Kręcenie samochodowych liczników. Dlaczego państwo nie radzi sobie z tym problemem?

Od 1 stycznia 2014 roku Stacje Kontroli Pojazdów są zobowiązane do zapisywania przebiegu badanego samochodu. Niestety, nie rozwiązało to problemu tzw. kręcenia liczników przez nieuczciwych sprzedawców.

(fot. Tomasz Baranski/REPORTER / EastNews)
Chcemy być oszukiwani?

Wśród używanych samochodów największą popularnością cieszą się auta ponad 10-letnie, które ze względu na przebieg mogą nas narazić na spore koszty. Przykładowo dwumasowe koło zamachowe czy turbosprężarka rzadko "dożywa" 200 tys. km. I właśnie 200 tys. km jest granicą, której kupujący nie chcą przekraczać.

- U nas barierą, powyżej której zainteresowanie samochodem spada niemal do zera, jest właśnie 200 tys. km. Czyli trzeba skręcić do jakichś 170-180 tys. Często gołym okiem widać, że auto ma znacznie więcej przebiegu, ale Polak chce wierzyć w stan licznika - mówi w rozmowie z porównywarką ubezpieczeń mfind właściciel komisu z podwarszawskiej miejscowości. Przykładowo w serwisie otomoto.pl, na 369 ogłoszeń 10-letnich Volkswagenów Golfów V, aż 293 egzemplarze mają poniżej 200 tys. km przebiegu!

Państwo przegrywa z nieuczciwymi sprzedawcami

Wojnę "krętaczom" wypowiedziało państwo. Od 1 stycznia 2014 roku Stacje Kontroli Pojazdów są zobowiązane do zapisywania stanu liczników badanych aut oraz ich archiwizowania. Niestety, nie rozwiązało to problemu. - Konieczność archiwizacji nie oznacza, że te dane są dostępne. Tak miało być, ale ta część systemu wciąż nie działa" - przyznaje Wojciech Drzewiecki, prezes Instytutu Badań Rynku Motoryzacyjnego SAMAR. W praktyce nieuczciwi sprzedawcy ciągle nie mają problemu z "przykręceniem licznika". - Nawet jeśli auto przeszło badanie w stacji A i tam zapisano jego przebieg, to stacja B nie ma dostępu do tych danych i bez problemu wpisze przebieg niższy niż rok wcześniej - tłumaczy Jerzy Maliński, właściciel Stacji Kontroli Pojazdów.

Jak się okazuje, handlarze potrafią też uwiarygodnić nieprawdziwy przebieg w Autoryzowanych Stacjach Obsługi. Jak to robią? W sprowadzonym z zagranicy samochodzie zmieniają przebieg, a następnie celowo powodują drobną awarię auta. Jej usunięcie zleca się ASO. Pracownik stacji przyjmując zlecenie wpisuje do systemu importera danej marki numer VIN auta wraz z zaniżonym przebiegiem.

Zmiany coraz bliżej. Kręcenie liczników będzie trudniejsze?

W lutym 2015 roku Rada Ministrów zaakceptowała reformę Centralnej Ewidencji Pojazdów i Kierowców, zgodnie z którą Stacje Kontroli Pojazdów będą zobowiązywane do przesyłania przebiegów aut do CEPiK. Zmiany mogą wejść w życie jeszcze w tym roku.

Na poprawę sytuacji wpływają również producenci samochodów. - Przebieg jest coraz częściej zapisany w kilku niezależnych podzespołach auta. Proste cofnięcie licznika może zostać wykryte przez rzeczoznawcę dysponującym testerem diagnostycznym - zdradza Wojciech Drzewiecki.

Na razie kierowcy muszą być jednak ostrożni. Kupując używany samochód, powinni przede wszystkim zwracać uwagę na historię pojazdu (wiarygodną książkę przeglądów i faktury za wykonane usługi) oraz jego stan techniczny oceniony przez rzeczoznawcę.

Źródło:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
0 0 ~Niewierny

Polak chce wierzyć... i wierzy - w niewielki przebieg kupowanego samochodu, w Boga, w cudowne uzdrowienie, w szczęście, w swoją rację, i w co jeszcze wierzy Polak? Jak 99 razy siadał za kierownicą pijany i mu się udało..., to za setnym razem też powinno się udać... Generalnie, wiara czyni cuda...:-)

! Odpowiedz
0 0 ~boss

Dlatego Renault odeszło od papierowych książek serwisowych, prowadzą je jedynie elektronicznie do wglądu klienta

! Odpowiedz
0 4 ~Peti

Możecie mi wierzyć lub nie - pracuję w firmie sprzedającej również używane auta - ten proceder w większych firmach jest coraz rzadszy. Nie da się tego uniknąć z dnia na dzień. Liczniki kręcą głównie (choć nie tylko) handlarze co mają ze dwa samochody w stodole, z reguły powypadkowe. Jednak takim chłopkom interes powoli się kończy. Duże firmy rosną w siłe, robią wyceny Dekry pojazdów i z reguły mają od razu swój serwis. O giełdach już nie wspominam, bo tam można prędzej kupić psa lub krzesła niż samochód.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 11 ~rygar

'przekręcony licznik' to zwykłe oszustwo, które nadaje się do sprawy w sądzie.
"Panstwo sobie nie radzi", bo wymiar sprawiedliwosci jest neidostepny dla takich 'pierdół' jak oszustwa przy sprzedazy. Jest niedostepny bo jest: przytloczony tysiacami nowych ustaw rocznie, znepotyzowany, skorumpowany i do tego zamkniety na wszelka konkurencje (monopol państwowy polączony z klanowo-mafijną strukturą).

Do tego niezaleznosc sądow jest teoretyczna, na czym zalezy zarowno slużbom jak i politykom, wiec nie maja ochoty na jakiekolwiek zmiany.

dlatego Teoretyczne Panstwo Polskie nie moze sobie poradzic z licznikami

wyglada poza tym, ze przed wyborami problem liczników urośnie do rozmiarów co najmniej poważnych. Jaki świetny temat do ględzenia przez miesiąc w TV

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 3 ~plazowicz

Państwo zajmuje się produkcją sklejki drzewnej, kopaniem węgla powyżej kosztów sprzedaży itp. głupotami. Nic więc dziwnego, że w swojej podstawowj funkcji, jaką jest sądownictwo (nie mylisz z sadownictwem) nie funkcjonuje. Poza tym tam siedzą ludzie robiący karierę na ganianiu ludzi za jaruzelskiego, sam znam jedną taką babę jagę, więc czego tu się spodziewać?

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 7 ~bolek

Nie znacie się wcale, jak ja auto z zachodu kupie, takie 15letnie ze "standardowym" przebiegiem 180tysiakow to ono będzie igła. Te historie z kręceniem czy stłuczkami to się innym przydarzają!
A tak na poważnie to przykra sprawa, że większości ludzi na nowe auto nie stać i nie mam tu na myśli zakupu ferrari...

! Odpowiedz
1 9 ~amen

Auto używane z zachodu np z Niemiec jest ok, bo sam takie posiadam.Tylko trzeba zajechać po nie samemu, nie jest to wcale skomplikowana sprawa dla średnio rozgarniętego Polaka.Nie kupować w Polsce od handlarza !!!!!! Nie kupować w Niemczech od Turka, jugola, ruskiego czy Ślązaka to to samo jakby kupiło się w Polsce .

! Odpowiedz
3 5 ~WWW

Bylem na przegladzie, do wymiany tuleje i sworzen wachacza (oryginalny, przynitowany), delikatne luzy na przekladni. Moj samochod ma 170 tys. i zaczyna sie juz psuc. Nikt mi nie wmowi, ze ten co ma 300tys bedzie lepszy! Oczywiste jest ze kazdy woli samochod mniej zuzyty, tylko problem jest w tym, ze samochod osobowy wytrzymuje przewaznie 300-400 tys po czym zaczyna sie w nim psuc wszystko i naprawianie takiego wraka staje sie nieoplacalne. Wiekszosc sprowadzanych z zachodu wlasnie tyle ma ku rozpaczy kolejnych nieswiadomych nabywcow.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 1 ~amen

wiesz jakie wraki jeżdżą w Niemczech? Nie masz pewnie pojęcia. Ale tam stacja diagnostyczna nie przepuści żadnego feleru. Auto o przebiegu 300tys moze być sprawniejsze od tego z 100tys. Jak dbosz tak mosz!

! Odpowiedz
0 0 ~xzy

bmw e39. 425678km 3,0 dna blachach troche rdzy.reszta jest jak nowa jesli chodzi o eksploatacje dojazdy do pracy ok.22km 7litrow na sto km.jak sie dba tak sie ma

! Odpowiedz