Hotel Kosmos zaprasza. Koszt noclegu to "tylko" 35 tys. dolarów

"3, 2, 1 - start". "Huston jesteśmy na orbicie. Over and out" - takie rozmowy mogą usłyszeć w słuchawkach pierwsi turystyczni kosmici. NASA zbiera zapisy na urlop w gwiazdach. I to dosłownie. 

Załoga Dragona startuje, by odbyć lot ćwiczebny na ISS
Załoga Dragona startuje, by odbyć lot ćwiczebny na ISS (fot. NASA/Ben Smegelsky / Flickr)

Międzynarodowa Stacja Kosmiczna (ISS) otwiera się na gości z Ziemi i nie chodzi o profesjonalnych astronautów. To wspólny projekt NASA, Boeinga i SpaceX (dyrektorem generalnym jest Elon Musk, współzałożyciel PayPala). Teraz każdy może polecieć do gwiazd. 

Pomysł komercyjnych wypadów na niską orbitę okołoziemską był rozważany od dawna. W tej sposób NASA chce rozwinąć współpracę z sektorem prywatnym na tyle, by w przyszłości stać się jednym z jego klientów, a nie tylko dostawcą usług. To pozwoli zmniejszyć koszty. Dodatkowo dzięki takim lotom stacja kosmiczna będzie miała zapewniony nieprzerwany kontakt z "planetą macierzystą". 

Turystyczni astronauci będą dostarczani na międzynarodową stację za pomocą załogowych statków kosmicznych: CST-100 Starliner firmy Boeing i Dragon firmy SpaceX. Będą swoistymi galaktycznymi taksówkami. Pierwszy ich lot z pasażerem przewidziano już na 2020 rok. 

Załoga Dragona, która zabierze kosmicznych turystów do gwiazd. Od lewej:  Victor Glover, Mike Hopkins, Doug Hurley and Bob Behnken
Załoga Dragona, która zabierze kosmicznych turystów do gwiazd. Od lewej: Victor Glover, Mike Hopkins, Doug Hurley and Bob Behnken (fot. SpaceX/ NASA Kennedy / Flickr)

Na razie NASA przewiduje maksymalnie dwa komercyjne loty rocznie. Czas spędzony na stacji nie może być dłuższy niż 30 dni każdy. Liczba osób, które będą mogły każdorazowo polecieć do gwiazd, będzie oczywiście uzależniona od warunków na stacji. Szacunkowo w ciągu jednego obrotu Ziemi wokół Słońca (czyt. roku) zakosztować życia bez grawitacji będzie mogło nawet 12 osób. 

Progiem zaporowym takiego urlopu są, jak zresztą każdego wymarzonego, koszty. Miejsca w statkach kosmicznych będą sprzedawane przez SpaceX i Boeinga. Ceny są rzeczywiście z kosmosu. Bilet w dwie strony wynosi... 52 mln dolarów (dla porównania koszt NASA to 58 mln dolarów, a koszt dostania się do Sojuza wynosi 80 mln dolarów). Za każdą dobę spędzoną na statku kosmicznym turysta będzie musiał zapłacić "nieziemskie" klimatyczne, bo w wysokości 35 tys. dolarów. To wstępna kwota podana przez Jeffa DeWitta, odpowiadającego za sprawy finansowe w zarządzie NASA. Europejczycy będą musieli jeszcze doliczyć bilet do Centrum Kosmicznego im. Kennedy'ego na przylądku Canaveral na Florydzie. Ale przy takich wydatkach lot nad Atlantykiem to kropla w morzu.

35 tys. dolarów za dobę. Co ile kosztuje na stacji kosmicznej?

  • 22500 dolarów/osobę/dobę - koszt korzystania z zasobów stacji tj. powietrze, jedzenie, zestaw medyczny, sprzęt do ćwiczeń
  • 11250 dolarów/osobę/dobę - koszt korzystania z systemów podtrzymywania życia i toalety
  • 105 dolarów/dobę - koszt przechowywania jednej torby ładunku o wymiarach bagażu podręcznego w samolotach (czyli 48,3 x 41,3 x 22,9 cm, maksymalnie 27,2 kg)
  • 50 dolarów za każdy gigabajt transferu danych
  • 42 dolary za 1 kilowatogodzinę prądu

Nie są to jednak koszty ostateczne. Co pół roku NASA będzie dokonywać ich korekty. 

Na jakie atrakcje mogą liczyć galaktyczni turyści? Będą mogli doświadczyć codziennego życia na stacji, oprócz spacerów kosmicznych i serwisowania stacji. Spróbują "dziwnego" jedzenia, które nawet po ugotowaniu ucieka przez brak grawitacji z talerza, pomachają do bliskich z góry, osiągną stan adrenalinowej nietrzeźwości w nieważkości. I wrócą do domu z niesamowitymi "selfie". 

Astronauci NASA Nicole Mann i Mike Fincke podczas szkolenia przez "kosmicznego" specjalistę z Boeinga Chrisa Fergusona
Astronauci NASA Nicole Mann i Mike Fincke podczas szkolenia przez "kosmicznego" specjalistę z Boeinga Chrisa Fergusona (fot. Boeing/ NASA Kennedy / Flickr)

Kandydaci na prywatnych astronautów oczywiście przejdą odpowiednie, choć jedynie podstawowe, szkolenie. Na pewno chętny na taki lot powinien cieszyć się dobrym zdrowiem, być w miarę sprawnym fizycznie (poprzez regularne ćwiczenia - tutaj nie oszuka się lekarzy NASA miesięcznym chodzeniem na fitness) i zdrowo się odżywiać. Do zdania będą testy wytrzymałościowe, tj. test w wirówce, choć normy nie będą aż tak wyśrubowane jak dla tych, którzy muszą pozostać świadomi podczas startu i lądowania, a więc profesjonalni astronauci.

Astronauci NASA Josh Cassada i Suni Williams w środku statku Boeinga w tzw. pozycji startowej
Astronauci NASA Josh Cassada i Suni Williams w środku statku Boeinga w tzw. pozycji startowej (fot. NASA/Bill Ingalls / Flickr)

Okulary i soczewki kontaktowe nie są już przeciwwskazaniem. Natomiast jest nim nadużywanie alkoholu i papierosy, nie wspominając o innych nielegalnych używkach. Do tego dochodzą jeszcze testy psychologiczne. Nikt nie chce wylądować z narwańcem w kosmosie, bo jest to jedynie przepis na dobry horror. 

Oczywiście Amerykanie nie byliby sobą, gdyby nie podawali do podpisu kosmicznym turystom tony dokumentów, w tym zrzeczenie się wszelkiego odszkodowania za wypadki, które - jak wiadomo - chodzą po naszym Układzie Słonecznym. 

W niedalekiej przyszłości NASA planuje zakończyć działanie stacji kosmicznej. Nie oznacza to jednak końca gwiezdnej turystyki. W zamian agencja udostępni port dokowania w orbitującym laboratorium, by odbiorcy prywatni mogli przetestować swoje moduły. Tylko mały kroczek ludzkości dzieli to rozwiązanie od stworzenia prywatnych stacji kosmicznych. 

Prywatne firmy mogą już teraz korzystać z zasobów NASA. Około 50 z nich współpracuje z agencją, prowadząc badania na pokładzie międzynarodowej stacji kosmicznej. Przeznaczono dla nich 5 proc. zasobów agencji kosmicznej. W praktyce rocznie oznacza to 175 kg ładunku dostarczonego na stację, tyle samo do zutylizowania, 125 kg ładunku, który będzie mógł z ISS zostać dostarczony na ziemię i 90 godzin czasu załogi. 

Kto jako pierwszy będzie mógł zacząć swój dziennik słowami "Kosmos... ostateczna granica"? Jeszcze nie wiadomo. Chętni na pewno się znajdą. I jako gratis będą mogli pochwalić się "nasowską" supernaszywką.

(fot. Boeing/ NASA Kennedy / Flickr)

aw

Źródło:
Tematy:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
0 1 nostromo25

*Houston.

! Odpowiedz
2 14 wizytator

Teraz to już prawie każdy kto pracuje może pojechać gdzie chce na tej ziemi. Byle za przeproszeniem robaczek. Ale już zdjęca z orbity na fejsie byle kto nie zamieści.
Tak to widzę.

! Odpowiedz
59 16 skasowane_konto

za 35 000 dolarów można byłoby pomóc wielu ludziom.. ale po co. Najważniejsze żeby polecieć na wakacje i wrzucić kilka selfie na fejsa.

! Odpowiedz
0 35 and00

sam bym poleciał, ale dojazd za drogi

Sugeruję chleb ze smalcem i rowerek, mieszkanie na działce, a za zaoszczędzone pieniądze pomagać potrzebującym

! Odpowiedz
0 13 rpudlo

Ta kasa nie poleci w kosmos tylko będzie krążyć na ziemi w spirali finansowej, czyli na kontach tych, którzy sprzedają takie usługi, a Ci mogą skorzystać z pokładów swojego człowieczeństwa i podzielić się kasą lub nie.
Komunizm zmusza bogatych do dzielenia się, kapitalizm im na to jedynie pozwala.

! Odpowiedz
1 15 nostromo25

Jak poznasz zycie troche lepiej, odkryjesz, ze pienieznymi darowiznami ludziom sie nie pomaga, tylko degeneruje ich do konca.

! Odpowiedz
2 26 prs

Poczekam jeszcze chwile na opinie..
Lazienka, room service, okolica..
Jak beda na 4.5 gwiazdki to..
Zawijam kiece i lece!!!

! Odpowiedz
Polecane
Najnowsze
Popularne