- Najbardziej atrakcyjne są nasze nieruchomości nierolne - mówi Andrzej Jamrozik, dyrektor Agencji we Wrocławiu. - W stolicy Dolnego Śląska na Muchoborze przy ul. Kunickiego mamy teren z halami, a przy ulicy Szarskiego sprzedawać będziemy 3,67 ha z bardzo szerokim planem zagospodarowania miejscowego - dodaje. - Mogą tu powstać sklepy wielkopowierzchniowe, a w studium jest także zapis o funkcji mieszkaniowej.
Wśród perełek, choć w tym przypadku do gruntownego odnowienia, jest także zabytkowy zespół pałacowo-parkowy, położony w Ligocie Strupińskiej w gminie Prusice. Powierzchnia tej nieruchomości to prawie 13 ha. Jest tu przepiękny, choć mający czasy świetności dawno za sobą, neobarokowy pałac, park, folwark oraz grunty rolne.
- Ogłaszamy około 500 przetargów miesięcznie, ale możliwości podaży są coraz bardziej ograniczone - zaznacza dyrektor ANR we Wrocławiu. Na 283 tys. ha będących w gestii jego oddziału, aż 90 procent to nieruchomości w wieloletnich dzierżawach, w których prawo pierwszeństwa nabycia nieruchomości rolnych mają dotychczasowi dzierżawcy.
Pozostałe grunty są jednak do sprzedaży. Co prawda nieruchomości rolne są już mniejsze niż dawniej, a ich średnia wielkość sprzedawana w drodze przetargu to dziś średnio trzy hektary, ale za to te nierolne mają ściślejsze przeznaczenie, określane w planach zagospodarowania przestrzennego poszczególnych gmin. - Powodzeniem cieszą się działki, położone w strefach gospodarczych. Obecnie do sprzedaży mamy tereny w Sycowie, Wołowie oraz we Wrocławiu na Oporowie przy ul. Kwiatkowskiego. Ale wkrótce będą i inne atrakcyjne tereny do kupienia, należące zarówno do wałbrzyskiej, legnickiej, jak i tarnobrzeskiej strefy - zapowiada dyrektor Jamrozik.
Jak twierdzą specjaliści, zakup ziemi od Agencji Nieruchomości Rolnych jest ryzykownym przedsięwzięciem, choć może okazać się strzałem w dziesiątkę, jeżeli zwrócimy uwagę na podstawowe rzeczy.
- Przez okres pięciu lat od chwili zakupu ziemi, Agencja ma prawo odkupu na rzecz Skarbu Państwa, w cenie, po jakiej nam ją sprzedała - tłumaczy Wiktor Wyrębski, z agencji nieruchomości Jot-Be we Wrocławiu. - Wyjątek stanowią tu ziemie położone w granicach specjalnych stref ekonomicznych, których nie obejmuje ten przepis - dodaje.
Zdarzają się także sytuacje, kiedy nie udaje się sprzedać gruntu. - Chodzi tu jednak o nieruchomości mniej atrakcyjne, to znaczy o trudno dostępnym dojeździe, nieatrakcyjnym położeniu lub wycenione zbyt drogo - mówi Andrzej Jamrozik. Co wtedy? - Obniżamy cenę i wystawiamy nieruchomość ponownie do sprzedaży z nadzieją, że mniejszy koszt przekona nabywców do zainteresowania - tłumaczy dyrektor.
Jest to potwierdzenie słów ekspertów. Bo to, czy inwestycja w tereny należące do ANR będzie trafiona, zależy także od realizacji przez kupującego zasady 3 L - czyli lokalizacja, lokalizacja, lokalizacja - tłumaczy Paweł Wiąk, specjalista z Money Expert i wskazuje, że tylko w tym półroczu ceny nieruchomości rolnych wzrosły o około 15 procent.
Kto ma nosa do lokalizacji, może śmiało stawać w tej rywalizacji. Pamiętny jest przecież przykład Janek pod Warszawą czy podwrocławskich Kobierzyc, gdzie było szczere pole. Kto kilkanaście lat temu przypuszczał, że powstaną tam gigantyczne centra handlowe, a ceny gruntów będą tam rosły w astronomicznym tempie? - przypomina Wiąk.
Przy planach dotyczących budowy mieszkaniowej konieczne jest sprawdzenie, czy takie plany zagospodarowania wobec interesującego nas terenu ma gmina. - Jeżeli nie ma tam żadnych planów, to szanse na odrolnienie takiego gruntu są znikome i jest niemal pewne, że zamiast działki budowlanej pozostaniemy z rolą - mówi Wiktor Wyrębski. Według Pawła Wiąka wszystko zależy od klasy ziemi - Z odrolnieniem gruntu 5 czy 6 klasy nie powinno być problemu. Ale z lepszymi może być rzeczywiście kłopot - przyznaje specjalista z Money Expert. Jednak jeśli nam się to uda, a grunt ma dobrą lokalizację albo też leży w strefie ekonomicznej, może drożeć nawet trzykrotnie.
Czy wiadomo, kto najczęściej korzysta na takich okazjach? - Szczegółowych analiz naszych nabywców nie prowadzimy, ale gros z nich to rolnicy indywidualni i podmioty gospodarcze. W przypadku gruntów nierolnych zdarzają się deweloperzy i przedsiębiorcy. Jest ich tak dużo, że zakładam, iż jest to dobry interes - przyznaje Andrzej Jamrozik.
O jego skali najlepiej mówią liczby. W ubiegłym roku Agencja Nieruchomości Rolnych przekazała do budżetu państwa z tytułu sprzedaży należących do niej gruntów aż 1 miliard 600 milionów złotych.
Gdzie są najdroższe grunty rolne (z danych ANR)
* W pierwszym półroczu 2008 roku najwięcej nieruchomości należących do Agencji Nieruchomości Rolnych we Wrocławiu sprzedano: w przetargu w powiecie lubińskim (101 ha), a w drodze tzw. pierwszeństwa nabycia, czyli dotychczasowemu dzierżawcy - w powiecie dzierżoniowskim (129 ha).
* Najwięcej transakcji kupna-sprzedaży ANR we Wrocławiu było w powiecie lwóweckim (35), zaś najmniej w powiecie zgorzeleckim (1).
* Średnia cena za hektar takiego gruntu w podanym okresie to 13033 zł, jeśli chodzi o grunty rolne sprzedane w przetargu, jest to 14861 zł.
* W przetargach najwyższe ceny za hektar gruntu rolnego uzyskiwane były w powiatach: strzelińskim (50375 zł), wrocławskim (25749 zł), kłodzkim (20103 zł), dzierżoniowskim (19594 zł) oraz oleśnickim (19479 zł).
* Dotychczasowi dzierżawcy najwięcej płacili za hektar gruntu w powiatach: strzelińskim (31000 zł), wrocławskim (23160 zł), oławskim (19138 zł) oraz jeleniogórskim (15859 zł).
* Najmniejsze powodzenie wśród kupujących w drodze przetargu (jeśli chodzi o uzyskiwaną cenę za hektar nieruchomości) miały powiaty: lwówecki (7595 zł), zgorzelecki (7652 zł), górowski (8610 zł) oraz kamiennogórski (8710 zł). Zaś dotychczasowi dzierżawcy najmniej płacili za hektar gruntu w powiatach: lwóweckim (6144 zł), lubińskim (6963 zł) i wałbrzyskim (7108 zł).
POLSKA Gazeta Wrocławska
Katarzyna Kroczak, Monika Szymańska



























































