Rynek przez dłuższy czas ignorował problem Chin - mówi dr Przemysław Kwiecień, główny ekonomista XTB.


- Rynek przez dłuższy czas ignorował problem Chin. W tej chwili widzimy już przewagę katastroficznych nastrojów, które wieszczą bliski hard landing, czyli upadek koniunktury w Chinach. Wzrost oficjalnie wynosi 7%, są obawy o to, że może być sporo niższy. Strach na rynku jest spowodowany obawami o to, czy w kolejnym roku w ogóle będziemy mieli do czynienia ze wzrostem.
Moim zdaniem Chiny nie będą w stanie rosnąć w tempie choćby zbliżonym do tego, który jest podawany oficjalnie na chwilę obecną. Skala nierównowag strukturalnych w tej gospodarce jest tak gigantyczna, że wydaje się, że jest to tykająca bomba. Gdyby to była gospodarka względnie otwarta, to już mielibyśmy tam kryzys. W gospodarce mocno regulowanej, te mechanizmy kryzysowe, są mocno kontrolowane. Jednak za cenę tego, że nie mamy takiego kryzysu i katharsis gospodarczego, który czasem pomaga, będziemy mieć okres spowolnionego wzrostu gospodarczego przez wiele lat. Mówi się o tym, że Chiny mogą być taką drugą Japonią, gdzie tego wzrostu w latach 90. niemalże nie było. Panowała stagnacja i deflacja. Na ten moment, mimo tego, że dużo mówiło się o reformach, nic w tym kierunku się nie robiło. Teraz obserwujemy próbę ratowania sytuacji na krótką metę i za wszelką cenę - mówi dr Przemysław Kwiecień, główny ekonomista XTB.


























































