznawania wsparcia. - Zachęty podatkowe wspierające B+R z powodzeniem są stosowane w wielu wysokorozwiniętych państwach Europy i świata. Doświadczenia z tym związane wskazują, że wykorzystują one efektywniej wewnętrzny potencjał gospodarki, poprzez wpływ na wzrost zatrudnienia wysokokwalifikowanej kadry oraz lepszą współpracę pomiędzy nauką a biznesem. W długim okresie przekłada się to m.in. na zwiększenie przychodów do budżetu państwa z tytułu podatku CIT - uważa Michał Turczyk, starszy menedżer w zespole Research & Development and Government Incentives Deloitte.
Jeśli Polska nie zacznie podnosić konkurencyjności gospodarki poprzez odpowiedni system ulg podatkowych, to - według Deloitte - staniemy się w niedługim czasie mniej atrakcyjni dla inwestycji firm zagranicznych niż Czechy, Węgry czy inni sąsiedzi z regionu.
5 wśród 1400
I znów słabą pociechą jest fakt, iż z przedstawionego w październiku ubiegłego roku przez Komisję Europejską (Dyrekcję Generalną ds. Badań Naukowych i Wspólne Centrum Badawcze) corocznego zestawienia danych dotyczących inwestycji w badania i rozwój („EU Industrial R&D Investment Scoreboard”) wynika, że w 2009 roku w wiodących firmach UE spadły one o 2,6 proc. (choć spadek obrotów i zysków był w nich znacznie większy), a u największych graczy na rynku amerykańskim wyniósł 5,1 proc. W wymiarze globalnym spadek wyniósł 1,9 proc., ale firmy japońskie utrzymały taki sam poziom inwestycji, choć ich obroty spadły o około 10 proc., a zyski o… 88,2 proc.
Zestawienie obejmuje 1400 największych na świecie firm: 400 z UE i 1000 spoza UE, ocenianych na podstawie ich inwestycji w badania i rozwój. Uwzględnia całkowitą wartość inwestycji w badania i rozwój w wymiarze globalnym, niezależnie od miejsca, w którym są one prowadzone. Natomiast zestawienie nie określa wskaźnika intensywności inwestycji w badania i rozwój sektora prywatnego, czyli wydatków na badania i rozwój w danym państwie lub regionie jako udział w PKB, niezależnie od tego, czy wydatki poniosły rodzime firmy, czy były to inwestycje napływające
Drugi rok z rzędu największym inwestorem w badania i rozwój jest Toyota (6,8 mld euro). W pierwszej dziesiątce znalazły się tylko trzy firmy z UE: Volkswagen (5,79 mld euro), Nokia (4,99 mld euro) i francuski producent farmaceutyków - Sanofi-Aventis (4,7 mld euro). Ale firm niemieckich odnotowano w sumie 206, francuskich - 116, a fińskich 56, gdy polskich tylko pięć: BRE Bank (21,53 mln euro), Telekomunikacja Polska (18,02 mln euro), Bioton (9,88 mln euro), Asseco Poland (7,7 mln euro) i Netia (5,73 mln euro), które w tym rankingu zajęły odpowiednio miejsca: 461, 513, 708, 793 i 896.
Warto wiedzieć, że w pierwszej dziesiątce znalazły się jeszcze szwajcarskie Roche i Novartis (przypomnę, że Szwajcaria nie jest członkiem UE), amerykańskie Microsoft, Pfizer i Johnson & Johnson oraz koreański Samsung Electronics.
- TP SA na badania i rozwój wydaje dwa razy więcej niż średnia polska (procent przychodów), w związku z czym jest bliska wersji europejskiej - wyjaśnia Maciej Witucki, prezes Grupy TP i dodaje: - Do budowania innowacyjności potrzebni są inżynierowie i dlatego musi być kreowana moda na nauki przyrodniczo-techniczne. Jest to rola państwa i systemu edukacyjnego. Jeśli chodzi o uczelnie, to uważam, że są rozdrobnione i - poprzez minimalne środki państwowe i minimalną kroplówkę europejską - utrzymywane w letargu. Jakoś żyją i wiążą koniec z końcem - trwają i nie umierają. W masie tysięcy pozostałych giną ci, którzy na dobry pomysł dostają parę groszy niewystarczających na zrobienie „krzemowej dziurki”, nie mówiąc o „krzemowej dolince”. Nie „mordując” części z tych, którzy trwają, nie wystarczy nam pieniędzy tych, którzy mają być liderami.
Zmienić mentalność
Warto też pomyśleć o innym podejściu do szeroko pojętej innowacyjności. - Słabo promujemy dobre wzorce. Znam w Polsce firmy prawdziwego sukcesu, o których nikt nie wie. Firmy, które zrobiły wielką karierę, może nie na miarę Microsoftu czy Google, ale światową, w Polsce nie dostają się do mediów. Ich sukcesy nie są nagłaśniane - twierdzi prof. Kleiber.
- Mamy także syndrom nieudacznika: ktoś, kto podejmie pierwszą próbę innowacyjnej działalności i mu się to nie uda, ma stygmę faceta, który nie potrafi sobie poradzić w życiu i ma wszystkie możliwe kłopoty. Chodzi o to, żeby nie tylko można było łatwo zakładać firmy, ale także łatwo je likwidować i tworzyć nowe. Największe innowacyjne sukcesy amerykańskie nie powstawały za pierwszą próbą - przeważnie była to trzecia, piąta czy siódma. Ale tam jest to traktowane jako zupełnie normalne funkcjonowanie młodego, ambitnego człowieka, gdy u nas jest to dość wstydliwe. Ponadto w wielu krajach, którym zazdrościmy, działają sprawne instytucje i dobre prawo, dające szanse kreatywnym ludziom i przedsiębiorcom.
Nasz system B + R + I (badania, rozwój, innowacje) jest daleki od doskonałości. Mamy wielki problem z uczelniami, których jest za dużo i są źle zarządzane. Zdecydowana większość z nich orientuje się na prowadzenie najbardziej ambitnych badań, które wymagają strasznej infrastruktury i pieniędzy, i w wielu przypadkach są nierealne, a mało która próbuje orientować się na swój region i zdefiniować swoją misję jako najbardziej przydatną z punktu widzenia przyszłych absolwentów.
Brakuje też skutecznych mechanizmów do tworzenia tzw. wspólnot wiedzy zwanych niekiedy klastrami - mówi prof. Michał Kleiber.
Prof. dr hab. Witold Orłowski, Główny Doradca Ekonomiczny PriceWaterhouseCoopers Polska, słusznie zauważa, że na wiele czynników nie mamy wpływu, bo międzynarodowe koncerny same decydują gdzie ulokują działalność badawczo-rozwojową: - Po stronie podaży istotne jest pytanie: czy polski świat nauki rzeczywiście dostarcza takie produkty i jest w stanie przekonać przemysł, że warto inwestować. Niestety, nie zawsze tak jest. Bo większość środków idzie na przeżycie, a nie zmusza do walki o przeżycie. Zmiana sposobu finansowania może wymusić zmiany po stronie podaży. Jeśli chodzi o instytucje pośredniczące, to kiedyś one powstaną, ale wszystkie procesy można przyspieszać za pomocą mądrych inwestycji publicznych. Bo państwo nie kupuje wyników badań, nie pośredniczy w wymianie między nauką a przemysłem, ale jeśli te instytucje nie działają, to państwo powinno się aktywnie zaangażować we wzmocnienie strony popytowej i podażowej. Przede wszystkim działaniami regulacyjnymi, ale również i pieniędzmi.
Fiasko Strategii Lizbońskiej
Na zakończenie dodam, że przyjęta w 2000 roku Strategia Lizbońska, która zakładała, że gospodarka krajów europejskich wykorzysta do maksimum innowacyjność opartą na szeroko zakrojonych badaniach naukowych, zwłaszcza w nowoczesnych dziedzinach wiedzy i Europa przegoni technologicznie USA, zakończyła się - jak to określił w 2009 roku szwedzki premier Fredrik Reinfeldt, w trakcie szwedzkiej prezydencji Unii Europejskiej - spektakularną porażką. Także José Manuel Barroso, przewodniczący Komisji Europejskiej, przyznał podczas XX Forum Ekonomicznego w Krynicy, że Strategia nie do końca spełniła oczekiwania.
Zastąpi ją długookresowy program rozwoju społeczno-gospodarczego UE: „Europa 2020 - Strategia na rzecz inteligentnego i zrównoważonego rozwoju sprzyjającego włączeniu społecznemu”.
W kwietniu państwa członkowskie przygotują i przekażą do KE Krajowe Programy Reform na rzecz realizacji strategii „Europa 2020”, których celem jest budowa trwałych podstaw wzrostu gospodarczego, łącząc cele unijne z priorytetami krajowymi. Przedstawione reformy, ukierunkowane na wzrost inteligentny, zrównoważony i sprzyjający włączeniu społecznemu, mają umożliwić przezwyciężenie zidentyfikowanych barier wzrostu hamujących potencjał rozwojowy państw członkowskich UE, jednocześnie przyczyniając się do wzmocnienia pozycji UE na arenie międzynarodowej. Czas pokaże, czy tym razem myślenie się opłaci.
Jerzy Bojanowicz
» IBM najbardziej innowacyjną firmą
» Co trzeba robić, by być firmą innowacyjną?
» 100 tys. zł dla wynalazcy innowacyjnej nakrętki

























































