Euler Hermes: liczba bankructw w Polsce we wrześniu wzrosła do 86

Liczba upadłości firm we wrześniu br. wyniosła 86 wobec 47 rok wcześniej, podał Euler Hermes na podstawie oficjalnych danych z Monitora Sądowego i Gospodarczego.

(thetaXstock)

Firma podkreśla, że chodzi o upadłości faktyczne - czyli niezdolności do regulowania zobowiązań wobec dostawców w różnych formach prawnych. Od początku roku opublikowano informacje o 579 tak rozumianych upadłościach wobec 574 w tym samym okresie ub. roku (+3%).

Wrzesień był trzecim z rzędu miesiącem, w którym liczba upadłości była większa niż w analogicznym miesiącu ub. roku, wskazał Euler Hermes.

"Gwałtowny wzrost upadłości nastąpił wcześniej, niż się tego spodziewaliśmy. Problemy dotykają przede wszystkim handlu hurtowego, usług, ale też ostatnio budownictwa, a wkrótce także zapewne transportu. Klienci usług B2B (np. usług ochrony, sprzątania, doradztwa, obsługi inwestycji etc.) szukają oszczędności, co jest niemożliwe w efekcie wzrostu płacy minimalnej i programu 500+. Usługi korzystały bowiem dotychczas z niskich kosztów pracy" - skomentował członek zarządu Towarzystwa Ubezpieczeń Euler Hermes Tomasz Starus, cytowany w komunikacie.

Najczęściej problemy w Polsce południowo-zachodniej przeżywa wciąż sektor produkcyjny (Śląsk) i budowlany (Dolny Śląsk). Widać także przypadki upadłości wielu firm związanych z obsługą sektora wydobywczego, jak i z realizacją inwestycji przemysłowych lub naprawą już działających urządzeń. Pomimo, iż w poprzednich miesiącach podobny profil miały upadłości na wschodzie kraju, to we wrześniu znów z większym natężeniem przypomniał o sobie zamierający ruch graniczny i turystyka zakupowa naszych sąsiadów ze wschodu – w efekcie upadały tam głównie firmy handlowe, wskazano także w materiale.

32% CFO optymistycznych co do perspektyw gospodarki

Gospodarka w Polsce wrzuci w najbliższych 12 miesiącach niższy bieg, wynika z badania przeprowadzonego wśród dyrektorów finansowych przez Grant Thornton oraz Grupę Euler Hermes. W porównaniu z poprzednią edycją ankiety, nastroje dyrektorów finansowych (CFO) uległy pogorszeniu. Jeszcze w 2015 roku 55% respondentów optymistycznie oceniało perspektywy ekonomiczne na najbliższe 12 miesięcy, a w tym roku odsetek ten spadł do 32%. Wciąż jednak optymistów jest więcej niż pesymistów (32% do 19%).

"Daleki byłbym od stwierdzenia, że wyniki badania przeprowadzonego wśród dyrektorów finansowych zwiastują kryzys gospodarczy w naszym kraju. Z drugiej jednak strony, trudno się dziwić, że liczba pesymistów zaczyna doganiać liczbę optymistów. Z jednej strony, tempo wzrostu gospodarczego spada, nasi główni partnerzy handlowi z UE złapali zadyszkę, a do tego coraz trudniej o pracowników. Z drugiej, przedsiębiorcy czekają na uproszczenie reguł prowadzenia biznesu i poważniejszy zastrzyk funduszy unijnych, ale jak widać po wynikach badania, ich cierpliwość powoli się wyczerpuje" - powiedział partner zarządzający Grant Thornton Tomasz Wróblewski, cytowany w komunikacie.

Według raportu, nieco gorsze nastroje wśród dyrektorów finansowych widoczne są również, gdy analizujemy przewidywania CFO dotyczące innych kategorii ekonomicznych. Uczestnicy badania prognozują, że w ciągu kolejnych 12 miesięcy wyhamuje wzrost popytu. Obecnie 40% respondentów uważa, że popyt na usługi i produkty oferowane przez ich firmę wzrośnie, podczas gdy rok temu odsetek ten wynosił 61%.

"Zdaniem dyrektorów finansowych w nadchodzącym roku firmy będą również mniej skłonne do inwestowania. Odsetek CFO deklarujących zwiększenie środków przeznaczonych na wejście na nowe rynki oraz na zakup nowych maszyn i urządzeń zmniejszył się odpowiednio z 74 do 61 i z 70 do 59%" - wskazuje raport.

Ankietowani uważają także, że wzrosną koszty na rynku pracy. 41% respondentów twierdzi bowiem, że w najbliższym roku wynagrodzenia w ich firmie będą rosły szybciej niż wskaźnik inflacji - to o 15 pkt proc. więcej niż przed rokiem.

"CFO zdają sobie sprawę, że aby utrzymać najbardziej wykwalifikowanych pracowników, czyli tych generujących największą wartość dodaną dla przedsiębiorstwa, będą musieli zaproponować im lepsze warunki finansowe. Dyrektorzy finansowi spodziewają się więc, że nie tylko przychody będą spadać, ale też koszty pracy będą rosnąć. W konsekwencji uważają, że w najbliższym czasie rentowność ich firm będzie pod podwójną presją - zarówno przychodową, jak i kosztową" - skomentował Wróblewski.

Co zaskakujące, pomimo hamującego popytu na produkty i usługi oraz niższego odsetka dyrektorów finansowych deklarujących wzrost nakładów inwestycyjnych, nie słabnie zapotrzebowanie na nowych pracowników. Odsetek CFO planujących zwiększanie zatrudnienia wręcz delikatnie rośnie - obecnie wzrost liczby pracowników w ciągu najbliższych 12 miesięcy zapowiada 41% dyrektorów finansowych – to o 4 pkt proc. więcej niż przed rokiem, zaznaczono w raporcie.

"Dyrektorzy finansowi w Polsce nie działają zachowawczo - tak jak w poprzednich latach wspierali rozwój inwestycyjny firm, tak teraz stawiają na inwestycje w pracowników. Wzrost zatrudnienia to logiczna i bezpieczna alternatywa dla inwestycji w majątek trwały. Świadczy to ponadto o rosnącej roli i odpowiedzialności dyrektorów finansowych za kluczową przewagę konkurencyjną - kapitał ludzki" - uważa członek zarządu i CFO w Towarzystwie Ubezpieczeń Euler Hermes Waldemar Wojtkowiak, cytowany w komunikacie.

Badanie zostało przeprowadzone przez firmę audytorsko-doradczo-outsourcingową Grant Thornton oraz Grupę Euler Hermes na podstawie ankiet zebranych wśród uczestników cyklu Kongresów Dyrektor Finansowy Roku, które odbyły się w maju tego roku w Sopocie, Poznaniu, Rzeszowie i Katowicach.

Źródło:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
0 0 ~miro

sobiesiakom poodbierano rządowe zlecenia to robactwo pada

! Odpowiedz
0 2 ~RICO

Jak to,przecież dwa tygodnie temu czytałem tutaj zupełnie coś innego,że coraz mniej bankructw ! I jak tu można wierzyć w ten zwyrodniały system,o dyżurnych pismakach już nie wspomnę !

! Odpowiedz
0 5 ~szkodagadac

Pan prezes pewnej polskiej firmy sprzedającej herbaty i kawy twierdzi, że brakuje mu płynności finansowej. Dziewczyny w sklepach zarabiają w okolicach 1000 - 1200 zł na rękę, a pan prezes buja się w Tajlandi na wczasach za 50 tys. zł, podobno szukając nowych smaków ale zdjęcia tego raczej nie potwierdzają.

W czasie gdy firma ma problemy raczej szuka się oszczędności ale jak widać byle dalej od własnego tyłka.

PS. Pan prezes oczywiście na wyjeździe służbowym, a nie prywatnym z własnych pieniędzy.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
1 2 ~miś

Upadają firmy z najprostszym pomysłem na biznes, ale ponieważ w Polsce jest to najpowszechniejsze to skokowy wzrost płacy minimalnej od stycznia zje wszystkie bufory w wielu misiach i będzie wstyd w przychodach budżetowych.

! Odpowiedz
1 8 ~aaaaaaaaaaaa

Upadłości będzie coraz więcej.. wchodzimy jak świat w czas kryzysu..

! Odpowiedz
2 2 ~Eskimos

Skąd ta pewność?
Czytam o tym nadchodzącym kryzysie od kilku lat, a nikt z moich znajomych nie zamyka firm.
Oprócz Austriaków, ale ci mają nowe regulacje,bardzo zniechecajace.

! Odpowiedz
2 3 ~eryk odpowiada ~Eskimos

dopóki drukują pusty pieniądz i grają na wzrosty na akcji to kryzysu nie zobaczysz ale jak pierdo.nie to z hukiem i 2008 to będzie wspominane jako zabawa

! Odpowiedz
0 0 ~aaaaaaaaaaaa odpowiada ~Eskimos

zaczynają padać powoli grube polskie misie. vide ALMA, ACTION, KOPEX, IN POST - tak na szybko. One poszły w sanację ale to tylko odwleczenie tego co nieuchronne.
Poczekaj na decyzję FED-u o wzroście stóp procentowych... Zobacz że prawie codziennie masz info o zwolnieniach

! Odpowiedz
Polecane
Najnowsze
Popularne