Liczni krytycy – w tym np. sp.Milton Friedman, jeden z pierwszych laureatów „Nobla” w dziedzinie ekonomii, podkreślali, że ani MFW nie jest „funduszem”, ani BŚ czy EBOiR bankami nie są – w tym sensie, w jakim w kapitalizmie rozumie się to słowo. Są to instytucje gorzej niż państwowe – bo ponad państwowe, gdzie szefami firm kieruje… interes szefów tych firm – a nie dbałość o Europę, Świat czy ogólną pomyślność gospodarczą.
Liczne przykłady wskazują na szkodliwość lub zbędność interwencyj tych instytucyj – przy czym warto podkreślić, że istnieją też przykłady działań pozytywnych. Tyle, że gdyby interwencja, nakazująca uzdrowienie systemu, nie nastąpiła, to zainteresowane państwa i tak musiałyby dokonać reform pod naciskiem nieubłaganej konieczności. Interwencja powoduje, że niezbędne reformy są odbierane jako nacisk zewnątrz, którego dobrze by się było pozbyć – a wtedy, to by było ale dobrze!
W efekcie więc wszystkie interwencje tych instytucyj są szkodliwe – podobnie jak szkodliwe jest nadmierne branie leków. (...)
Ciąg dalszy tekstu na blogu Janusza Korwin-Mikkego. Zapraszamy!




























































