Euro nadal spada do dolara
Wczoraj znowu mieliśmy do czynienia z nieznacznym umocnieniem się złotówki względem koszyka walut złożonego po połowie z dolara i euro. Na koniec dnia za koszyk taki “płacono” 3,9642 wobec 3,9716 złotego na koniec poprzedniego tygodnia. Przy jednoczesnym umocnieniu się dolara względem euro na rynku międzynarodowym, otrzymaliśmy w efekcie taką sytuacje, w której kurs euro do złotego zanotował wczoraj kolejny najniższy kurs od lipca 1999 roku. W ten sposób naruszone zostało psychologiczne wsparcie na poziomie 3,8 złotego i na koniec dnia ostatnie transakcje zawierano przy kursie 3,7955 (minimum dnia to 3,7901). Dolar z uwagi na swa się na rynkach międzynarodowych utrzymał taki sam poziom jak w piątek, czyli 4,1330. Jak już wspomniałem wcześniej na rynku dolar-euro w dalszym ciągu trwa korekta niedawnego szaleńczego wzrostu kursu euro. Ostatnie transakcje w dniu wczorajszym zawierane były po kursie 0,9166 wobec 0,9238 w piątek na koniec dnia. Od szczytu zanotowanego 5 stycznia kurs euro spadł już o prawie 5%. Jednak spadek ten należy traktować wyłącznie jako korekta związana z realizacją spekulacyjnych zysków ze strony najgorętszego kapitału. Trend główny moim zdaniem został ustalony w grudniu, kiedy to na świeczkach kwartalnych pojawiła się znana analitykom technicznym tzw. gwiazda poranna, zapowiadająca zmianę trendu w horyzoncie odpowiadającym długości trwania świeczek, czyli przynajmniej na kilka kwartałów.
Cóż może się stać dziś? Myślę, że raczej nic szczególnego, czyli dalszy powolny wzrost kursu złotego oraz być może zakończenie spadku kursu euro względem dolara. Jeszcze raz przypominam, że 7 lutego (data płatności 12 lutego) odbędzie się przetarg na obligacje pięcioletnie o stałej stopie procentowej i o rekordowej ofercie 2,5 miliarda złotych. To może przyciągnąć jak magnes kolejnych inwestorów zagranicznych spragnionych krociowych zysków z naszych obligacji skarbowych. (JM)




























































