REKLAMA

GPW europejskim centrum finansowym

2010-10-18 15:10
publikacja
2010-10-18 15:10
To co kiedyś było naszym marzeniem, kilka lat temu przybrało formę strategicznego celu – plany dotyczące rozwoju GPW i NewConnect zdradza Prezes Ludwik Sobolewski.

Tomasz Jaroszek: Kilka tygodni temu obchodziliśmy trzecie urodziny NewConnect. Z perspektywy czasu, NewConnect spełniło swoje założenia?

Ludwik Sobolewski:
Jest obecnie w trakcie spełniania naszych oczekiwań. Dane wskazują, że jest to rynek już całkiem dobrze uformowany, ustabilizowany. NewConnect cieszy się ogromną popularnością wśród przedsiębiorców, do których był adresowany. Wzrasta również jego popularność wśród inwestorów. Oprócz indywidualnych klientów pojawiają się instytucje typu funduszowego. Można nawet powiedzieć, że pojawia się potrzeba „uczytelnienia” rynku dla inwestorów.

Z czasem pojawi się bardzo wiele spółek, a więc trzeba dać pewne narzędzia inwestorom, aby mogli się coraz lepiej poruszać po tej podaży, po wachlarzu firm, które są notowane.

Pewne kroki już poczyniliśmy, wprowadzając chociażby NCIndex. Na wiosnę wprowadziliśmy segment NewConnect LEAD, który komunikuje, które z firm notowanych na rynku mają w naszej ocenie wysoki potencjał przejścia na dużą giełdę.

Pojawił się również ostatnio nowy indeks.

Tak, Life Science. To są środki, których używamy, żeby ułatwić orientację w bardzo dużej liczbie firm, które są notowane. Kolejnym takim działaniem, trudnym do wykonania, jest zachęcenie analityków do tego, żeby sporządzali jakieś, choćby elementarne raporty analityczne dotyczące tych spółek.

No i NewConnect przetrwał chyba najgorszy z możliwych okresów.

Rozwój NewConnect przypadł na lata ekstremalnego kryzysu na rynkach finansowych całego świata. Nie było jednak żadnej fali bankructw, żadnego załamania na NewConnect. Przez cały czas był strumień firm, które debiutowały na tym rynku, a obroty były coraz lepsze, zwłaszcza w roku 2010. W tym czasie sprawiliśmy, że platforma stała się również trampoliną dla firm, które chcą znaleźć się na głównym rynku papierów wartościowych. Mieliśmy już sześć takich przypadków, zresztą bardzo udanych.

Byłem zaskoczony, że aż tyle spółek było zainteresowanych tak szybko NewConnectem.  Pamiętam jak trzy lata temu opisywaliśmy początki i było zaledwie pięć spółek, a teraz mamy ich już ponad 160.

Można już powiedzieć, bez żadnej przesady, że po prostu był to rynek dobrze zaprojektowany i się obronił. Dwie trzecie okresu, na który przypadła dotychczasowa działalność tego rynku, to jest czas na pewno niesprzyjający uruchamianiu nowych przedsięwzięć i na pewno czas trudny na rynkach IPO. Chcę podkreślić, że nie tylko liczba spółek wyróżnia go wśród innych europejskich rynków.

Czego zatem brakuje jeszcze NewConnect?

Trzeba pamiętać, że oczywiście to nigdy nie będzie główny rynek Giełdy Papierów Wartościowych z największymi spółkami. Trzeba patrzeć na NewConnect jak na zjawisko autonomiczne. Jakiekolwiek porównania z rynkiem regulowanym muszą mieć swoje granice. NewConnect to rynek spółek małych, wzrostowych, często w bardzo wczesnej fazie swojego rozwoju.

Jakim sposobem w tak niesprzyjających okolicznościach NewConnect udało się tak rozwinąć? Nie sprzyjał nam okres kryzysu finansowego na rynkach światowych, a z kolei sam rynek nie jest produktem dla niedoświadczonych graczy. Musimy się przecież liczyć z dużymi wahaniami kursowymi.


Myślę, że na ten sukces złożyło się wiele czynników. Na pewno to, że droga na NewConnect nie jest tak skomplikowana jak droga na rynek regulowany. Jest to przede wszystkim taki rynek, który nie oznacza konieczności przechodzenia przez procedurę zatwierdzania prospektu emisyjnego, a więc przez działania Komisji Nadzoru Finansowego, jeżeli spółka decyduje się na tak zwaną ofertę prywatną. Pomagają również dobrze skonstruowane regulacje, które niewątpliwie przydają się w przekształcaniu się z przedsiębiorstwa w przestrzeni całkowicie prywatnej w przedsiębiorstwo, które jest spółką publiczną. Pamiętajmy, że ponad 160 firm notowanych na NewConnect to są w pełnym tego słowa znaczeniu spółki publiczne, które są odpowiedzialne wobec inwestorów i  mają obowiązki informacyjne, które muszą raportować i składać sprawozdania kwartalne, roczne itp. prawie w takim samym stopniu jak spółki notowane na rynku regulowanym. Jest taki stereotyp, który mówi, że spółki notowane na rynku alternatywnym mają dużo łatwiej i są dużo liberalniej traktowane. Jeśli chodzi o obowiązki informacyjne, to absolutnie tak nie jest. One mają prawie takie same obowiązki, co spółki notowane na rynku regulowanym z tą różnicą, że instytucją, która sprawuje nadzór w zakresie jakości i wykonywania obowiązków informacyjnych dla spółek nie jest KNF, lecz GPW. No i oczywiście koszty są istotne. Nie są one wysokie, chociaż można powiedzieć, że w ogóle koszty wejścia na rynek publiczny nie są w Polsce wygórowane.

Myśli Pan, że utrzyma się ten trend wzrostowy?  Wiem, że niełatwo o prognozy w tak trudnych czasach, ale czy NewConnect może faktycznie być liderem wśród europejskich platform tego typu?

Jestem przekonany, że jest tam jeszcze sporo potencjału i sporo naszej ambicji, żeby ten rynek wyglądał lepiej pod względem wielkości obrotów oraz przeciętnej wartości kapitalizacji spółki na nim notowanej. Istotne jest teraz, żeby nie popełnić błędu, jeśli chodzi o selekcję firm, które trafiają na ten rynek, bo to też jest jeden z czynników decydujących o powodzeniu naszego przedsięwzięcia. Autoryzowani doradcy stanowią w tym przypadku bardzo ważny filtr badający kandydatów do listingu na NewConnect. Ryzyko w biznesie istnieje i zawsze przestrzegamy przed tym inwestorów. Jest to jednak ryzyko rozpoznane i opisane. Do tej pory udawało nam się ustrzec przed próbami dokonania oszustwa wobec inwestorów i wobec całej infrastruktury, którą stworzyliśmy.

Przeczytaj całość! Pobierz Przegląd Finansowy.

Rozmawiał Tomasz Jaroszek,
Bankier.pl

Źródło:Przegląd Finansowy
Tematy
Załóż Konto Przekorzystne na selfie

Załóż Konto Przekorzystne na selfie

Advertisement

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Powiązane

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki