Kolekcjonerskie „L4”. Handel lewymi zwolnieniami kwitnie w sieci

Weronika Szkwarek2017-11-03 07:00redaktor Bankier.pl
publikacja
2017-11-03 07:00

Oferują zwolnienia lekarskie, wystawienie historii choroby, zaświadczeń o pobycie w szpitalu czy drobnych recept. Proponują wysyłkę kurierem lub do paczkomatu w ciągu 24 godzin. Jednak wszystko ma swoją cenę - ta w przypadku "kolekcjonerskich" dokumentów zaczyna się od 60, a kończy nawet na kilkuset złotych. 

„Witam, jestem lekarzem internistą oraz pediatrą. Sprzedam zwolnienia lekarskie, oryginalne, w pełni akceptowalne przez ZUS czy twojego pracodawcę” - czytamy na serwisie oglaszamy24.pl. 

Jak wynika z anonsów o dokumentach, które sprzedawane są w sieci jako „kolekcjonerskie”, cena zwolnienia lekarskiego zależy od liczby dni wolnych od pracy. Niektórzy podają, że za zwolnienie wstecz obowiązuje stawka +25 proc. kwoty podstawowej, inni publikują dokładne cenniki za wystawienie recepty czy historii choroby. Można przypuszczać, że nie boją się konsekwencji i mają poczucie, że dzięki klauzuli „jest to towar kolekcjonerski” stoją ponad prawem.

/ www.oglaszamy24.pl

Na skróty i na pieszo

Mateusz wiedział, że potrzebuje kilka dni wolnego na wyjazd w maju. Wiedział również, że jego współpracownik zaplanował urlop wcześniej i nie będzie go w pracy w tych dniach, nie było więc szans, aby on również był tego dnia nieobecny. Od znajomego otrzymał kontakt do lekarza, który wystawi mu zwolnienie lekarskie. Wybrał się pod wskazany adres, powołał się na znajomego, a następnie odbył fikcyjne badanie i rozmowę na temat wymyślonych przez siebie objawów. Za pięć dni zwolnienia lekarskiego zapłacił 200 zł. W internecie to samo zwolnienie można otrzymać już od 60 zł i bez wychodzenia z domu – jednak wątpliwość powinna budzić oryginalność takiego dokumentu.

Dokumentacja medyczna, którą można kupić przez portale ogłoszeniowe

  • zwolnienia lekarskie,
  • zwolnienia lekarskie do szkoły lub na uczelnię,
  • długoterminowe zwolnienia lekarskie z zajęć wychowania fizycznego dla uczniów,
  • zaświadczenia medyczne,
  • historie choroby wraz z informacją o hospitalizacji,
  • skierowania do specjalistów i na badania lekarskie,
  • recepty.

Źródło: opracowanie własne Bankier.pl na podstawie ogłoszeń pochodzących z serwisu Oglaszamy24.pl

W internecie można bez trudu odnaleźć co najmniej kilkanaście ogłoszeń, które wiążą się z zamówieniem sfałszowanych dokumentów. Większość z nich ma dopisek: „Ogłoszenie kolekcjonerskie, nie odpowiadam w jaki sposób kupujący wykorzysta zakup”. Dlaczego? Kwestię wyjaśnił w rozmowie z Bankier.pl mł. asp. Michał Gaweł z Wydziału Prasowo-Informacyjnego Biura Komunikacji Społecznej Komendy Głównej Policji.

– Samo posiadanie sfałszowanego dokumentu nie jest jego używaniem, a więc posiadacz kolekcjonerskiego dokumentu nie popełnia czynu zabronionego. Nie może stanowić także przestępstwa zachowanie sprawcy, który podrabia lub przerabia dokument w celu innym niż wskazany w ustawie. Fakt ten często wykorzystują sprzedawcy dokumentów kolekcjonerskich – mówi w rozmowie z redakcją Michał Gaweł z KGP.

Zaświadczenie z datą wstecz: +25 proc. ceny

Ceny poszczególnych dokumentów różnią się w zależności od ogłoszeniodawcy. Niektórzy za kilkudniowe zwolnienie lekarskie życzą sobie 60 zł, niektórzy nie schodzą ze stawkami poniżej 100 złotych.

Przykładowy cennik „kolekcjonerskich zwolnień lekarskich”

Cennik zależy od czasu, na jaki zwolnienie zostanie wystawione:

  • do tygodnia 60 zł,
  • do 2 tygodni 100 zł,
  • do 3 tygodni  130 zł,
  • 4 tyg. 150 zł,
  • pow. 4 tyg. 180 zł,
  • z datą wstecz +25 proc.

Źródło: opracowanie własne Bankier.pl na podstawie ogłoszeń pochodzących z serwisu Oglaszamy24.pl

Jednak cenniki pojawiają się w ogłoszeniach dość rzadko. Zapytaliśmy jednego z oferentów o cenę zwolnienia lekarskiego wystawionego na 10 dni roboczych i cenę wyrobienia historii choroby wraz z hospitalizacją. W odpowiedzi otrzymaliśmy: „150 zł zwolnienie a historia i hospitalizacja dodatkowo 100”. Na pytanie, czy powinniśmy podać chorobę i przedstawić jakieś dokumenty, usłyszeliśmy „chorobę może mi pani zostawić”.

Jaka kara grozi za sprzedaż takich zwolnień lekarskich? – W przypadku gdy sfałszowane zaświadczenie lekarskie zostało użyte w celu osiągnięcia korzyści majątkowej lub doprowadzenia innej osoby do niekorzystnego rozporządzenia mieniem, zgodnie z art. 285 par. 1 k.k. sprawca takiego czynu będzie podlegał karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do 8 lat – wyjaśnia Michał Gaweł.

Zapytaliśmy również Naczelną Izbę Lekarską o konsekwencje, jakie mogą spotkać lekarza w podobnych przypadkach. Katarzyna Strzałkowska, rzecznik prasowa NIL podała, że sporym problemem jest nie tyle wystawianie zwolnień w zamian za korzyść finansową, co wystawianie zaświadczeń bez stosownych uprawnień.  – Przykładem może być sprawa lekarza, który przeprowadzał badania pracowników i wystawiał zaświadczenia lekarskie o braku przeciwwskazań do pracy pomimo braku uprawnień, z nieaktualną pieczątką, bez prowadzenia dokumentacji medycznej, co skutkowało wprowadzeniem w błąd osób, którym wystawiał zaświadczenia. Naczelny Sąd Lekarski w postępowaniu odwoławczym wymierzył mu karę zawieszenia prawa wykonywania zawodu na okres roku. Lekarz złożył kasację do Sądu Najwyższego, ale SN oddalił kasację jako bezzasadną – mówi Strzałkowska w rozmowie z Bankier.pl.

Oszuści czekają na naiwnych

Wśród ogłoszeń, które pojawiają się po wpisaniu w wyszukiwarce „zwolnienia lekarskie”, znajdują się również „antyogłoszenia”. Osoby, które nacięły się na nieuczciwych oferentów starają się nagłośnić sprawę w tej formie.

„Uwaga OSZUST (…) Koleś oferuje zwolnienia lekarskie, po wpłacie pieniędzy blokuje i nie wysyła zwolnienia, uwaga na tego wyrafinowanego oszusta!” – czytamy w jednym z ogłoszeń. W innym natomiast, poszkodowany skarży się na nieuczciwego sprzedawcę, który wysyła zwolnienia listem ekonomicznym. Jak można się łatwo domyśleć – listy te nie dochodzą do adresata.

Remedium na oszustów i fałszerzy mają być elektroniczne zwolnienia lekarskie, które ostatecznie mają zastąpić tradycyjne już od czerwca 2018 roku. -  Od 1 stycznia 2016 roku lekarze mogą wystawiać elektroniczne zwolnienia lekarskie, nazywane e-ZLA. Nie oznacza to jednak, że od tej daty znikną dotychczasowe zwolnienia papierowe. Te będzie można stosować do końca czerwca 2018 roku – podaje Zakład Ubezpieczeń Społecznych.

W związku z powyższym zwolnienia będą przekazywane płatnikowi składek elektronicznie, dlatego też ukróci to proceder np. podrabiania pieczątek lekarskich lub sprzedawania sfałszowanych zwolnień. Jednak sama transakcja między lekarzem a pacjentem na odległość w praktyce może na tych przepisach nie ucierpieć. 

Źródło:
Weronika Szkwarek
Weronika Szkwarek
redaktor Bankier.pl

Zajmuje się tematyką prawa pracy. Pisze o związanych z nim nadużyciach i wyzwaniach, jakie stoją przed obecnym rynkiem pracownika. W swoich artykułach zajmuje się również problemami polskich i zagranicznych konsumentów. Autorka cyklu "Życie po etacie", w którym opowiada historie osób decydujących się na zamianę umowy o pracę na własną działalność gospodarczą.

Tematy
Tanie konto osobiste z kontem oszczędnościowym.

Tanie konto osobiste z kontem oszczędnościowym.

Advertisement

Komentarze (13)

dodaj komentarz
blackdick
Szkwarek odkryla Ameryke :( Trzymajcie poziom jakoscia i tematyka artykulow a nie tanim populizmem i sensacja (chyba ze macie aspiracje stac sie kolejnym brukowcem). Madrych i pasjonujacych artykulow nadal jak na lekarstwo
lelo1949
Przecież to lekarze wystawiają te lewe zwolnienia....można ich latwo namierzyć i na salowych skierować
rafalszrajnert
Zamiast kombinować lepiej skupić się na większych zarobkach, tak jak tutaj. Żelazne zasady biznesu http://www.rafalszrajnert.pl/7-zasad-mlodych-przedsiebiorcow/
rafixo
Większym problemem jest to, że ludzie nie biorą L4 chociaż są chorzy i chodzą rozchorowani do pracy. Znam mnóstwo takich osób, a nawet przypadki ciężkiej hospitalizacji po nieleczonym "przeziębieniu".
kryzysio
Wszystko fajnie, tylko co to jest "L4"?
Od wielu lat zwolnienie wystawia się na drukach ZUS ZLA.
L4 to sobie można położyć w toalecie do podcierania.
mhm
Podobnie wielu ludzi (szczególnie starszych) mówi, że jadą na CPN, choć takiej firmy już dawno nie ma. Jeśli Ty nie rozumiesz, co ma na myśli osoba mówiąca, że „idzie na CPN”, albo ogłoszeniodawca tytułujący swoje ogłoszenie „Zwolnienia lekarskie L4” — to jest to tylko Twój problem.
kryzysio odpowiada mhm
I o to właśnie chodzi - Korzystanie z takich L4 to tak jak wrzucanie w koszty faktur z nieistniejącej CPN.
grzechu_comeback
WIĘCEJ KASY dla lekarzy, bo muszą tak dorabiać do swojej KILKUTYSIĘCZNEJ głodowej pensji!!!
glos_rozsadku
innymi słowy mówisz: WYŻSZE SKŁADKI NA NFZ.

Powiązane: Praca

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki