Prezydent USA Donald Trump zainaugurował w czwartek lansowaną przez siebie Radę Pokoju. W ceremonii podpisania dokumentu założycielskiego uczestniczyli przedstawiciele 19 innych państw, w tym Węgier, Bułgarii i Argentyny. Nieobecni byli urzędnicy z Rosji i większości państw europejskich.


Trump oświadczył, że Rada będzie współpracować z ONZ przy rozwiązywaniu konfliktów na świecie. Ocenił przy tym, że ONZ ma „olbrzymi potencjał”, który jednak nie został w pełni wykorzystany.
President Trump Participates in the Board of Peace Charter Announcement https://t.co/CJz0CmePJq
— The White House (@WhiteHouse) January 22, 2026
– Gdy ta rada zostanie w pełni uformowana, będziemy mogli robić praktycznie wszystko, co będziemy chcieli. I będziemy to robić we współpracy z ONZ – oświadczył Trump podczas ceremonii w kuluarach Światowego Forum Ekonomicznego (WEF) w szwajcarskim Davos.
Według początkowych zapowiedzi Rada Pokoju ma nadzorować tymczasowe władze Strefy Gazy w ramach planu pokojowego dla tego terytorium. Projekty dokumentów, jakie publikowano w prasie, sugerują jednak, że miałaby ona również zajmować się rozwiązywaniem konfliktów na całym świecie.
Sekretarz stanu USA Marco Rubio powiedział, że Rada będzie się początkowo skupiała na osiągnięciu trwałego pokoju w Strefie Gazy. Ocenił jednak, że możliwości, jakie stwarza nowe gremium, są „nieskończone”, a Strefa Gazy może być przykładem dla rozwiązywania innych konfliktów.
– To nie jest tylko Rada Pokoju, ale „Rada Działania”, tak jak prezydent Trump jest prezydentem działania (...) rozwiązywania spraw – zaznaczył Rubio, oceniając, że powołanie Rady oznacza początek „nowej ery”.
Sekretarz stanu USA oświadczył również, że „wiele innych” krajów chce dołączyć do powołanej przez Trumpa Rady.
Trump, który będzie przewodniczył Radzie, zaprosił do niej dziesiątki światowych przywódców. Jednak, jak podkreślają komentatorzy, podczas ceremonii podpisania dokumentu założycielskiego na scenie nie pojawili się przedstawiciele większości państw europejskich, Rosji, Izraela ani Autonomii Palestyńskiej.
Według stacji BBC oprócz prezydenta USA na scenie obecni byli wysokiej rangi urzędnicy: Arabii Saudyjskiej, Argentyny, Armenii, Azerbejdżanu, Bahrajnu, Bułgarii, Węgier, Indonezji, Jordanii, Kataru, Kazachstanu, Kosowa, Mongolii, Maroka, Pakistanu, Paragwaju, Turcji, Uzbekistanu i Zjednoczonych Emiratów Arabskich.
Oprócz Trumpa dokument podpisali m.in.:
- premier Węgier Viktor Orban
- prezydent Argentyny Javier Milei,
- przedstawiciele Bahrajnu,
- Maroka,
- Armenii,
- Azerbejdżanu,
- Bułgarii,
- Indonezji,
- Jordanii,
- Kazachstanu,
- Kosowa,
- Pakistanu,
- Paragwaju,
- Kataru,
- Arabii Saudyjskiej,
- Turcji,
- Zjednoczonych Emiratów Arabskich,
- Uzbekistanu
- Mongolii.
Władze Rosji ogłosiły w środę, że rozważają, czy przyjąć zaproszenie Trumpa do Rady. Władze Francji odmówiły uczestnictwa, a rząd Wielkiej Brytanii przekazał, że w obecnej sytuacji nie dołączy do gremium. Rząd Chin nie ujawnił, czy zamierza przystąpić. Izrael przyjął zaproszenie – podała agencja Reutera.
Reuters podkreślił również, że jak dotąd żaden ze stałych członków Rady Bezpieczeństwa ONZ, poza USA, nie zobowiązał się do udziału w powołanej przez Trumpa Radzie Pokoju.
oprac. KWS na podstawie PAP




























































