REKLAMA

Motyle na giełdzie

2008-06-14 06:00
publikacja
2008-06-14 06:00
Trzepot skrzydeł motyla w Gujanie Francuskiej, nadprodukcja trzciny cukrowej w Brazylii, zły system irygacji pól bawełny w Uzbekistanie, Garri Kasparow, huragan w Zatoce Meksykańskiej. Czy są jakieś elementy, które łączą te zjawiska? Są dwa: chaos i giełda.

W 1960 roku Edward Lorenz pracował nad komputerowym prognozowaniem pogody. Stworzył do tego celu układ 12 równań wyrażających relacje między temperaturą, ciśnieniem, prędkością wiatru itd. Uważał, że prawie dokładne dane wejściowe dają prawie dokładne wyliczenia. To przekonanie okazało się jednak błędne. Wystarczy drobna zmiana wartości, już na czwartym miejscu po przecinku – dokładnie rzędu 10 − 4 (0,000127), by otrzymać na końcu dwa bardzo różniące się od siebie wyniki.

Takie zachowanie jakiegoś układu nazywa się wrażliwością na warunki początkowe lub efektem motyla. Teoretycznie poruszenie skrzydeł motyla w Gujanie Francuskiej może spowodować za dwa dni huragan w Zatoce Meksykańskiej. Co ten przykład ma wspólnego z biznesem? Edward Lorenz ze swoimi badaniami dał początek teorii chaosu. Ta z kolei jest dzisiaj wykorzystywana, między innymi, do przewidywania wyników giełdowych.

Chaos u podstaw

Nie można dokładnie prognozować zachowanie giełdy w dłuższym okresie. Przewidywać i wyciągać wnioski można jedynie na podstawie danych historycznych i dostępnych informacji o sytuacji na świecie. A tych ostatnich jest zbyt dużo, by można było je zweryfikować i zmierzyć ich wpływ na notowania giełdowe. Można jednak próbować zgłębić chaos. Chętnych do poznania przyszłości – i cen akcji po korekcie – jest wielu.

Badania w tej dziedzinie zaawansowane są już tak dalece, że żaden teoretyk rynków kapitałowych nie może sobie pozwolić na ich zignorowanie. Pisze o tym Edgar E. Peters w swojej książce „Teoria chaosu a rynki kapitałowe – nowe spojrzenie na cykle, ceny i ryzyko”. Przedstawione w niej nowe spojrzenie na giełdę rzuca wyzwanie klasycznym teoriom i modelom obowiązującym we współczesnej ekonometrii.

Chaos to porządek udający nieład. Cykliczne, choć nieprzewidywalne, wylewy rzek, linia morskiego wybrzeża, obłok i smuga papierosowego dymu to przejawy działania chaosu. Takim przejawem jest również zygzakowata linia wykresu giełdowego indeksu. Na razie jednak, tak jak nie udaje się przewidzieć pogody w dłuższym okresie, nie udało się rozgryźć fenomenu giełdy.

Nie pomogą w tym superkomputery, które próbowano już wykorzystywać w tym celu. Nawet Deep Blue IBM-u, który jako pierwszy pokonał mistrza szachowego Garri Kasparowa, czy najszybszy na świecie BlueGene/L System, osiągający prędkość 1 petaflopsa/s (biliard operacji na sekundę) – sto tysięcy razy szybciej niż przeciętny komputer biurowy. Problem bowiem nie leży w modelach matematycznych czy prędkości obliczeń, ale – zgodnie z teorią chaosu – w danych wejściowych.

Z Kazachstanu do Brazylii i Puław

O ile wpływ wojny w Iraku czy Afganistanie na notowania spółek paliwowych, cenę ropy i w końcu paliwa można przewidzieć – przynajmniej w przybliżeniu, o tyle efekt katastrofy ekologicznej, jaką jest wysychanie Jeziora Aralskiego na pograniczu Kazachstanu i Uzbekistanu – już mniej. Obecnie, w wyniku kilkudziesięcioletniej, rabunkowej irygacji terenów pod uprawę bawełny, to śródlądowe morze spadło z czwartego miejsca w rankingu największych jezior świata na ósme, a zmiany klimatyczne tym spowodowane zagrażają nie tylko uprawom, ale i zdrowiu setek tysięcy ludzi.

Sam Kazachstan ma otrzymać od Banku Światowego pożyczkę na łączną wysokość ok. 400 mln dolarów, dzięki której będzie możliwe częściowe uratowanie słonego Jeziora Aralskiego. Uzbekistan podobnie. Pożyczkę trzeba będzie spłacić, a oba te kraje są w dziesiątce największych producentów gazu ziemnego na świecie...

Rynek motoryzacyjny czeka zawsze z niecierpliwością na wszystkie sygnały, mogące mieć wpływ na cenę ropy i kauczuku wykorzystywanego do produkcji opon. W ubiegłym roku jednym z decydujących o wzroście cen ropy czynników, oprócz hossy na rynkach większości surowców, były huragany w Zatoce Meksykańskiej, które zmniejszały wydobycie ropy.

W 2005 roku na światowych rynkach kauczuk podrożał prawie o 7%. Wpływ na to miała informacja, że w Malezji, która jest jego największym producentem, będzie wytwarzanych więcej gumowych rękawiczek. Dla innych branż surowca było mniej. Producenci opon musieli weryfikować prognozy przychodów, a fleet managerowie – liczyć się z podwyżką cen ogumienia.

W styczniu ubiegłego roku ceny cukru na giełdzie w Londynie osiągnęły najniższy poziom od prawie roku. Powodem była nadwyżka produkcji cukru na świecie rok wcześniej. Spadek pogłębiła gwałtowna obniżka cen ropy naftowej, co w efekcie doprowadziło do zmniejszenia zapotrzebowania na biopaliwa wytwarzane z trzciny cukrowej. A technologia produkcji biopaliw jest ostro krytykowana m.in. przez eksperta ONZ, Jeana Zieglera. Jego zdaniem, plantacje trzciny cukrowej zaczynają wypierać plantacje innych roślin spożywczych.

Ponadto, ze względu na swą mechanizację, przyczyniają się do bezrobocia w Brazylii – drugiego na świecie producenta biopaliw. Stąd ostra krytyka Unii Europejskiej, która dąży do 5,75-procentowego udziału biopaliw w transporcie w 2010 r. Zdaniem Zieglera, aby sprostać tym założeniom przy obecnym trendzie wzrostu zapotrzebowania na tego typu paliwa, ceny surowców wykorzystywanych w ich produkcji dramatycznie wzrosną.

Pesymistyczne prognozy niektórych naukowców mówią nawet o 20-procentowym wzroście cen kukurydzy, 26-procentowym wzroście cen roślin oleistych i 11-procentowym wzroście cen zboża. I to wszystko do 2010 r. Czym skutkuje taki wzrost cen? Bardzo wysokie światowe ceny płodów rolnych, zwłaszcza zbóż, wspierają koniunkturę na rynku nawozowym. Mogą na tym zyskać te spośród spółek chemicznych, które mają silną ekspozycję na rynek nawozowy. Na przykład Zakłady Azotowe w Puławach. No i zdrożeje chleb.

Człowiek przede wszystkim

Ceny paliw czy wahania giełdowe można by przewidywać z większym prawdopodobieństwem, gdyby udało się lepiej zmierzyć warunki panujące w polityce czy gospodarce wszystkich państw świata. Tak jak ma to miejsce w przypadku prognozy pogody. Wyniki z milionów małych stacji meteorologicznych z całego świata spływają co sześć godzin do dwóch głównych ośrodków – Europejskiego Centrum Prognoz Średnioterminowych w Wielkiej Brytanii oraz Narodowego Centrum Prognoz Środowiskowych w USA. Tam dane są opracowywane i wprowadzane do komputerów, które obliczają globalną prognozę obejmującą najbliższe dwa tygodnie.

Jednak mimo przyjętych standardów i zgodnie z prawami chaosu, drobne, nieuniknione błędy w pomiarach są dla końcowej prognozy tym, czym teoretyczne machnięcie skrzydeł motyla, które spowodowało huragan w Zatoce Meksykańskiej i skok cen ropy. Zatem wyniki, które wydają się ewidentnie błędne – niezwykle niskie ciśnienie czy temperaturę odrzuca się.

Wiąże się z tym pewne ryzyko – kilka lat temu w Wielkiej Brytanii automatyczny system odrzucił dane, które uznał za błędne. Ich zlekceważenie spowodowało, że katastrofalne wichury, które nawiedziły Anglię, w kilka dni później wywołały ogromne zniszczenia. Dlatego w procesie oceny danych często stosuje się subiektywną ocenę wyników budzących wątpliwości. Ostateczne zdanie na temat prognozy, i to niezależnie od najbardziej skomplikowanych wykresów układów chaotycznych, ma zatem doświadczony meteorolog. A na giełdzie makler.

Sebastian Kanikuła
Źródło:
Tematy
Zapytaj eksperta o kredyt hipoteczny

Zapytaj eksperta o kredyt hipoteczny

Komentarze (3)

dodaj komentarz
~szuwarek
aż przyjdzie czas na podejmowanie decyzji na podstawie rzutu kostką
~lon
Motyle owszem
ale osy już nie .
infinum
W mojej ocenie jest to kwestią czasu kiedy powstaną modele w miarę trafnie przewidujące dzisiejsze zachowania rynkowe.

Problem jest trochę inny. Jeśli powstaną takie modele, to w perspektywie czasu wielu graczy będzie z nich korzystać, co niewątpliwie fundamentalnie wpłynie na obserwowane trendy, bardzo możliwe
W mojej ocenie jest to kwestią czasu kiedy powstaną modele w miarę trafnie przewidujące dzisiejsze zachowania rynkowe.

Problem jest trochę inny. Jeśli powstaną takie modele, to w perspektywie czasu wielu graczy będzie z nich korzystać, co niewątpliwie fundamentalnie wpłynie na obserwowane trendy, bardzo możliwe że poza granice błędu tychże modeli. Ergo, potrzebne będą nowe modele, uwzględniające to, że gracze w dużym stopniu korzystają z pewnego rodzaju modeli - dokładnie tak jak to jest teraz. Stare modele przestają wiernie opisywać dzisiejszy rynek.

Jeśli ktoś pracuje przy wymyślaniu modeli giełdowych, to może być spokojny, że ma dożywotnio zapewniony byt i zatrudnienie ;)

Powiązane

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki