REKLAMA
ZŁOTY BANKIER 2026

Indie: pranie pieniędzy za pomocą diamentów

2018-03-04 07:34
publikacja
2018-03-04 07:34

Skandal z udziałem miliardera Nirava Modiego wstrząsnął światowym rynkiem diamentów oraz indyjskim sektorem bankowym. Przez Surat w zachodnich Indiach przechodzi ponad 90 proc. światowej podaży diamentów, które często używane są do prania brudnych pieniędzy.

fot. / / Materiały dla mediów

W Mahidharpurze, w wąskich uliczkach dzielnicy Suratu, diamenty przechodzą z rąk do rąk wprost na chodniku, na schodach kamienic i siedzeniach motocykli.

Mahidharpur jest sercem światowego rynku diamentów. Przez ten bazar przechodzi 90 proc. światowych diamentów. Co roku w Suracie w ponad 3 tys. warsztatów przerabianych jest około 35 ton nieoszlifowanych diamentów. Sam Mahidharpur jest targowiskiem jakich wiele w Indiach, z tą różnicą, że sprzedawcy doskonale się znają i nikt z zewnątrz nie ma wstępu. Nie ma tu oszustów, bo za szwindel grozi banicja ze wspólnoty.

Handlarze diamentami to całe rodziny, to klanowy biznes. Nikt z zewnątrz nie jest dopuszczany, bo stawka jest zbyt wielka - tłumaczy PAP Jagdish, który diamentami handluje w Delhi. Wszystko opiera się na bezwzględnym zaufaniu. Diamenty przekazywane są na słowo honoru, a kurierzy przewożą jednorazowo między miastami, bez obstawy, w walizkach i saszetkach diamenty o wartości nawet miliona rupii (ok. 52 tys. zł) - podkreśla handlarz, który nie chce podać nazwiska.

Jagdish mówi o mieszkańcach Palanpuru w dystrykcie Banaskantha na północy stanu Gudźarat. Pionierami diamentowego biznesu była społeczność wyznająca dźinizm, religię bliską buddyzmowi, lecz o surowszych regułach. Dźiniści nie zabijają zwierząt, nie spożywają jajek oraz warzyw takich jak ziemniaki, które rosną pod ziemią.

Dźiniści, znani z samodyscypliny, na początku XX w. zajęli się szlifowaniem diamentów i w latach 70. zaczęli przybywać do Antwerpii, stolicy światowych diamentów. Wyparli z biznesu żydowskich kupców dotąd dominujących na tym rynku, oferując nowe techniki szlifierskie oraz tanią siłę roboczą w Indiach. W szlifierniach pracują często dzieci, które lepiej radzą sobie z najmniejszymi diamentami. Bazą handlarzy na subkontynencie stał się nadmorski Surat, oddalony od Palanpuru o niemal 600 km. Mimo że w biznes weszły inne społeczności, palanpurskie klany wciąż rozdają karty na światowym rynku.

Przez Nirava Modiego i ten przekręt jesteśmy teraz na celowników mediów i służb specjalnych - tłumaczy. Firma Modiego, który nie jest spokrewniony z urzędującym premierem, zdefraudowała 2 mld dolarów, wyłudzając pieniądze z państwowego Narodowego Banku Pendżabu.

W 2017 r. Nirav Modi był na 57. miejscu listy najbogatszych Indusów magazynu "Forbes". Jego rodzina pochodzi z Palanpuru. Jego dziadek w latach 30. handlował diamentami w Singapurze, a ojciec już w Antwerpii. Nirav Modi, dorastając w belgijskim portowym mieście, uczył się rodzinnego fachu. Jednak największy wpływ na młodego Nirava miał wujek Mehul Choksi, który w Bombaju stworzył markę Gitanjali. Biżuterię Gitanjali noszą największe gwiazdy Bollywood z Priyanką Choprą na czele oraz amerykańska aktorka Dakota Johnson.

To właśnie Choksi pociągnął za sobą Nirava na dno. Przedsiębiorstwo Choksiego, powiązane z Firestar Diamond Nirava Modiego, uzyskiwało gwarancje bankowe na sprowadzanie diamentów od Narodowego Banku Pendżabu bez żadnego zabezpieczenia. Przekręt odkryto w połowie lutego br., gdy na emeryturę odszedł pracownik jednego z oddziałów banku w Bombaju.

Biznes diamentów zawsze był podejrzany. To jest pralnia pieniędzy - tłumaczy PAP Anil Seth, jubiler z ulicy Dariba Kalan w starym Delhi. Bankierzy dają gwarancje bankowe na diamenty, których nigdy nie widzą na oczy, na podstawie trefnej dokumentacji - dodaje.

Diamentowy biznes opiera się na certyfikatach importowych, które mają odsiać nielegalne krwawe diamenty finansujące działalność lokalnych armii w Afryce. Takie certyfikaty są wielokrotnie używane w kontaktach z bankami. Eksperci zgodnie twierdzą, że dzięki nieformalnej naturze handlu diamentami w Indiach, legalne diamenty mieszają się z nielegalnymi.

Srebrna biżuteria jest wysadzana diamentami. Ponieważ trudno wycenić taką biżuterię, jest ona eksportowana do Dubaju lub Hongkongu, a potem przetapiana, by oddzielić srebro od diamentów - tłumaczy tajniki handlu Surendra Mehta, sekretarz Indyjskiego Stowarzyszenia Jubilerów, indyjskiemu dziennikowi Business Standard.

Klienci przestają kupować diamenty, które w przeciwieństwie do złota i tak trudniej później sprzedać - mówi jubiler Seth. A za handlarzy diamentów może wreszcie wezmą się władze - kończy.

Z Delhi Paweł Skawiński (PAP)

pas/ klm/ mc/

Źródło:PAP
Tematy
Konto firmowe to nie tylko opłata za rachunek. Te koszty też mają znaczenie
Konto firmowe to nie tylko opłata za rachunek. Te koszty też mają znaczenie

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Powiązane: Indie

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki