Jarosław Gowin widzi analogię pomiędzy zachowaniem Jacka Protasiewicza na frankfurckim lotnisku i Przemysława Wiplera przed jednym z warszawskich lokali. Prezes Polski Razem mówił w radiowej Trójce, że obaj politycy zapomnieli, że nie są osobami prywatnymi, ale reprezentują autorytet polskiego parlamentu albo państwa polskiego.
Według niemieckiej bulwarówki "Bild", Wiceprzewodniczący Parlamentu Europejskiego Jacek Protasiewicz miał na lotnisku we Frankfurcie zataczać się i wyzywać celników i policjantów od nazistów. Protasiewicz zaprzecza, że był pijany i że się awanturował. Zarzuca niemieckim celnikom oraz wezwanej przez nich policji niewłaściwe zachowanie, między innymi użycie słowa "raus" oraz popychanie.
Kilka miesięcy temu głośno było o zachowaniu Przemysława Wiplera. Przed jednym z warszawskich klubów poseł miał się zachowywać agresywnie wobec próbujących go uspokoić policjantów.
Jarosław Gowin i Przemysław Wipler ściśle ze sobą współpracowali. Współpraca została zerwana w dniu, w którym Wipler usłyszał zarzuty w prokuraturze.
Informacyjna Agencja Radiowa (IAR)/kl/dyd



















































