Kwiecień przyniósł polskim konsumentom przyspieszenie tempa inflacji. Ceny rosły mocniej, niż przewidywali analitycy.


Według wstępnych szacunków Głównego Urzędu Statystycznego indeks cen dóbr konsumpcyjnych (CPI) był w kwietniu o 0,5% wyższy niż w lutym oraz o 1,6% wyższy niż przed rokiem. Analitycy wprawdzie spodziewali się wzrostów, dane przedstawione przez GUS są jednak nieco wyższe od ich szacunków, oczekiwania wynosiły bowiem 0,4% wzrostu w ujęciu miesięcznym i 1,5% wzrostu w ujęciu rocznym.
Przyspieszenie wzrostu cen to przede wszystkim "zasługa" żywności. Według szacunków GUS ceny w kategorii "Żywność i napoje bezalkoholowe" wzrosły w kwietniu aż o 4 proc. względem roku poprzedniego. O 1,6 proc. wzrosły ceny energii, o 1,3 proc. zaś paliwa. W ujęciu miesięcznym zdecydowanie najmocniej inflacje napędzały jednak paliwa, gdzie ceny względem marca wzrosły aż o 2,8 proc. Żywność z koszyka GUS podrożała względem marca o 0,3 proc. Pełne dane poznamy 15 maja, dzisiejsze dane to bowiem jedynie tzw. "szybki szacunek" z okrojonym opracowaniem.
Inflacja cenowa w Polsce z impetem powróciła na początku 2017 roku, kończąc dwuletni okres statystycznej deflacji cenowej wywołanej gwałtowną przeceną ropy naftowej i surowców rolnych. Po zeszłorocznym wystrzale inflacja CPI w Polsce ustabilizowała się w przedziale 1,5-2,5%, a więc w dolnym paśmie wahań akceptowanym przez Narodowy Bank Polski. Oficjalny cel inflacyjny NBP wynosi 2,5% z dopuszczalnym odchyleniem o jeden punkt procentowy. Kwietniowy szacunek mieści się jednak w tym przedziale.
Adam Torchała






















































