REKLAMA
ZŁOTY BANKIER 2026

Kryzysowe postanowienia noworoczne

2009-12-31 06:00
publikacja
2009-12-31 06:00
Ubiegły rok minął pod znakiem kryzysu i niepewności finansowej. Aby 2010 był lepszy, o swoje portfele musimy zadbać sami. Stan wiedzy Polaków w tej dziedzinie nie napawa optymizmem, jednak wystarczy opanować podstawy poruszania się w świecie finansów osobistych, by odczuć na własnej kieszeni pierwsze pozytywne efekty.

Światowy kryzys gospodarczy uświadomił nie tylko banki, ale i klientów. Brak oszczędności, życie na kredyt, rolowanie zadłużeń, korzystanie z każdej proponowanej nam oferty – to podstawowe grzechy polskiego klienta. Banki wyciągnęły odpowiednie wnioski po finansowych zawirowaniach. Kończą się kredyty bez zaświadczeń. Świadczy o tym rosnąca ilość pytań kierowanych do Biura Informacji Kredytowej. Banki ograniczają ryzyko, jednak nie rezygnują z podstawowego celu, czyli zarabiania na klientach. O kondycję portfeli musimy zatem zadbać sami.

Od stycznia kończę z...

Takie zdanie powtarzamy sobie co roku. Szkoda tylko, że prawie nigdy nie realizujemy noworocznych postanowień. Na początek warto przypomnieć sobie własne nawyki finansowe i oduczyć się tych złych. Sądząc po rosnących statystykach zadłużenia, problemem Polaków jest nie tylko słaba wiedza o finansach osobistych, ale i zamiłowanie do życia na kredyt. Unikanie okazyjnych pożyczek, takich jak wakacyjne lub świąteczne, to już połowa sukcesu. Uzupełnianie dziur w rodzinnym budżecie pieniędzmi obciążonymi oprocentowaniem 20 proc. w skali roku to również kiepski pomysł. Nawet jeśli w nowy rok wchodzimy z kredytem, nie oznacza to, że nie możemy powstrzymać się od zaciągania kolejnych. Jednymi słowy, od stycznia kończę z wysoko oprocentowanymi kredytami gotówkowymi.

Często kierowanie się wygodą nie oznacza lepszej oferty. Fakt, że w swoim oddziale założymy lokatę i weźmiemy kredyt może oznaczać niskie zyski z depozytu, a wysokie raty kredytowe. Przed podjęciem współpracy z bankiem powinniśmy dokładnie zapoznać się z ofertą konkurencji. Podobnie ma się sytuacja rachunków osobistych. Kryzysowy rok przyniósł wiele podwyżek opłat za obsługę kont, co skłoniło ich posiadaczy do refleksji. Dobrym postanowieniem może być styczniowe przejrzenie ofert i ewentualna zmiana banku. Można posiadać bezpłatnie prowadzony rachunek, darmowe przelewy oraz korzystać z atrakcyjnych produktów. Wystarczy trochę zainteresowania ze strony klienta. Poza tym nie musimy ograniczać się do jednego banku, istotny jest łączny koszt usług.

Posłucham Einsteina

Jak powiedział jeden z największych myślicieli ludzkości, Albert Einstein – największym wynalazkiem człowieka jest procent składany. Stosując się do tej zasady może nie zostaniemy od razu milionerami, ale na pewno zauważymy poprawę kondycji naszego portfela. Pula oszczędności może także uratować nas od konieczności zaciągania kredytu w przypadku nieprzewidzianego wydatku.

Lokata to pierwsze słowo, jakie przychodzi nam do głowy na myśl o oszczędzaniu. Jest to postęp, biorąc pod uwagę zamiłowanie do oszczędzania w materacu, skarbonce bądź na ROR-ach. Obecna paleta produktów oszczędnościowych pozwala na efektywne zarządzanie finansami i regularne pomnażanie nadwyżek. Nie oszukujmy się jednak, że pierwszy lepszy rachunek oszczędnościowy załatwi sprawę. Na rynku wciąż są konta, które ledwie wyrównują działanie inflacji.



Jeśli już dysponujemy większą kwotą, powinniśmy wybrać najwyżej oprocentowaną lokatę, póki jeszcze banki oferują wysokie odsetki. Elastyczniejsze konta oszczędnościowe to sensowny produkt, jeśli regularnie odkładamy nadwyżki, oprocentowanie jest wysokie, a co najmniej jeden wychodzący przelew zewnętrzny jest bezpłatny. Najlepszym kompromisem jest korzystanie z obydwu produktów jednocześnie. Wciąż można zyskać na depozytach, więc większe kwoty, które na pewno nie będą nam potrzebne, deponujemy na dłuższe okresy. Pozostałe środki na tzw. czarną godzinę oraz miesięczne nadwyżki odkładamy na konto oszczędnościowe. Za każdym razem, gdy osiągniemy znaczną kwotę, możemy uruchomić kolejną lokatę lub pokusić się o agresywniejsze formy zarabiania – produkty strukturyzowane, fundusze oraz giełdowe akcje. Na polskim rynku funkcjonuje już także social lending, czyli portale internetowe, na których możemy być „bankiem” dla innych użytkowników. Możliwości jest wiele, jednak im wyższe zyski, tym większe ryzyko.

