REKLAMA

Kruk może być przestrogą dla innych

2008-06-11 16:00
publikacja
2008-06-11 16:00
Nasza giełda doczekała się czegoś, co dotychczas znaliśmy bardziej z amerykańskich filmów – wrogiego przejęcia. Ofiarą jest spółka W.Kruk, a agresorem Vistula&Wólczanka. Takie wydarzenie to memento dla innych spółek. Warto sobie odpowiedzieć na pytanie jak do tego doszło.

Artur Skoneczko – Firma Kruk to rodzinny interes z tradycjami sięgającymi 1840 r. Od zawsze Krukowie zajmowali się jubilerstwem. Początkowo była to produkcja naczyń liturgicznych, zastąpiona pod koniec XIX w. wyrobem biżuterii. Po odzyskaniu niepodległości firma zaczęła się gwałtownie rozwijać. Ten stan rzeczy przerwała okupacja. Henryk Kruk, ówczesny właściciel, nie podpisał volkslisty, przez co Niemcy odebrali mu firmę. Po wojnie, pomimo władzy sprawowanej przez komunistów, udało mu się odbudować znaną już wtedy markę. Wojciech Kruk, obecny właściciel, przejął firmę w 1974 r.

Pomimo trudności

Rodzinny biznes znowu zakwitł po 1989 r. Poznańska firma rozpoczęła ekspansję na inne miasta w Polsce, wprowadzając kolejne marki luksusowych wyrobów jubilerskich (W.Kruk, Rawen, Rytosztuka). W.Kruk posiada obecnie

49 renomowanych salonów jubilerskich oraz 27 salonów z luksusową modą damską marki Deni Cler. Niedawno salony Kruka zaczęły pojawiać się w centrach handlowych i stały się, jak przyznają handlowcy, najbardziej lukratywną częścią sieci sprzedaży. W 2005 r. spółka zarobiła na czysto 3,9 mln zł – czyli prawie o 1,7 mln więcej niż w roku poprzednim. Rok 2006 zamknął się dwukrotnie większym zyskiem, a 2007 r. był pod tym względem rekordowy – 15 mln zł zysku netto.

Związki biznesu i polityki

Wojciech Kruk ma nosa nie tylko do biznesu, ale też do polityki. Był senatorem II, III i IV kadencji związanym z KL-D, Unią Wolności, a następnie z Platformą Obywatelską. Oprócz tego od 2005 r. przewodniczy Radzie Krajowej Izby Gospodarczej – największej polskiej organizacji przedsiębiorców. Wojciech .Kruk skłonił fundusz Enterprise Investors (wcześniej znany jako Polsko-Amerykański Fundusz Rozwoju Przedsiębiorczości) do zainwestowania kapitału w firmę w newralgicznym dla niej momencie.

EI wchodzi do spółki

Gdy rodzinny biznes Kruków znalazł się w kiepskiej sytuacji finansowej, Wojciech Kruk postanowił złapać się ostatniej deski ratunku – zaprosił fundusz venture capital Enterprise Investors do firmy (wtedy jeszcze spółki z o.o.) i przekazał mu 52 proc. udziałów. Od samego początku Kruk był jedną z najmniejszych spółek w portfelu funduszu. Zarząd Enterprise Investors od razu deklarował, że wyjdzie z inwestycji poprzez debiut na giełdzie. W rękach rodziny nadal pozostawało 27 proc. akcji. Jak się okazało było to za mało.

Udany debiut

W 2002 r. spółka debiutuje na giełdzie. – To mój sposób na szukanie dodatkowych pieniędzy – wyjaśniał wtedy Wojciech Kruk. – Dzięki tej decyzji spółka mogła rozwinąć skrzydła i otworzyć kolejne salony jubilerskie – dodawał. Faktycznie, od tego momentu spółka nabrała wiatru w żagle. Zaczęła dynamicznie rozwijać swoją sieć handlową.

Wrogie przejęcie

W pierwszej dekadzie maja giełdę zelektryzowała wiadomość, że Vistula&Wólczanka (V&W) postanowiła przejąć Kruka. Choć obie działają w innych segmentach rynku V&W wykorzystała fakt, że ok. 40 proc. akcji W.Kruka znajdowało się w rękach funduszy, a ok. 36 proc. stanowiło free float i zawezwała akcjonariuszy do odsprzedaży akcji. Za każdą akcję płaciła ok. 10 proc. więcej od jej rynkowej wartości. Nic dziwnego, że okazję do podreperowania notowań szybko wykorzystały fundusze oraz pomniejsi inwestorzy.

Zbyt mało akcji

Wojciech Kruk wraz z rodziną postanowili się bronić. Odradzali sprzedaż akcji na wezwanie V&W. Postanowili też, ze spółka będzie wykupywać udziały akcjonariuszy. Vistula nie pozostała dłużna i podniosła swoją cenę. Po kilku nerwowych dniach, widząc, że opór nie ma sensu Wojciech Kruk się poddał – Po wszechstronnej analizie sytuacji podjąłem decyzję o znaczącej redukcji zaangażowania rodziny Kruk w spółkę W.KRUK. Nie widząc możliwości kontynuowania współpracy, jako strategiczny akcjonariusz W.KRUK zdecydowałem się wraz z rodziną odpowiedzieć na wezwanie do sprzedaży akcji – napisał biznesmen w oficjalnym oświadczeniu.

Co dalej?

Zastanawiające są dalsze losy prężnie rozwijającej się firmy, a szczególnie plany Vistuli&Wólczanki. Jednak na odpowiedź na te pytania będziemy musieli poczekać, aż do zapowiedzianej na przyszły tydzień konferencji prasowej. Po niej, prawdopodobnie, dowiemy się czy V&W planuje utworzenie szerszej sieci sprzedaży wyrobów luksusowych. W każdym razie los W.Kruka to przestroga dla innych spółek, że giełda to nie tylko łatwy zastrzyk kapitału, ale także zagrożenia.

a.skoneczko@gazetafinansowa.pl
Źródło:
Tematy
Konto Firmowe i Karta przez rok za bezwarunkowe 0 zł

Konto Firmowe i Karta przez rok za bezwarunkowe 0 zł

Advertisement

Powiązane

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki