Wstrzymanie dostaw rosyjskiego gazu szkodzi notowaniom Grupy Azoty, której produkcja opiera się na wykorzystaniu błękitnego paliwa. To największy w Polsce konsument gazu, któremu - według części ekspertów - może grozić reglamentacja. Obecne dostawy przebiegają bez zakłóceń - informuje spółka.


Problemy z dostawami gazu mogą mieć przełożenie na produkcję nawozów w Grupie Azoty. Informacja od PGNiG o wstrzymaniu dostaw surowca przez Gazprom w ramach kontraktu jamalskiego to istotny czynnik ryzyka, który inwestorzy muszą brać pod uwagę w przypadku akcji spółki. Przy produkcji nawozów koszt gazu to nawet ok. 80 proc. kosztów całkowitych. Zapewnienia władz o tym, że gazu nie zabraknie, nie mówią nic o tym, jaka będzie jego cena. Alternatywne źródła i dostawy mogą okazać się droższe, co w jeszcze większym stopniu przełoży się ceny nawozów. Pojawiają się też scenariusze ograniczeń gazu dla odbiorców przemysłowych.
Kurs Azotów w ostatnich miesiącach zaliczył solidne wzrosty, nawet przy środowych spadkach wciąż jest wyżej od początku roku o ok. 18 proc. We wtorek po południu kurs spółki zniżkował o ok. 6,4 proc. przy ponad 6 mln zł obrotu.
„Zwracamy uwagę, iż dostawy gazu z Rosji do Europy, nawet w ostatnich dniach, były 10-20 proc. powyżej stanu sprzed wybuchu wojny (-30/40 proc. r/r) bez użycia przepustowości gazociągu jamalskiego. Jeśli dostawy nie zostaną wstrzymane na gł. punktach wejścia (Niemcy, Słowacja), PGNiG może pozyskiwać gaz z alternatywnych kierunków (rewers Jamał, Lasów, czy połączenie z Czechami). W przypadku zamknięcia tych kierunków prawdopodobna staje się reglamentacja gazu dla odbiorców przemysłowych. Największym z nich jest Grupa Azoty (2,3 mld m3)” - napisali w porannym komentarzu analitycy DM BDM.
Do potencjalnych scenariuszy w związku z zaistniałą sytuacją odniosła się sama spółka, której rzecznik prasowy Monika Darnobyt przysłała oświadczenie.
"W nawiązaniu do informacji dotyczących wstrzymania przez Rosję dostaw gazu do Polski, Grupa Azoty informuje, że dostawy gazu ziemnego do spółek Grupy Kapitałowej realizowane są w ramach umowy z Polskim Górnictwem Naftowym i Gazownictwem S.A. (...) Informujemy, że obecne dostawy do spółek Grupy Azoty przebiegają bez zakłóceń, a produkcja jest prowadzona na zaplanowanym poziomie. Spółki mają przygotowane plany i scenariusze operacyjne na wypadek zakłóceń lub ograniczeń dostaw gazu ziemnego" - przekazuje stanowisko Grupy Azoty pani rzecznik.
Po sesji spółka opublikuje skonsolidowany raport roczny za 2021 r. Wyniki nie powinny być zaskoczeniem, ponieważ 6 kwietnia Azoty opublikowały ich szacunki, które sugerowały 15,9 mld zł przychodów oraz 876 mln zł zysku operacyjnego.
Wyzwaniem dla grupy cały czas są wysokie ceny gazu, które wpływają na popyt na nawozy. W ostatnim czasie Komisja Europejska zatwierdziła pakiet pomocowy dla polskiego rolnictwa w związku z wysokimi cenami nawozów o wartości 3,9 mld zł. Dopłaty mają wynosić od 250 do 500 zł do każdego hektara. Minister rolnictwa spodziewa się, że wnioski złoży ponad milion gospodarstw, czyli prawie wszyscy rolnicy. Wypłaty mają potrwać do dwóch miesięcy.
O ile braki gazu w Polski nie są jeszcze przesądzone (trzymamy kciuki za Baltic Pipe), to nie ma się co łudzić że rezygnacja z gazu z Rosji obędzie się bez kosztów. Gaz z nowych kierunków będzie trwale droższy i wyższa będzie presja kosztowa. Trzymamy więc kciuki za atom i OZE.🧵 pic.twitter.com/omS3H8SbpV
— Analizy Pekao (@Pekao_Analizy) April 27, 2022
„Kontrakty na gaz TTF wzrosły we wtorek wieczorem o ok. 20 proc. do ok. 108 EUR/MWh, by zakończyć dzień 7-procentowym wzrostem w okolicach 100 EUR/MWh. Są to notowania znacząco poniżej szczytów z 7 marca (345 EUR/MWh). Sytuacja na razie nie powinna mieć wpływ na dostępność paliwa dla krajowych odbiorców, ale rodzi obawy o wstrzymanie dostaw do innych europejskich krajów, które również odmówiły płatności w rublach. W naszej opinii Europa, której przemysł, jak i energetyka są bardziej uzależnione od gazu, nie jest w stanie poradzić sobie bez rosyjskiego paliwa i bez jego reglamentacji dla odbiorców przemysłowych. Polska tak, ale za 6- 8 miesięcy” – podsumowuje poranny komentarz DM BDM.
Według szacunków ekonomistów z banku PKO BP struktura podmiotowa zużycia gazu ziemnego w Polsce jest dość mocno zróżnicowana. Około 1/3 popytu na gaz pochodzi z sektora gospodarstw domowych, reszta trafia do innych odbiorców przemysłowych (ok. 20 proc.), zakładów azotowych (15 proc.), elektrociepłowni, rafinerii i przemysłu petrochemicznego oraz handlu i pozostałych usług (po 10 proc.).
Ich wyliczenia mówią, że brak rosyjskiego gazu jesteśmy w stanie uzupełnić już teraz alternatywnymi źródłami. "Szacowana w konserwatywny sposób luka podaży wyniosłaby ok. 6,2 mld m3, czyli w kolejnych kwartałach odpowiednio ok. 1,6 mld m3 w 2 kw., 1 mld m3 w 3 kw. i 3,6 mld m3 w 4 kw. Biorąc pod uwagę, że minęła już najzimniejsza 1/3 2 kw., szacowana łączna luka podaży to maksymalnie 5,6 mld m3. Ten niedobór mógłby być pokryty przez zapasy gazu zgromadzone przez PGNiG oraz transakcje spot" - piszą w swojej analizie makroekonimicznej eksperci z PKO BP.
"W 4 kw. 2022 r. dostępna będzie przepustowość 0,7 mld m3 w gazociągu Baltic Pipe, która wzrośnie do 2,5 mld m3 kwartalnie w 2023. Co więcej, rozbudowywana sieć interkonektorów pozwoliłaby na potencjalny dodatkowy import gazu ze Słowacji, Łotwy, Czech i Niemiecm, możliwe też są spotowe zakupy LNG." - uspokajają analitycy.
Pojawiają się też informacje o obchodzeniu sankcji i dokonywaniu przez kraje europejskiej płatności za rosyjski gaz według zaleceń KE. "Biznes to biznes. Jak informuje agencja Bloomberg, powołując się na informacje od osoby zbliżonej do Gazpromu, czterech europejskich klientów koncernu już zapłaciło za dostawy w rublach, a w sumie dziesięciu otworzyło konta w Gazprombanku, a więc instytucji, przez którą zgodnie z wolą Władimira Putina rozliczane mają być rachunki" - napisał "Puls Biznesu"
Jeszcze w ubiegły piątek premier Morawiecki mówił, że Polska stosowną decyzję podejmie po wytycznych KE.
Michał Kubicki
























































