Amerykański rynek pracy tymczasowej hamuje. Według najnowszych danych, tegoroczny sezon świąteczny przyniesie najmniejszą liczbę ofert pracy dorywczej od czasów recesji w 2009 roku. Sieci handlowe w obliczu niepewności gospodarczej i rosnących kosztów drastycznie ograniczają zapotrzebowanie na dodatkowy personel.


Jak odnotowuje CNN, prognozy są nieubłagane. Eksperci szacują, że amerykańscy detaliści zatrudnią w tym roku zaledwie od 265 tys. do 365 tys. pracowników sezonowych. To znaczący spadek w porównaniu do 442 tys. osób zatrudnionych w analogicznym okresie 2024 roku. Firmy zamiast masowych rekrutacji coraz częściej stawiają na automatyzację procesów oraz oferowanie dodatkowych godzin obecnym, doświadczonym pracownikom.
Strategie gigantów detalicznych potwierdzają ten trend, choć są zróżnicowane. Lider e-commerce, Amazon, planuje utrzymać zatrudnienie sezonowe na niezmiennym poziomie 250 tys. osób. Z kolei sieć supermarketów Kroger ogłosiła cięcie liczby świątecznych etatów aż o 30% (do 18 tys.). Wyjątkiem na tym tle jest Dick’s Sporting Goods, który zwiększa zatrudnienie w związku z ekspansją sieci sprzedaży.
ReklamaZobacz także
Rynek pracy przechodzi też strukturalną zmianę. Podczas gdy tradycyjne sklepy tną etaty ("sprzedawca", "kasjer"), boom przeżywa logistyka. Liczba ofert dla kierowców i pracowników magazynowych rośnie dwucyfrowo, co odzwierciedla trwałe przesunięcie wydatków konsumentów w stronę e-commerce. Pracodawcy wolą inwestować w łańcuch dostaw niż w obsługę sali sprzedaży.
Mimo prognozowanego wzrostu wartości sprzedaży o ok. 3-4% (napędzanego głównie przez inflację), detaliści pozostają ostrożni. Tegoroczne święta zapowiadają się jako "sezon dwóch prędkości" – zamożni konsumenci utrzymają poziom wydatków, podczas gdy mniej zamożni będą zmuszeni do oszczędności. To sprawia, że firmy nie chcą ryzykować nadmiernego rozbudowywania kadr w obliczu niepewnego popytu.
JM




























































