Należąca do Elona Muska Tesla oficjalnie wchodzi na brytyjski rynek jako dostawca prądu. Firma uzyskała licencję na sprzedaż energii do domów i firm, wykonując potężny krok w swojej ekspansji na tamtejszym rynku energetycznym.


Brytyjski regulator rynku energii, Ofgem, ogłosił w czwartek zatwierdzenie spółki Tesla Energy Ventures jako pełnoprawnego dostawcy. Decyzja ta zapadła po siedmiu miesiącach "intensywnego" procesu analizy i oceny - czytamy w "Financial Times".
Walka o klienta wejdzie na wyższy poziom?
Zgoda dla firmy Elona Muska może wywołać kolejne wstrząsy na rynku detalicznej sprzedaży prądu na Wyspach. To branża, która od dziesięciu lat przechodzi potężną transformację, a innowacyjne firmy pokroju Octopus Energy skutecznie podkradają udziały rynkowe tradycyjnym potęgom, takim jak British Gas.
Wchodząc na rynek, Tesla staje w jednym szeregu z nowoczesnymi graczami pokroju Fuse Energy. Cel jest jasny: w pełni wykorzystać boom na panele słoneczne i przydomowe magazyny energii, napędzany brytyjskim przejściem na źródła niskoemisyjne. Co ciekawe, amerykański gigant na razie nie wystąpił o licencję gazową.
Tesla na rynku brytyjskim nie jest taką nowością
Warto pamiętać, że Tesla nie uczy się brytyjskiego rynku od zera. Firma Muska jest już obecna w brytyjskich domach i firmach za sprawą swojego systemu akumulatorów Powerwall do samochodów elektrycznych i paneli słonecznych.
Co więcej, od 2020 roku amerykański gigant posiada brytyjską licencję na wytwarzanie energii elektrycznej. To dzięki niej potężne, przemysłowe baterie Tesli (znane jako Megapack) mogą oddawać energię bezpośrednio do krajowej sieci, co czyni firmę liderem brytyjskiego rynku magazynów energii w akumulatorach o dużej mocy.
Pojawiają się oczywiście także głosy krytyki. Kwestionowane jest przyznanie licencji, mając na uwadzę kontrowersje wokół Muska i jego pracy na rzecz poprawy efektywności energetyki rządu USA.
Głosy sprzeciwu płyną z wielu stron. Ed Davey, lider brytyjskich Liberalnych Demokratów, wprost domaga się odebrania świeżo przyznanej licencji. W swojej ostrej wypowiedzi nazwał Elona Muska "zagrożeniem dla bezpieczeństwa narodowego", twierdząc, że miliarder absolutnie nie nadaje się do operowania w strategicznym sektorze energetycznym. - Nie możemy pozwolić, by w naszych domach zgasły światła tylko dlatego, że ma on obsesję na punkcie X - punktował.
To jednak nie jedyny front walki z Teslą. Przeciwko wejściu firmy na detaliczny rynek prądu prowadzona była kampania organizacji Best for Britain, na czele której stoi Peter Norris, szef Virgin Group. Dyrektor generalna Best for Britain, Naomi Smith, określiła Muska mianem "niebezpiecznej i złowrogiej siły", która dla dobra państwa powinna być trzymana z dala od brytyjskiej infrastruktury krytycznej - czytamy dalej w "Financial Times".
oprac. WM












































