Obie strony - NFZ i lekarze rodzinni - chcą rozmawiać na temat przełamania impasu dotyczącego pracy przychodni podstawowej opieki zdrowotnej. Takie wnioski płyną z konferencji prasowych, zorganizowanych w Lublinie - najpierw Narodowy Fundusz Zdrowia oraz lekarze z Porozumienia Zielonogórskiego.
Z wypowiedzi obu stron wynika jedno - na chęciach na razie się tylko kończy, bowiem poza deklaracjami nic w tym względzie się nie dzieje.
Najwięcej przychodni podpisało umowy w powiatach ryckim, parczewskim i łukowskim. Lekarze z Porozumienia Zielonogórskiego mówią, że tam nie było ich struktur.
Dyrektor lubelskiego oddziału NFZ zapewnił, że przychodnie mogą być otwarte i pacjenci mogą być przyjmowani nawet jeśli te przychodnie nie podpisały umów. Recepty wystawiane przez lekarzy mają być uznawane.
Lekarze twierdzą z kolei, że na to nie mogą się zgodzić, co tłumaczą zainteresowaniem całą sprawą mediów. Zapewniają przy tym, że są gotowi do rozmów i jeszcze dziś pojadą do Warszawy. Nie wiedzą, czy minister się z nimi spotka.
Województwo lubelskie jest wśród tych regionów, gdzie pracujących przychodni jest najmniej.
IAR/J.Zoń 02/01 pr lublin/vey/tk

























































