REKLAMA
ZAGŁOSUJ

Inflacja, rządy i geopolityka. Kluczowe ryzyka na 2022 r.

2022-01-14 13:20
publikacja
2022-01-14 13:20
Inflacja, rządy i geopolityka. Kluczowe ryzyka na 2022 r.
Inflacja, rządy i geopolityka. Kluczowe ryzyka na 2022 r.
fot. NicoElNino / / Shutterstock

Kształtowanie się cen surowców i żywności, reakcja konsumentów na wysoką inflację, dalszy przebieg trwającej ponad dwa lata pandemii COVID-19 i niepewność działań państw w reakcji na problemy makroekonomiczne, które wybuchły w następstwie pandemii - to kluczowe ryzyka dla prognoz gospodarczych w 2022 r. Rynki z coraz większą uwagą śledzą też rozwój sytuacji politycznej - dla Polski istotne kwestie to rozwój sporu z KE i sytuacja za wschodnią granicą.

"Podobnie jak w ubiegłym roku – w 2022 r. z największą uwagą będziemy obserwować surowce. To czynnik, który bardzo zaskoczył w 2021 r. Oczekuje się, że w pierwszej połowie roku wciąż może istnieć presja m.in. na ceny stali i surowców rolnych, ale potem powinno się to normować. Niemniej, raz zaskoczenie z tej strony przyszło i nie można wykluczyć, że pojawi się ponownie. Wciąż jest sporo niewiadomych. Moim zdaniem ceny stali i żywności mogą jeszcze zaskoczyć in plus, z kolei niższe niż oczekiwane mogą być ceny ropy i gazu" - powiedział PAP Biznes dyrektor ds. analiz sektorowych w Alior Banku Paweł Radwański.

W 2022 r. niepewność związana z inflacją będzie jednym z kluczowych obszarów ryzyka dla prognoz gospodarczych. Obok cen surowców, dla wskaźnika CPI istotne będzie kształtowanie się cen żywności. W Polsce, prócz wstrząsu kosztowego, wpływ na ceny żywności będzie miała przejściowa obniżka VAT.

"Jeżeli chodzi o ścieżkę inflacji to czynników niepewności jest dużo, jest przestrzeń do zaskoczeń zarówno w górę, jak i dół. Czynnikiem niepewności w górę jest to, jak będą zachowywały się ceny surowców energetycznych. Jest też niepewność dotycząca cen żywności - na ile silnie zareagują one na wstrząs kosztowy, jak silna będzie asymetryczna ich reakcja na przejściową obniżkę VAT i czy rząd zdecyduje się oddziaływać na ceny żywności w handlu detalicznym poprzez wywieranie presji na sieci handlowe" - ocenia główny ekonomista Credit Agricole BP Jakub Borowski.

"W przypadku inflacji bazowej raczej mamy czynniki ryzyka w górę – wciąż nie wiemy jak będą reagować wynagrodzenia, jak będzie rozwijała się presja płacowa. Czynnikami ryzyka w dół dla inflacji są ewentualne zmiany w tarczy antyinflacyjnej – być może zostanie ona ponownie wydłużona lub rozszerzona" - dodaje.

Z najnowszego konsensusu opracowanego przez PAP Biznes wynika, że rynek oczekuje średniorocznej inflacji CPI w Polsce w 2022 r. na poziomie 7,2 proc. a w 2023 r. - 5,7 proc.

W ocenie prezesa fundacji WiseEuropa Macieja Bukowskiego, czynnikiem niepewności w 2022 r. pozostaje też to, w jaki sposób rządy podejdą do problemów makroekonomicznych, które wybuchły w następstwie pandemii COVID-19 i ogromnych pakietów stymulacyjnych.

"Nie wiadomo jak zachowają się banki centralne i rządy, prowadzące na razie dość ekspansywną politykę fiskalno-monetarną – mowa tu nie tylko o Polsce, ale też np. o USA. W Polsce inflacja sięga prawie 10 proc. i choć zaczęliśmy podnosić stopy procentowe, to póki co nie mamy adekwatnej, fiskalnej odpowiedzi. Wręcz przeciwnie – można mówić o rozluźnieniu fiskalnym w postaci Polskiego Ładu i tzw. Tarcz Antyinflacyjnych. Tymczasem w USA – w wyniku wysokiej inflacji – poparcie dla Bidena mocno spadło. Można sobie zatem wyobrazić, że dojdzie tam do większego zacieśniania monetarnego, a może i fiskalnego, żeby szybciej zdusić wzrost cen. To będzie oczywiście oddziaływało na światowy popyt, w tym na polski przemysł" - powiedział PAP Biznes Bukowski.

"Jeżeli będziemy mieli niespodziankę w postaci wyższych cen surowców i wyższej inflacji, to część banków centralnych może ulec presji, żeby podnosić stopy procentowe mocniej. Wówczas firmy nie tylko byłyby uderzane wyższymi cenami surowców i kosztami pracy, ale też wyższymi kosztami finansowania" - zaznacza Paweł Radwański z Alior Banku.

W rozmowie z PAP Biznes Bukowski podkreślił, że ogromną niewiadomą pozostaje też dalszy przebieg trwającej już ponad dwa lata pandemii.

"Widać, że nawet polski rząd – który do tej pory był dość optymistyczny co do jej przebiegu – wypowiada się coraz ostrzej. Pojawiają się sygnały, że wraz z rozprzestrzenieniem się omikronu sytuacja może się znacząco pogorszyć. W skali świata widać, że ta odmiana koronawirusa jest łagodniejsza od poprzednich, ale zarazem niezwykle zaraźliwa. W krajach takich jak Polska, z niskim poziomem szczepień, trzeba więc liczyć się z dużą liczbą zachorowań z powikłaniami, nawet jeśli indywidualna szansa na powikłania będzie niższa niż przy wcześniejszych falach pandemii" - powiedział PAP Biznes ekonomista.

"To może pogłębić istniejące już problemy makroekonomiczne. Wzrost gospodarczy może wyraźnie spaść, a inflacja wzrosnąć, zwłaszcza jeżeli rząd będzie chciał walczyć z pandemią środkami podobnymi do tych z początku pandemii" - dodał.

Niepewna reakcja konsumentów na wysoką inflację; dla PKB istotna też kwestia zapasów

Jakub Borowski z Credit Agricole BP podkreśla, że dla prognoz makroekonomicznych ważnym elementem niepewności pozostaje reakcja konsumentów na wysoką inflację.

"Są dwa modele reakcji gospodarstw domowych na wyższe ceny – jeden jest taki, że ograniczamy konsumpcję, a drugi – że próbujemy utrzymać jej wzrost kosztem oszczędności. Wydaje się, że w sytuacji, w której stopy procentowe będą rosły, kredyt konsumpcyjny będzie mniej dostępny, konsumpcja wyraźnie spowolni. Gospodarstwa domowe mogą oczywiście próbować zwiększać konsumpcję kosztem niższej stopy oszczędności, w tym korzystając z zakumulowanych aktywów finansowych, ale zważywszy na to, że będą one miały świadomość uporczywości wysokiej inflacji i odległej perspektywy jej obniżenia, będą sięgać do oszczędności w ograniczonym stopniu" - powiedział PAP Biznes ekonomista.

"To jest scenariusz bazowy, ale jest to też duża niewiadoma. Już od kilku miesięcy nastroje konsumenckie pogarszają się, a mimo to w danych widać bardzo dobrą sprzedaż detaliczną. Pytanie, czy ten rozjazd będzie trwał, czy też te dwie kategorie niejako zaczną się do siebie zbliżać i konsumpcja zacznie dostosowywać się do pogarszających się nastrojów. Myślę, że styczniowe dane o sprzedaży detalicznej będą tu kluczowe – jeśli nie zobaczymy w nich spowolnienia konsumpcji, to sytuacja będzie arcyciekawa. Oznaczałoby to, że nawet przy 9-proc. inflacji gospodarstwa utrzymują szybki wzrost konsumpcji" - dodał.

Główny ekonomista Credit Agricole BP zaznacza, że w drugiej połowie roku czynnikiem niepewności będzie kwestia zapasów.

"Wiemy, że zmienił się model zarządzania zapasami – w III-IV kw. 2021 r. firmy silnie akumulowały zapasy ze względu na obawy dotyczące dostaw i utrzymania ciągłości produkcji. Te obawy są uzasadnione i tutaj jednym z czarnych scenariuszy jest nawrót pandemii na dużą skalę w Chinach i szerokie lockdowny, utrudnienia w dostawach, nasilenie ograniczeń podażowych, wzrost cen. Pytanie kiedy firmy – biorąc pod uwagę nasilenie pandemii – zakończą nadbudowę zapasów. W IV kw. ona nadal trwała, ale w jakimś momencie musi to wyhamować" - powiedział Borowski.

"Nawet jeśli zapasy będą dalej rosły, to już nie w takim tempie, a to oznacza, że w drugiej połowie tego roku kontrybucja zapasów do wzrostu powinna być ujemna. Tak zakładamy w naszej prognozie, ale jest to znaczny element niepewności. Jeśli okaże się, że akumulacja zapasów nadal trwa, a globalne łańcuchy dostaw dalej przebudowują się, rosną zapasy w Polsce, rośnie popyt na powierzchnie magazynowe, to byłoby ryzyko w górę dla wzrostu" - dodał.

Rynki z coraz większą uwagą śledzą rozwój sytuacji politycznej

W bieżącym roku rynki z coraz większą uwagą będą śledzić rozwój sytuacji geopolitycznej. Dla Polski jedną z istotniejszych kwestii będzie rozwój sytuacji za wschodnią granicą.

"Podstawowym obszarem ryzyka na ten rok jest kwestia polityki międzynarodowej. Jeżeli faktycznie doszłoby to konfliktu na Ukrainie, zwłaszcza wielkoskalowego, będzie to miało poważne konsekwencje dla Polski – dla naszej gospodarki, zwłaszcza dla perspektyw inwestycyjnych" - zaznacza Maciej Bukowski z WiseEurope.

Jakub Borowski z Credit Agricole podkreśla, że konflikt na Ukrainie mógłby skutkować przedłużonym szokiem energetycznym dla Polski. Dodaje jednak, że obecnie ciężko ocenić prawdopodobieństwo realizacji takiego scenariusza, choć - jeśli by się zmaterializował - miałby bardzo duży wpływ na sytuację gospodarczą.

"Scenariusz ryzyka o potencjalnie silnym wpływie – choć wciąż trudny do oceny, jeśli chodzi o prawdopodobieństwo jego realizacji – to konflikt na Ukrainie. Tu jednak trudno precyzyjnie pokazać sekwencję wydarzeń gospodarczych, które mogłyby być efektem silnego wzrostu napięcia na Ukrainie. Jeżeli jednak by do niego doszło, to naturalnym założeniem jest to, że odsuwa nam się uruchomienie Nord Stream, ceny gazu pozostają wysokie, a być może nawet wyższe niż obecnie, pojawiają się powszechne obawy o ciągłość dostaw" - powiedział PAP Biznes Borowski.

"To byłby scenariusz przedłużonego szoku energetycznego dla Polski – wyższe ceny surowców, gazu, prądu, a co za tym idzie sytuacja, w której mamy wyższą inflację i niższy wzrost gospodarczy. Wówczas RPP miałaby zapewne mniejszą skłonność do podnoszenia stóp procentowych, a tarcza antyinflacyjna zostałaby ponownie rozszerzona. Taki konflikt wprowadziłby dużą niepewność i Rada – mimo jeszcze wyższej inflacji – nie chciałaby ostro reagować" - dodał.

Dla sytuacji gospodarczej w Polsce istotną kwestią - która wciąż stoi pod znakiem zapytania - jest napływ środków unijnych z powstałego w czasie kryzysu pandemicznego Funduszu Odbudowy. Przedłużający się konflikt na linii Warszawa-Bruksela ws. praworządności oddala ich napływ, a prawdopodobieństwo osiągnięcia porozumienia z dnia na dzień maleje.

"Prognozy rynkowe oraz scenariusze przygotowane przez instytucje międzynarodowe wciąż zakładają, że w którymś momencie będziemy mieć do czynienia z szybkim resetem, jeżeli chodzi o spór prawny z KE. To założenie wydaje się możliwe do spełnienia, aczkolwiek jego prawdopodobieństwo z dnia na dzień maleje. Sytuacja na scenie politycznej, w szczególności znaczące rozbieżności stanowisk w ramach Zjednoczonej Prawicy, jest bardzo złożona. Spór dotyczy wielu zagadnień w ramach szeroko rozumianego systemu prawnego w Polsce. Skala tego politycznego zapętlenia sygnalizuje, że do porozumienia z KE może nie dojść" - mówi Jakub Borowski.

"Rośnie prawdopodobieństwo nie tylko tego, że nie wydarzy się to w tym roku, ale też, że w ogóle do tego nie dojdzie. Dla inwestorów byłby to sygnał, że Polska idzie ścieżką dezintegracji i nie otrzymujemy środków nie tylko z KPO, ale też z kolejnego wieloletniego budżetu. To z kolei sygnalizowałoby, że w dłuższej perspektywie otwiera się droga do polexitu. Taki scenariusz jest czynnikiem niepewności w tym roku" - dodał.

Również w ocenie Macieja Bukowskiego z WiseEurope, rośnie prawdopodobieństwo scenariusza, w którym Polska otrzymuje znacznie mniej środków unijnych niż wcześniej zakładano.

"W sporze Polska-KE polski rząd powinien być gotowy do wycofania się z linii, którą obrał i wypełnić wyrok TSUE. Na razie nie widać do tego gotowości, mamy podziały w rządzącej koalicji. A to stawia pod dużym znakiem zapytania środki z KPO. Scenariusz, w którym Polska otrzymuje znacznie mniej środków unijnych niż wcześniej zakładano, staje się coraz bardziej prawdopodobny" - powiedział ekonomista.

Zdaniem Borowskiego, 2022 jest rokiem w którym należy poświęcić jeszcze większą uwagę analizowaniu sytuacji politycznej w Polsce, w szczególności sporów merytorycznych, które mają miejsce wewnątrz koalicji rządzącej.

"Sądzę, że będzie to ważniejsze niż było w poprzednich latach. Już teraz dochodzimy do ściany, pytanie w którą stronę pójdziemy. Za chwilę nie będzie wyjścia, trzeba się będzie zdecydować. Albo się cofamy i dogadujemy z Unią Europejską, albo nie. Wydaje się jednak, że w tym drugim przypadku prawdopodobieństwo, że UE się cofnie jest bardzo niskie" - zaznacza ekonomista.

Z kolei dyrektor ds. analiz sektorowych w Alior Banku Paweł Radwański ocenia, że - w kontekście sporu Polska-KE - źródłem niepewności są zaplanowane na kwiecień wybory prezydenckie we Francji. Jego zdaniem, ewentualna zmiana na stanowisku prezydenta w tym kraju mogłaby przedefiniować relacje Polski z Unią Europejską.

"Z jednego z grudniowych sondaży wynika, że kwietniowe wybory prezydenckie we Francji może wygrać nie Emmanuel Macron, a Valerie Pecresse. Jej wypowiedzi mogą wskazywać, że jest raczej zwolenniczką Unii w postaci federacji państw, nie zcentralizowanego bytu, co jest podobne do poglądów w Polsce czy na Węgrzech. Jest to moim zdaniem ważna linia sporu polskiego rządu z Brukselą" - powiedział PAP Biznes Radwański.

"Jeśli nasz rząd byłby skłonny wspierać ideę centralizacji UE, wspieraną przez Francję i Niemcy, byłby prawdopodobnie lepiej traktowany w Brukseli niż teraz. Wydaje się zatem, że jeśli we Francji faktycznie zwyciężyłaby Pecresse, mogłoby to przynieść pewne złagodzenie sporu na linii Polska-Bruksela" - dodał. (PAP Biznes)

pat/ tj/ ana/

Źródło:PAP Biznes
Tematy
Pożyczka gotówkowa w PKO Banku Polskim RRSO 7,45%

Pożyczka gotówkowa w PKO Banku Polskim RRSO 7,45%

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Powiązane: Podsumowania 2021, prognozy 2022

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki