Pomimo pogorszenia sentymentu na światowych rynkach finansowych kurs euro utrzymał się poniżej linii 4,60 zł. Złotego wspierają spekulacje na temat kolejnych podwyżek stóp procentowych w Polsce.


Mimo że prezes narodowego Banku Polskiego Adam Glapiński wyraźnie starał się sugerować, że październikowa podwyżka stóp procentowych była wydarzeniem jednorazowym, to rynek nie ustaje w spekulacjach, że był to jednak początek cyklu normalizującego politykę pieniężną w Polsce. Oczekiwania te starał się podtrzymać członek RPP Łukasz Hardt, według którego stopa referencyjna powinna wzrosnąć do 1,50%.
Paliwa do spekulacji o wyższych stopach procentowych dodają też dane o inflacji w krajach naszego regionu. Po 13-letnim rekordzie inflacyjnym w Czechach dziś rano o przeszło 6-procnetojwe inflacji CPI poinformowali statystycy z Rumunii.
To wszystko zdołało utrzymać kurs euro poniżej 4,60 zł i to pomimo pogorszenia nastrojów na globalnych rynkach akcji i mocnego dolara, co zwykle szkodzi walutom rynków wschodzących. We wtorek o 10:07 kurs euro kształtował się na poziomie 4,5857 zł, a więc o ponad pół grosza wyższym niż w poniedziałek wieczorem.
Przeczytaj także
- Zapoczątkowana zmiana prowadzonej polityki monetarnej przełożyła się na założenie przez rynek dalszych ruchów ze strony polskich decydentów, co powinno ograniczać straty złotego w momencie globalnej awersji do ryzyka - ocenili analitycy PKO BP.
Nie zmienia to faktu, że w ujęciu historycznym złoty pozostaje wyjątkowo słaby. Do marca 2020 roku kurs euro przekraczał poziom 4,50 zł tylko podczas najostrzejszych faz kryzysu finansowego zimą 2009 (po upadku Lehman Brothers), na przełomie lat 2011-12 (kryzys strefy euro) oraz w roku 2016 (brexit).
ReklamaZobacz także
Dolara amerykańskiego na rynku międzybankowym można było kupić po 3,9672 zł. Frank szwajcarski podrożał o pół grosza i osiągnął cenę 4,2778 zł. Funt brytyjski wyceniany był na 5,3889 zł, a więc nieznacznie wyżej niż dzień wcześniej.
KK/PAP





























