Nauczę się korzystać z karty kredytowej

Ten wygodny produkt bankowy okazał się już dla niejednego klienta przysłowiowym gwoździem do finansowej trumny. Wyjmowanie gotówki z bankomatu i przekraczanie okresu bezodsetkowego to podstawowe błędy, jakie popełniamy każdego dnia. Mało klientów ma świadomość, że każdy bank ma swój punkt, od którego nalicza odsetki. Jeśli przekroczymy okres bezodsetkowy i spłacimy zadłużenie tydzień po terminie, odsetki nie muszą zostać naliczone tylko za tydzień zwłoki. Jeśli bank nalicza je od końca miesiąca, to zapłacimy co najmniej dwa razy więcej. Jeszcze wyższe koszty poniesiemy w banku, który rozpoczął liczenie od dnia wykonania transakcji. Zdarzają się także klienci, którym dopiero wyciąg z karty uświadamia, że wyjęcie gotówki z bankomatu automatycznie uruchamia oprocentowany kredyt. Według obliczeń z najnowszego raportu Krajowego Rejestru Długów, kwota zagrożonego zadłużenia na kartach wynosi w Polsce już 1,46 mld zł.

Ostrożnie z inwestycjami

Miniony rok pokazał niejednemu jak niebezpieczne mogą być zbyt lekkomyślne inwestycje giełdowe. Chociaż wskaźnik WIG20 znajduje się z powrotem w granicach sprzed kryzysu, jednak wielu indywidualnych inwestorów dwa razy zastanowi się przed zaciągnięciem kredytu na akcje. Wyjątkiem była chyba spółka PGE, która poruszyła portfel niejednego inwestora. Nawet banki zapomniały na moment o restrykcyjnej polityce przyznawania kredytów i ruszyło z ofertą kredytowania zakupu akcji spółki energetycznej.

Fundusze inwestycyjne również wracają do łask. Inwestorzy odrabiają straty spowodowane kryzysem, a banki wprowadzają do ofert coraz większą ilość alternatywnych źródeł inwestowania. Podobnie wygląda sytuacja produktów strukturyzowanych. Reklamowane są jako bezpieczne, ponieważ z reguły objęte są gwarancją zwrotu 100 proc. zainwestowanego kapitału. Nie zmienia to jednak faktu, że zakładamy się z bankiem np. o ewentualny zrost określonego indeksu giełdowego. Jeśli wygramy zakład, otrzymamy należne oprocentowanie od wpłaconego kapitału. Jeśli zaś wygra bank, zwróci nam zainwestowane pieniądze bez chociażby grosza zysku, niezależnie od czasu trwania inwestycji.

Kluczem do zminimalizowania ryzyka jest dywersyfikacja portfela inwestycyjnego oraz dokładna analiza przed wyłożeniem pieniędzy na zakup akcji. Wielu początkujących inwestorów po prostu kupuje, gdy tylko zauważy pierwsze oznaki hossy. Nie warto również ufać swoim możliwościom na tyle, aby inwestować wszystkie środki, jakie posiadamy, lub finansować giełdowe zakupy kredytem. Dobrym postanowieniem noworocznym będzie zachowanie ostrożności na giełdowym parkiecie.

2010 rokiem pełnych portfeli

Kluczem do finansowej wolności jest stworzenie dobrego planu. Podstawa, czyli oszczędzanie powinno być realizowane na kilku płaszczyznach. Unikanie odsetek, wysokich prowizji i szukanie jak najtańszych rozwiązań to pierwszy krok. Kolejny to pomnażanie środków, inwestycje w poszczególne produkty. Chociaż może wydawać się to czasochłonne i skomplikowane, już pierwsze miesiące powinny skutkować polepszeniem kondycji portfela. Wystarczy trochę samodyscypliny i determinacji. Jak mówią, nie wystarczy patrzenie na schody, trzeba po nich wejść.

Tomasz Jaroszek
Bankier.pl
Źródło:
Przeczytaj w Pulsie Biznesu
Zarządzający funduszem przegrał 40 mln EUR. Bukmacher pod lupą
Tematy
Weź udział w promocji i zgarnij premię
Weź udział w promocji i zgarnij premię

Komentarze (1)

dodaj komentarz
~mej
niech Tomasz Jaroszek powie w jakie instrumenty strukturyzowane ulokował wałsne oszczędności, a potem poleca czytelnikom ten sposób inwestowania, a nie pisze aby korzystac z tych instrumentów, pamietajac że wiąże się tro jednak z rykiem - dobre sobie!

Powiązane: Podsumowania 2009, prognozy 2010

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki