W 2027 r. na europejskim rynku mają zadebiutować elektryczne samochody produkowane przez Xiaomi – informuje serwis autonews.com. Elektryki technologicznego giganta w Europie mają rywalizować o klientów przede wszystkim z teslami.


Tym samym potwierdziły się słowa, które w lipcu wypowiedział Lei Jun, dyrektor generalny Xiaomi, a zgodnie z którymi na 2027 r. chińska marka zaplanowała rozpoczęcie eksportu swoich aut. Jak wynika z najnowszych zapowiedzi przedstawicieli technologicznego giganta, jednym z pierwszych zagranicznych rynków, na który trafią chińskie elektryki, będzie Europa.
Na razie firma słynąca przede wszystkim z produkcji smartfonów, na którym to rynku w Europie miała w 2024 r. 16 proc. udziałów, podbija swoimi elektrykami serca Chińczyków. Tylko w ciągu pierwszej doby od pojawienia się na rynku obywatele Państwa Środka zamówili 240 tys. egzemplarzy modelu xiaomi yu7, który o klientów, również w Europie, ma rywalizować z teslą y.
Xiaomi yu7 - tyle kosztuje rywal tesli y
Sprawdźmy zatem, co już teraz za Murem, oferuje w swoich salonach Xiaomi. Oferta, podobnie jednak jak w przypadku Tesli, nie wydaje się bardzo bogata. Do wyboru są dwa modele, ale występujące w kilku wariantach.
To m.in. wspomniany już elektryczny SUV xiaomi yu7. Auto w najtańszej wersji standard, oferujące napęd na tylne koła, kosztuje 253,5 tys. juanów, czyli ok. 129 tys. zł. Gdyby auta już teraz sprzedawane były w Europie, zapewne cena byłaby wyższa, ze względu na cła, jakimi w dalszym ciągu objęte są samochody, w szczególności z napędem elektrycznym, produkowane w Chinach.
Xiaomi yu7 z napędem na cztery koła kosztuje 279,9 tys. juanów (ok. 143 tys. zł), z kolei za xiaomi yu7 max trzeba wydać co najmniej 329,9 tys. juanów (ok. 168 tys. zł).
Dla porównania za teslę model 7 trzeba obecnie zapłacić (w zależności od wybranego wariantu) od 204 990 do 229 990 zł. Z kolei tesla model 3 kosztuje od 184 990 do 244 990 zł.
Xiaomi yu7 standard oferuje ok. 835 km zasięgu na jednym ładowaniu. Baterię do 80 proc. można naładować z kolei w ok. 12 minut. Auto oferuje ponadto 320 KM mocy i 240 km/h maksymalnej prędkości. Wybierając wersję pro, zyskuje się 496 KM a w przypadku xiaomi yu7 max 690 KM i baterię o pojemności 101,7 kWh pozwalającą przejechać na jednym ładowaniu ok. 760 km.
Xiaomi su7 - od standardu do wersji ultra
W portfolio Xiaomi znajduje się także nieco tańszy sedan su7. Auto, analogicznie do yu7, oferowane jest w trzech podstawowych wariantach: standard (215,9 tys. juanów, czyli ok. 110 tys. zł), pro (245,9 tys. juanów, czyli ok. 125 tys. zł) oraz max (299,9 tys. juanów, czyli ok. 153 tys. zł).
Xiaomi su7 oferuje maksymalnie 668 km zasięgu i silnik o mocy 299 KM. Rozpędza się do 210 km/h a do „setki” przyspiesza w 5,3 sek.
Zamawiać można także usportowioną wersję xiaomi su7 ultra, która jednak kosztuje znacznie więcej – dokładnie 529,9 tys. juanów (ok. 270 tys. zł).
Xiaomi zasypie dołek po Tesli?
Xiaomi, również na europejskim rynku, planuje rywalizować o klientów z Teslą. SUV xiaomi yu7 ma być bezpośrednim konkurentem tesli y, czyli najpopularniejszego elektryka w Europie. Jak wynika z danych JATO Dynamics, w I poł. 2025 r. w państwach należących do Unii Europejskiej oraz w Wielkiej Brytanii zarejestrowano 68,8 tys. egzemplarzy tesli y. Był to jednak wynik o 33 proc. niższy od zanotowanego w analogicznym okresie 2024 r.
Firma Elona Muska nie jest już jednak najpopularniejszą wśród klientów wybierających auta elektryczne. W analizowanym okresie w Unii Europejskiej oraz Wielkiej Brytanii najczęściej sięgano po elektryczne volkswageny (135,4 tys. szt. i +78 proc. r/r). Wszystkie tesle, a więc przede wszystkim wspomniany model y oraz model 3 zanotowały w tym czasie 109,3 tys. rejestracji – o 33 proc. mniej niż przed rokiem.
Chiński peleton rośnie w siłę
Gdy Xiaomi zacznie sprzedawać swoje auta w Europie, dołączy do coraz większego peletonu chińskich aut. Chińskie portfolio liczące kilkadziesiąt modeli (zarówno spalinowych jak i elektrycznych) i stale powiększające się, przekłada się na coraz większy udział w rynku nowych aut. W I poł. 2025 r. w Unii Europejskiej i Wielkiej Brytanii „chińczyk” był co dwudziestym wyborem (5,1 proc. udziałów w rynku).
W Polsce, biorąc pod uwagę pierwsze siedem miesięcy 2025 r., zarejestrowano z kolei 20,7 tys. aut chińskich marek (bez Volvo), co przełożyło się na 6,2 proc. udziału w rynku. Sam lipiec z kolei przyniósł rekordowe 4139 rejestracji i 8,2 proc. udziałów w rynku nowych aut.























































