REKLAMA

Finał LM: FC Barcelona vs. Arsenal Londyn - zapowiedź

2006-05-17 15:10
publikacja
2006-05-17 15:10
Po ośmiomiesięcznych zmaganiach z udziałem najlepszych 32 klubowych drużyn Starego Kontynentu wyłonieni zostali finaliści 14. edycji Ligi Mistrzów. Na podparyskim Stade de France w konfrontacji, którą poprowadzi norweski sędzia Terje Hauge, zmierzą się katalońska FC Barcelona z angielskim Arsenalem. Środowa potyczka zapowiada się niezwykle interesująco, bowiem "Blaugrana" i "The Gunners" pozostawili w pokonanym polu m.in. Chelsea, Milan, Real i Juventus. Naprzeciw siebie na wypełnionym po brzegi 80 - tysięcznym obiekcie staną znakomite gwiazdy światowego formatu: Puyol, Ronaldinho, Eto'o oraz Lehmann, Fabregas i Henry. Emocji w decydującej rozgrywce 51. finału Pucharu Europy na pewno nie zabraknie!

FC Barcelona

Nie ulega wątpliwości, że faworytem finałowego spotkania jest zespół mistrza Hiszpanii. Przed hurraoptymizmem fanów Katalończyków szkoleniowiec "Blaugrana" Frank Rijkaard: W finale Ligi Mistrzów będą ważne nawet najmniejsze szczegóły. Nie możemy dać się ponieść emocjom i musimy wypełnić wszystkie założenia taktyczne. Na boisku musimy postarać się zagrać jak najlepiej, ale w finale Ligi Mistrzów nie ma faworyta - stwierdził holenderski szkoleniowiec, którego przyjście na Nou Camp przed dwoma laty zmieniło oblicze klubu z Barcelony. Dowodzona przez Ronaldinho drużyna ma za sobą niezwykle udany sezon - Barca w świetnym stylu obroniła mistrzostwo Primera Division, będąc bezsprzecznie najlepszym zespołem na Półwyspie Iberyjskim i jest o krok od wspięcia się na europejski szczyt po 14 latach przerwy. Zgodnie z oczekiwaniami kibiców prezentowała się linia obronna Barcelony, z rzadka tylko zaskakiwana przez rywali. W środku pola brylował Ronaldinho wspierany przez objawienie rozgrywek - Argentyńczyka Lionela Messiego. Nie do przecenienia jest także wkład w sukcesy najlepszego snajpera Samuela Eto'o. Wszystko to, wraz z powrotem do gry po ciężkich kontuzjach czołowych zawodników, sprawia, że Katalończycy do Paryża wybierają się w jak najlepszych humorach.

Wiele wskazuje na to, że w finale trenera Rijkaarda ominą kłopoty kadrowe. W bramce nie zabraknie bardzo poprawnie spisującego się w dwumeczach przeciwko Chelsea i Milanowi Victora Valdesa. Defensywą dyrygować będzie kapitan Barcy Carles Puyol, wspierany przez Oleguera i Rafaela Marqueza. Z kolei na lewej flance miejsce zarezerwowane jest dla Holendra Gio Van Bronckhorsta. Środek pola powinien zostać zdominowany przez duet Deco - Ludović Giuly. Zmiennikiem Francuza powinien być powracający na boisko Messi, którego Frank Rijkaard posadzi prawdopodobnie na ławce rezerwowych. Zadania destrukcyjne należeć będą do Edmilsona, który wygrywa rywalizację o miejsce w pierwszej "11" z Markiem Van Bommelem. Ofensywnie natomiast ustawiony zostanie wciąż niespełniont talent Katalończyków, Andres Iniesta. O strzelanie goli starać będzie się niezawodna dotąd para brazylijsko - kameruńska. W razie niepowodzeń szkoleniowcowi Hiszpanów w odwodzie pozostają bramkostrzelny Henrik Larsson wraz z innym rekonwalestentem Xavi'm, który mimo kilkumiesięcznej w przerwie w grze znalazł się w kadrze reprezentacji Hiszpanii na finały Mistrzostw Świata.

Katalończycy bardzo mocno wierzą w wywalczenie trofeum. Po latach niepowodzeń klub z Nou Camp znów jest w wielkiej dyspozycji i, zdaniem wielu, zasłużył na tytuł. Na wygraną ma nadzieje Samuel Eto'o: Ludzie mówią, że jesteśmy najlepsi na Starym Kontynencie, ale my jeszcze tego nie pokazaliśmy. Wiemy, jakie są wobec nas oczekiwania, ale nie czujemy presji. Naszym celem jest po prostu kontynuowanie zwycięskiej passy - stwierdził świadomy własnej siły Kameruńczyk. Zarówno jednak trenerzy, jak i zawodnicy szanują klasę rywala: Arsenal? Ta drużyna jest bardzo dobrze wyszkolona technicznie i do każdego starcia jest bardzo dobrze nastawiona mentalnie. Klub ten posiada również kilku wspaniałych piłkarzy. Henry? Chciałbym mieć go u siebie w klubie. To wielki piłkarz - komplementował ekipę Arsene'a Wengera holenderski menadżer Barcy. W podobnym tonie, z nieskrywaną ostrożnością wypowiedział się lider reprezentacji "Canarinhos", Ronaldinho: Mówiąc ogólnie, boję się Arsenalu. Będziemy musieli uważnie pilnować każdego zawodnika Kanonierów, a nie tylko Henry'ego. To drużyna ze znakomitą defensywą i bardzo silnymi bokami - ocenił najlepszy piłkarz świata w 2005 roku. Pomimo kurtuazyjnych wypowiedzi ze strony graczy Barcy, nikt nie powinien mieć wątpliwości, że każde inne rozstrzygnięcie, niż pewna wygrana Katalończyków, uznane będzie za ogromną niepodziankę.

Arsenal Londyn

Dobiegający końca sezon miał być dla "Kanonierów" najgorszym w ostatniej dekadzie. W klubu rywalizującego na co dzień na Highbury odszedł mózg zespołu Patrick Vieira, a o następcach charyzmatycznego Francuza - Mathieu Flaminim i Aleksnadrze Hlebie - niewiele słyszano. Kiedy groźnych urazów doznały podpory linii obronnej, defensorzy reprezentacji Anglii - Ashley Cole oraz Sol Campbell - wielu całkowicie straciło wiarę w londyńską "11". I rzeczywiście, w rozgrywkach Premier League "The Gunners" mają za sobą od 1996 roku sezon - rzutem na taśmę, dzięki potknięciu Tottenhamu, zajęli 4. pozycję. Jednak postawa Thierry'ego Henry'ego i spółki w Champions League zaskoczyła nawet największych sceptyków. Pewne zwycięstwa z wyżej notowanymi Realem i Juventusem oraz wyeliminowanie rewelacyjnego Villarreal dało Arsenalowi pierwszy w historii finał Pucharu Europy (w poprzednich latach team Wengera odpadał w ćwierćfinale). Jak więc widać londyńczycy stoją przed ogromną szansą wywalczenia upragnionego, i dotąd nieosiągalnwego trofeum. Sam awans do Wielkiego Finału jest dla większości zawodników 13 - krotnego mistrza Anglii największym osiągnięciem w karierze: Kiedy jesteś w finale Ligi Mistrzów nie myślisz o niczym innym, tylko o tym, że chcesz go wygrać. Wszyscy jesteśmy dumni z tego, że po raz pierwszy w historii dotarliśmy do finału Ligi Mistrzów. Poprowadzenie drużyny w Paryżu będzie dla mnie wyjątkowym momentem - ocenił niekwestionowany lider "The Gunners", których na Stade de France czeka jednak niezmiernie trudne zadanie.

Podobnie jak Barcelona, "Kanonierzy" przystąpią do najważniejszego meczu sezonu bez większych osłabień. Niezagrożona jest bezsprzecznie pozycja Jensa Lehmanna - pierwszego golkeepera reprezentacji Niemiec, niepokonanego w Champions League od 745 minut. W obronie menadżer Wenger powinien postawić na doświadczenie i ogranie zdrowych i w pełni dysponowanych Cole'a i Campbella, choć nie wolno zapominać, jak wielki wkład w sukces wnieśli Phillippe Senderos i Flamini, którzy tym razem usiądą na ławce rezerwowych. Miejsca na placu gry nie zabraknie z kolei dla Kolo Toure, bohatera pierwszego spotkania z Villarreal, oraz Emmanuela Eboue, któremu przypaść może w udzialu konieczność pilnowania Ronaldinho. Dla młodego reprezentanta Wybrzeża Kości Słoniowej rywalizacja z genialnym przeciwnikiem jest sporym wyzwaniem: W środę zagram przeciwko Ronaldinho a to jeden z najlepszych piłkarzy świata. Nie boję się, myślę, że pomoże mi nabyte ostatnio doświadczenie. Zrobię wszystko, aby zaliczyć dobre spotkanie - powiedział w przededniu pojedynku 22 - letni obrońca "Kanonierów". Na pewno natomiast nie wystąpią narzekający na urazy Lauren i Abou Diaby, których absencja nie powinna mieć jednak większego wpływu na grę Anglików. Klarowne wydaje się ustawienie środka pola: kwartet Gilberto Silva - Cesc Fabregas - Hleb - Robert Pires powinien wybiec od 1. minuty na Stade de France. Alternatywę daje doświadczony szwedzki skrzydłowy Fredrik Ljungberg, bądź nieobliczalny Robin van Persie, lubiący występować jednak w napadzie. Tu bezapelacyjnie, obok Henry'ego, dominuje jednak Jose Antonio Reyes - Hiszpan nie strzela wprawdzie ostatnio wielu goli, lecz w kluczowych momentach potrafi poprowadzić grę drużyny. Jak więc widać, trener Wenger nie ma wielu dylematów, jeżeli chodzi o zestawienie wyjściowej jedenastki. O wiele bardziej problematyczne wydaje być się ustawienie swoich podopiecznych przez Francuza. Nalezy sądzić, że pracujący na Highbury od blisko 8 lat trener postawi na defensywę, licząc na zabójcze dla Barcelony kontrataki. Receptą na sukces może okazać się szybka, błyskawiczna gra z dużą liczbą podań. Jest jednak mało prawdopodobnym, aby młodzi i niezbyt doświadczeni "Kanonierzy" całkowicie wykluczyli z ofensywy Ronaldinho i Eto'o... Paradoksalnie, szansą dla Arsenalu może być fakt, że gracze Wengera nie są stawiani w roli faworyta, o czym mówi Frank Rijkaard: To będzie dla Arsenalu łatwiejsze spotkanie niż dla nas. Piłkarze Wengera będą czekali na kontrataki i okazje do goli. To my będziemy brali na siebie większe ryzyko, grając na połowie przeciwnika. Anglicy będą tylko polować na nasze błędy - zakończył trener mistrzów Hiszpanii.

Konfrontacja

Biorąc pod uwagę zarówno kadry obu ekip, jak i dokonania w dobiegającym końca sezonie, za faworyta uznać należy Katalończyków. Na większości z pozycji "Blaugrana" dysponuje zawodnikiem wyższej klasy od przeciwnika z Highbury. Barca posiada ponadto wielkie indywidualności: Puyol, Messi, Ronaldinho czy Eto'o, podczas gry jedynym gwiazdorem Arsenalu jest Henry. Za mistrzem Hiszpanii przemawiają także rezultaty ostatnich meczów - Barca uległa wprawdzie Sevilli 2:3 (grając w rezerwowym składzie), lecz w poprzednich tygodniach gromiła przeciwników. Także i statystyki dają przewagę ekipie 18 - krotnego tryumfatora La Liga. W Champions League Barca i Arsenal spotkały się tylko dwukrotnie - w 1999 roku, kiedy to Katalończycy rozbili Anglików na wyjeździe 4:2. Na korzyść klubu z Nou Camp wypada też bilans bezpośrednich spotkań z angielskimi klubami - 24 komplety punktów przy ledwie 13 przegranych konfrontacjach. Z kolei fenomenalna dyspozycja Arsenalu w tegorocznego edycji Ligi Mistrzów każe stawiać na "Kanonierów" - 13 meczów bez przegranej i aż 10 z rzędu bez straconej bramki. Jest to jednak jeden z niewielu atutów klubu, który w kolejnych rozgrywkach rywalizować będzie na nowo zbudowanym Emirates Stadium. Obliczenia ekspertów i podawane przed pierwszym gwizdkiem Terje Hauge statystyki mogą okazać się jednak mało warte, kiedy pod uwagę weźmie się dyspozycję dnia obu ekip. Przy dosyć zbliżonej klasie rywalizujących teamów to właśnie przypadek, łut szczęścia czy korzystny zbieg okoliczności mogą wyłonić tryumfatora. Oby, po miejmy nadzieję, wspaniałej i emocjonującej grze, wygrał zespół piłkarsko lepszy. Początek rywalizacji w Saint Denis o 20.45.

Kadry meczowe

Barcelona: Victor Valdes, Albert Jorquera - Carles Puyol, Oleguer Presas, Rafael Marquez, Sylvinho, Giovanni van Bronckhorst, Juliano Belletti - Edmilson, Xavi, Andres Iniesta, Gabri, Thiago Motta, Mark van Bommel, Anderson Deco, Ludovic Giuly - Santiago Ezquerro, Ronaldinho, Lionel Messi, Maxi Lopez, Henrik Larsson, Samuel Eto'o

Arsenal: Jens Lehmann, Manuel Almunia, Mart Poom - Ashley Cole, Philippe Senderos, Sol Campbell, Gael Clichy, Kolo Toure, Emmanuel Eboue, Johan Djourou, Mathieu Flamini - Fredrik Ljungberg, Robert Pires, Gilberto Silva, Alexander Hleb, Jose Antonio Reyes, Francesc Fabregas, Alexandre Song - Thierry Henry, Robin van Persie, Dennis Bergkamp

Konrad Kostorz

Źródło:
Tematy
Otwórz konto firmowe mBiznes Standard w mBanku wraz z kartą firmową Mastercard i zyskaj premię
Otwórz konto firmowe mBiznes Standard w mBanku wraz z kartą firmową Mastercard i zyskaj premię

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Powiązane:

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki