REKLAMA

Morawski: Popyt ucieka podaży

Ignacy Morawski2021-06-24 09:16założyciel SpotData.pl
publikacja
2021-06-24 09:16
Morawski: Popyt ucieka podaży
Morawski: Popyt ucieka podaży
fot. Piotr Mecik / / Forum

Firmy nie nadążają z realizacją rosnących zamówień - zarówno w przemyśle, jak i w usługach. Na to przynajmniej wskazuje badanie PMI dla strefy euro. Dlatego presja na wzrost cen jest najwyższa od co najmniej 20 lat. Napięcia w końcu się rozładują, ale może to zająć kilka kwartałów.

PMI dla przetwórstwa i usług w strefie euro wzrósł w czerwcu do 59,2 pkt wobec 57 pkt w maju. Oznacza to najwyższy poziom od 15 lat. Raportowany napływ nowych zamówień jest najwyższy od 2005 r., wzrost zatrudnienia - najwyższy od 2018 r., a wzrost cen – najwyższy od początku badania, czyli od przełomu lat 90. i 2000.

Autorzy badania napisali w komentarzu: „Siła poprawy koniunktury - zarówno w Europie, jak i na świecie - oznacza, że firmy mają trudności z zaspokojeniem popytu, cierpiąc na niedobory surowców i pracowników. W tych warunkach siła rynkowa przedsiębiorstw będzie się nadal umacniać, nieuchronnie wywierając dalszą presję na wzrost inflacji w nadchodzących miesiącach”.

fot. / / Puls Biznesu

Badanie PMI jest o tyle istotne, że mierzy nastroje wśród menedżerów odpowiedzialnych za zamówienia, a więc wśród ludzi, którzy dobrze czują sytuację na rynku. Historycznie rzecz biorąc, indeks był dość mocno skorelowany z PKB, a jego przewagą nad PKB jest to, że pojawia się dużo wcześniej. Czyli na przykład dziś znamy już ocenę koniunktury w kwietniu, maju i czerwcu, a dane o PKB za ten okres poznamy dopiero w sierpniu.

Napięcie między popytem a podażą wynika z faktu, że duża część zamówień wiąże się z realizacją odłożonego popytu. Przez rok gospodarka działała na pół gwizdka, a teraz wiele przedsiębiorstw odkurza zaległe projekty.

Jednocześnie w gospodarkach wciąż występuje bardzo duża nierównowaga między sektorami doświadczającymi ożywienia oraz tymi, które cierpią na skutkach pandemii. Nie wszystkie branże pracują więc na 110 proc. normy. Niektóre na 130 proc. (duża część przetwórstwa, część handlu, logistyka, w coraz większym stopniu ochrona zdrowia), a niektóre wciąż na 50 proc. (lotnictwo, część turystyki i handlu).

Rozładowywanie napięć może potrwać w najlepszym razie dwa kwartały, w najgorszym – pięć-sześć. Chociaż używanie fraz „w najlepszym, w najgorszym” może być mylące. Dla wielu firm realizacja ponadnormatywnych zamówień jest trudna, ale przecież wszyscy ostatecznie powinni być zadowoleni, że świat wychodzi z pandemicznej recesji. Jeżeli napięcie między popytem a podażą będzie się przedłużało, będzie to oznaczać, że gospodarka wchodzi na coraz wyższy poziom aktywności i PKB wraca na przedpandemiczną ścieżkę.

Europejski Bank Centralny do niedawna przewidywał, że PKB strefy euro w ogóle nie wróci do trendu sprzed pandemii (czyli nie osiągnie poziomu, który byłyby osiągnięty, gdyby nie kryzys). Teraz prognozuje, że nastąpi to ok. 2023 r., a faktycznie stanie się to pewnie znacznie wcześniej. Świat po prostu wraca do normy szybciej, niż przewidywano.

Ceną tej normalizacji jest podwyższona inflacja. Będzie nam ona towarzyszyć przez rok lub dwa lata, wszędzie. W niektórych krajach, które mają niskie bezrobocie (jak Polska), podwyższona inflacja może wymagać podwyższenia stóp procentowych. W innych – jak strefa euro – raczej nie będzie to potrzebne. Po prostu tę górkę inflacyjną trzeba będzie przeczekać.

Źródło:
Ignacy Morawski
Ignacy Morawski
założyciel SpotData.pl

Ignacy Morawski jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych ekonomistów rynkowych. Przez wiele lat pracował w sektorze bankowym (WestLB, Polski Bank Przedsiębiorczości), gdzie pełnił rolę głównego ekonomisty odpowiedzialnego za analizy makroekonomiczne. W latach 2012-16 zdobył wiele wyróżnień w licznych rankingach prognostycznych, zajmując m.in. dwukrotnie miejsce na podium konkursu na najlepszego analityka makroekonomicznego organizowanego przez Narodowy Bank Polski i „Rzeczpospolitą”. Był również członkiem zespołu przygotowującego prognozy makroekonomiczne w Polskiej Akademii Nauk, pracował także w think tanku WiseEuropa. Karierę rozpoczynał jako reporter ekonomiczny „Rzeczpospolitej”. Jest absolwentem ekonomii na Uniwersytecie Bocconi w Mediolanie i nauk politycznych na Uniwersytecie Warszawskim.

Tematy
Załóż eKonto w promocji i zyskaj 150 zł od Bankier.pl + do 300 zł od mBanku + do 300 zł w programie poleceń

Załóż eKonto w promocji i zyskaj 150 zł od Bankier.pl + do 300 zł od mBanku + do 300 zł w programie poleceń

Komentarze (11)

dodaj komentarz
slawekqs
Ignacy jak zawsze wiarygodny zasada jest taka to co w mediach głównego nurtu to jest zreguły na odwrót zostałem zmuszony do pracy w fabryce produkującej na export branża automotive zaświadczam produkcja nie rośnie ale spada i to nie jest mały zaklad pracuje tu ok 2000 ludzi i nawet szeregowy pracownik jak wie moze sprawdzić Ignacy jak zawsze wiarygodny zasada jest taka to co w mediach głównego nurtu to jest zreguły na odwrót zostałem zmuszony do pracy w fabryce produkującej na export branża automotive zaświadczam produkcja nie rośnie ale spada i to nie jest mały zaklad pracuje tu ok 2000 ludzi i nawet szeregowy pracownik jak wie moze sprawdzić ile wyprodukowaliśmy na danym działe np. Za 24h i większość działów pracuje na 50% juz prawie od 3 miechów ale statystyka e służbie władzy
jenak
Ciekawe, a na autostradach ruch to 50% tego, co 2 lata temu. Połowa TIRów, to samo z ruchem osobowym. W marketach ludzi mniej. Zaklinanie rzeczywistości. Kto ma media, ten ma władzę.
luxferre
W Polsce wskaźnik aktywności zawodowej to 55%.
Oznacza, to, że choć karmią nas danymi o 6% bezrobociu, tak naprawdę 45% ludzi w wieku produkcyjnym nie pracuje.
Wystarczy uciąć rozdmuchany socjal i mamy napływ świeżej siły roboczej, a w rezultacie przyhamowanie inflacji i długoterminową poprawę dobrobytu.
bankster-kreator
a i jeszcze jedna bardzo ważna rzecz, niech ktoś mi odpowie czy dobrze się dzieje w gospodarce czy źle jak bogaci ludzie zamiast inwestować w nowe firmy, nowe gałęzie gospodarki i rozwijać biznes masowo inwestują w nieruchomości, ziemię, złoto? Oznacza to tylko jedno, że aktualnie system podatkowy prawno biurokratyczny a i jeszcze jedna bardzo ważna rzecz, niech ktoś mi odpowie czy dobrze się dzieje w gospodarce czy źle jak bogaci ludzie zamiast inwestować w nowe firmy, nowe gałęzie gospodarki i rozwijać biznes masowo inwestują w nieruchomości, ziemię, złoto? Oznacza to tylko jedno, że aktualnie system podatkowy prawno biurokratyczny tak mocno obciąża małe biznesy, że nie opłaca się inwestować a jedynie chronić to co pozostało z poprzednich lat prosperity przed inflacją i czekać na lepsze czasy aż zejdą z garba małych przedsiębiorców. Bo w tej chwili małemu przedsiębiorcy to brakuje już otworów na zaspokojenie wszystkich państwowych instytucji, urzędów i organizacji.
bankster-kreator
Mikro przedsiębiorcy już zarżnięci, teraz mali przedsiębiorcy nadskakują wszystkie możliwe fronty by obsłuzyć wszystkie normy, wymogi, standardy i przepisy prawno podatkowe zmieniające się z godziny na godzinę. Jak tak dalej pójdzie to wszystko prowadzi do tego, że zostaną tylko sieciówki i korporacje. Wprowadzą Mikro przedsiębiorcy już zarżnięci, teraz mali przedsiębiorcy nadskakują wszystkie możliwe fronty by obsłuzyć wszystkie normy, wymogi, standardy i przepisy prawno podatkowe zmieniające się z godziny na godzinę. Jak tak dalej pójdzie to wszystko prowadzi do tego, że zostaną tylko sieciówki i korporacje. Wprowadzą wtedy czasowe CBDC i trzeba będzie wrócić do barteru bo jedyne oszczędności będziesz wstanie zakumulować w towarze jeśli cokolwiek będziesz chciał posiadać prócz abonamentów i CBDC z terminem ważności. Nie będzie innej rady na to niewolnictwo.
bankster-kreator
Widzicie? i to jest dowód właśnie na to, że dobrobyt można wydrukować. Kryzys już zażegnany. Teraz tylko coraz lepiej i coraz lepiej. Więcej drukarki, więcej rozdawnictwa, więcej socjali, więcej skupu obligacji korporacyjnych których nikt inny nie chce kupić. Mówię wam nowa ekonomia DZIAŁA !
bankster-kreator
Oczywiście żartowałem! Czeka nas bieda sztucznie stworzona inflacją, wszystkie aktywa materialne kosmicznie drogie, place nienadążajace za kosztami życia, produktami, usługami i surowcami. Nienadążające płace za kosztami ograniczonych zasobów, bieda a z biedy ograniczony konsumpcjonizm, chwilowa deflacja i zapaść gospodarcza.Oczywiście żartowałem! Czeka nas bieda sztucznie stworzona inflacją, wszystkie aktywa materialne kosmicznie drogie, place nienadążajace za kosztami życia, produktami, usługami i surowcami. Nienadążające płace za kosztami ograniczonych zasobów, bieda a z biedy ograniczony konsumpcjonizm, chwilowa deflacja i zapaść gospodarcza. Tak się dzieje zawsze jak chcesz sztucznie dodrukiem na siłę podtrzymać rozwój gospodarczy. Świat idzie śladami Wenezueli.
koperytko odpowiada bankster-kreator
Usmiałem sie - pisz więcej. Pobiłes Jackowskiego !!!
samsza
A zamówień tym bardziej będzie przybywać im szybciej będą tracić wartość bilety narodowego banku.

Powiązane: Gospodarka i dane makroekonomiczne

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki