REKLAMA

Ekonomista: Trend inflacyjny w Polsce odwróci się w 2024 roku. Wskaźnik CPI będzie ponownie rósł

2023-09-12 10:46
publikacja
2023-09-12 10:46

Trend inflacyjny w Polsce w przyszłym roku odwróci się, po osiągnięciu dołka wiosną 2024 r. wskaźnik CPI prawdopodobnie zacznie ponownie rosnąć - ocenia główny ekonomista BNP Paribas BP Michał Dybuła. Jego zdaniem w 2023 r. można spodziewać się stagnacji polskiej gospodarki, czyli braku zmian realnego PKB w ujęciu całorocznym.

Ekonomista: Trend inflacyjny w Polsce odwróci się w 2024 roku. Wskaźnik CPI będzie ponownie rósł
Ekonomista: Trend inflacyjny w Polsce odwróci się w 2024 roku. Wskaźnik CPI będzie ponownie rósł
fot. Michał Gmitruk / / FORUM

"Obecnie trudno prognozować dalszą ścieżkę dla stóp procentowych – doszliśmy do momentu, w którym decyzje banku centralnego stają się losowe i trudne do wytłumaczenia. Niemniej zakładamy, że do końca roku stopy procentowe w Polsce zostaną obniżone jeszcze o 50 pb, prawdopodobnie na dwóch posiedzeniach – w październiku i w listopadzie. Scenariusz ten jest jednak obarczony dużą niepewnością – nie będę zaskoczony, jeśli wydarzy się coś zupełnie innego. Biorąc pod uwagę wrześniową decyzję RPP, prognozowanie na parę miesięcy do przodu wydaje się być bardzo długim horyzontem" - powiedział PAP Biznes Dybuła.

"Jeśli chodzi o przyszły rok spodziewamy się, że na początku 2024 r. RPP będzie dalej obniżała stopy, bo silne efekty bazowe będą obniżać inflację. Zakładam, że stopy proc. spadną do 5 proc. na koniec I kw. 2024 r. Później, do końca roku, Rada powinna utrzymać stopy na niezmienionym poziomie, ze względu na ponownie przyspieszającą inflację. W naszej prognozie zakładamy jednocyfrowy wzrost cen energii i powrót stawki VAT na żywność do 5 proc. Uwzględniając te założenia oraz wszystko, co wiemy w tym momencie, uważam, że trend inflacyjny w przyszłym roku odwróci się – wiosną, po osiągnięciu dołka na poziomie ok. 5 proc. wskaźnik CPI zacznie ponownie rosnąć" - dodał.

Reklama

Zdaniem głównego ekonomista BNP Paribas BP w drugiej połowie 2024 r. inflacja może wzrosnąć do ok. 6-6,5 proc. z ok. 5 proc. wiosną.

"Wydaje się, że maksymalny efekt dezinflacyjny z tytułu taniejących surowców i efektów bazy nastąpi wiosną, a kolejne miesiące – uwzględniając wyższe wydatki społeczne, szybsze tempo wzrostu płac związane ze wzrostem płacy minimalnej oraz słabszy kurs walutowy – przyniosą najprawdopodobniej wzrost inflacji" - powiedział Dybuła.

"Nie będzie to bardzo szybki wzrost – spodziewamy się, że w drugiej połowie 2024 r. inflacja może wzrosnąć do ok. 6-6,5 proc. z ok. 5 proc. wiosną. Niemniej powrót do 6-proc. inflacji będzie dość istotnym czynnikiem, który ograniczy pole do manewru, jeśli chodzi o ewentualne dalsze cięcia stóp procentowych" - dodał.

W ocenie Dybuły w warunkach rosnącej inflacji trudno wykluczyć jakikolwiek scenariusz dla polityki monetarnej, w tym podwyżki stóp.

"Istotne jest to, do jakiego poziomu stopy procentowe spadną – im szybciej będą się one obniżać teraz i im mniej będzie to związane z rzeczywistą presją cenową i perspektywami inflacji, a tylko i wyłączenie z bieżącymi danymi – na które NBP nie ma wpływu, tym bardziej nie można wykluczyć takiego scenariusza" - powiedział ekonomista.

"Jeżeli stopy spadną za mocno, a inflacja znów zacznie rosnąć, to być może RPP zdecyduje się podnieść stopy procentowe. Biorąc pod uwagę niejasną komunikację ze strony NBP, nie można wykluczyć żadnego scenariusza" - dodał.

Zdaniem ekonomisty, uwzględniając sytuację makro i perspektywy osiągnięcia celu inflacyjnego, wrześniowa decyzja Rady Polityki Pieniężnej była zaskakująca.

"Trzeba jasno powiedzieć – dla trwałego obniżenia inflacji w Polsce to nie była dobra decyzja, zwłaszcza, że wcześniej bank centralny komunikował nieco inne prowadzenie polityki pieniężnej. To, o czym mówił prezes w lipcu, kompletnie się jednak nie sprawdziło. Działanie niespójne z zapowiadanym przypomina zresztą początek cyklu podnoszenia stóp procentowych w Polsce w 2021 roku – wówczas sam prezes mówił, że chciał zaskoczyć rynek. Teraz takie zaskoczenie, w warunkach dużej niepewności, wciąż bardzo wysokiej inflacji i mglistych perspektyw jej dojścia do celu NBP, nie buduje wiarygodności banku centralnego" - powiedział PAP Biznes Dybuła.

"W ostatnich miesiącach nie wydarzyło się nic niespodziewanego, co uzasadniałoby obniżkę stóp proc. w takiej skali – lipcowa projekcja NBP oraz napływające w ostatnich dwóch miesiącach dane nie wskazywały na to. W takiej sytuacji trudno przywiązywać się do jakichkolwiek wypowiedzi prezesa banku centralnego. Wrześniowa decyzja jest zaskakująca i niespójna z komunikacją NBP, w szczególności prezesa, co nie wspiera wiarygodności tej instytucji i polityki monetarnej, a to nie buduje przekonania wśród uczestników życia gospodarczego, że bank centralny naprawdę chce osiągnąć cel inflacyjny na poziomie 2,5 proc. w terminie oddziaływania polityki pieniężnej. Zobaczymy co NBP pokaże w listopadowej projekcji, niemniej ta z lipca nie wskazywała, że CPI na koniec 2025 r. będzie wciąż powyżej celu, i to przy poziomie stóp proc. 6,75 proc." - dodał.

W rozmowie z PAP Biznes Dybuła wskazał, że decyzja Rady odsuwa w czasie moment zejścia inflacji do celu NBP.

"Trudno oszacować, kiedy inflacja w Polsce faktycznie może zejść do celu NBP i ustabilizować się na niskim poziomie. Im więcej takich zaskakujących decyzji i równie zaskakujących wypowiedzi prezesa NBP, tym mniejsza będzie wiara uczestników życia gospodarczego, że bankowi centralnemu rzeczywiście zależy na osiągnięciu celu inflacyjnego. A jeśli ta wiara zostanie utracona, oczekiwania inflacyjne mogą całkiem się odkotwiczyć" - powiedział ekonomista.

"Niestety od 2011 r. NBP nie opublikował aktualizacji swojego modelu prognostycznego. Niemniej model ten zakłada, że cel inflacyjny jest wiarygodny i że w długim horyzoncie modelowa inflacja będzie miała tendencję do zbliżania się do niego – i to obojętnie, czy startujemy z wysokiej inflacji, czy z deflacji. W listopadzie, kiedy NBP będzie prezentował swoje projekcje, można spodziewać się powtórki z roku ubiegłego - horyzont czasowy zostanie zapewne wydłużony do 2026 roku. Wówczas, wynikająca z modelu projekcja inflacji zapewne znajdzie się w dopuszczalnym paśmie odchyleń od celu inflacyjnego. To jednak będzie oznaczać, że perspektywy powrotu inflacji do celu odsuną nam się o kolejny rok" - dodał.

Według prognozy BNP Paribas BP średnioroczna inflacja w Polsce w 2023 r. wyniesie 11,8 proc., a na koniec br. – 7,3 proc. Z kolei w 2024 r. wskaźnik CPI wyniesie średnio 6,3 proc., na koniec przyszłego roku znajdzie się na poziomie 6,0 proc.

"Recesja w III kwartale się utrzyma"

Zdaniem głównego ekonomisty BNP Paribas BP w III kw. br. recesja w polskiej gospodarce utrzyma się, a w całym 2023 r. można spodziewać się stagnacji, czyli braku zmian realnego PKB w ujęciu całorocznym.

"W Polsce już mamy recesję i nie rozumiem awersji do tego słowa – to naturalny element cyklu koniunkturalnego. Biorąc pod uwagę dane za lipiec i najnowsze wskaźniki koniunktury, recesja prawdopodobnie utrzyma się również w III kw. W tym roku, w najlepszym wypadku, można spodziewać się stagnacji, czyli braku zmian realnego PKB w ujęciu całorocznym. Trzeci kwartał br. wciąż będzie bardzo słaby, dopiero na koniec roku rysują się szanse na lepsze dane" - powiedział PAP Biznes Dybuła.

"Jeśli chodzi o PKB, w IV kw. wystąpi silny efekt bazy, który powinien dźwignąć roczne tempo wzrostu wyraźnie powyżej zera. Choć obecna koniunktura nie jest silna, powoli będzie się poprawiać. Patrząc na poszczególne składowe PKB, motorem wzrostu zapewne będzie przyspieszenie konsumpcji, czemu służyć będą zarówno niższa inflacja, jak i wysokie tempo nominalnego wzrostu wynagrodzeń, a od przyszłego roku – również wyższe transfery społeczne" - dodał.

Dybuła prognozuje, że w 2024 r. polska gospodarka urośnie o ok. 3 proc.

"W najbliższych kwartałach zobaczymy też zapewne odbicie inwestycji gospodarstw domowych. W lipcu uruchomiony został program "Bezpieczny kredyt 2 proc.", który mocno pobudził popyt na kredyt i same mieszkania. Teraz popyt ten będzie dodatkowo wzmacniany przez niższe stopy procentowe. W obliczu wolniej dostosowującej się podaży, wydaje się oczywiste, w jakim kierunku będą podążały ceny nieruchomości w najbliższym czasie" - ocenił ekonomista.

"W przyszłym roku spodziewamy się wzrostu gospodarczego na poziomie ok. 3 proc., choć tutaj jest więcej znaków zapytania, w tym jeśli chodzi o kontrybucję zapasów do PKB. Zakładamy, że po dość mocnej koreckie cyklu w tym roku, w roku przyszłym może nastąpić ponowne odbicie i wzrost zapasów. A wyższe zapasy przyspieszą – przynajmniej statystycznie – wzrost PKB. Niemniej, wciąż głównym motorem gospodarki w przyszłym roku będzie konsumpcja prywatna" - dodał.

Ekonomista zaznacza, że choć bank centralny często podkreśla znaczenie dbania o "wzrost gospodarczy", to NBP ma tak naprawdę jedno zadanie – dbanie o stabilność cen.

"Jest to trudny do osiągnięcia cel, ale jednocześnie dość banalny w swoim charakterze – zwalnia on bank centralny z odpowiedzialności za wszystkie inne kwestie z wyjątkiem stabilności systemu finansowego. Dopóki inflacja pozostaje wysoka i jej perspektywy nie wskazują na obniżenie się do celu w rozsądnym okresie, polityka monetarna musi pozostać restrykcyjna. Realne stopy procentowe w Polsce są wciąż ujemne, a od osiągnięcia celu inflacyjnego dzielą nas nie miesiące, lecz lata" - powiedział Dybuła.

"Na konferencjach prezesa NBP po posiedzeniach RPP nie jest podkreślane, że choć nasze bezrobocie jest niskie, a rynek pracy chłonie tysiące imigrantów, to wzrostu gospodarczego albo nie ma, albo jest dość mizerny. To dość jasno pokazuje, w którym momencie – jeśli chodzi o lukę popytową – obecnie się znajdujemy. Poziom produkcji polskiej gospodarki prawdopodobnie wciąż przewyższa jej obecny potencjał. To też tłumaczy, dlaczego presja na wynagrodzenia pozostaje wysoka, pomimo stagnacji, czy nawet recesji" - dodał.

Patrycja Sikora 

Źródło:PAP Biznes
Tematy
Wypróbuj Pracuj.pl za 1zł! Zatrudniaj szybko i skutecznie!

Wypróbuj Pracuj.pl za 1zł! Zatrudniaj szybko i skutecznie!

Advertisement

Komentarze (20)

dodaj komentarz
od_redakcji
Temu ekonomiście szklaną kulę rozbili. Ceny ropy zaczynają szybować na północ napędzane przez ograniczone wydobycie grupy BRICS (Araby oficjalnie od 1 stycznia członkami). A jemu inflacja siądzie, chyba na środku czoła.
bha
Na krótkowidzącym papierze.
bha
Raczej już się odwraca i odwróci się ale w statystykach niestety dużo gorzej będzie nadal z odwróceniem trendu wzrostów cen w nadal raczej wysokiej, najwyższej dojnej rynkowej inflacji w detalu.Niestety
sajetan
Czyli Pan Dybuła prognozuje inflację na koniec roku 7,3%, a na wiosnę 5%. To przypomnę że 11.08 oraz dziś ponownie przedstawiłem moją prognozę, w skrócie: grudzień: 7%, a kwiecień 2024: 5,5% - cóż na to adwersarze od czerwonych łapek? Pan Dybuła prognozuje że po połowie 2024 inflacja wzrośnie, wg mnie to chyba trochę za wcześnie Czyli Pan Dybuła prognozuje inflację na koniec roku 7,3%, a na wiosnę 5%. To przypomnę że 11.08 oraz dziś ponownie przedstawiłem moją prognozę, w skrócie: grudzień: 7%, a kwiecień 2024: 5,5% - cóż na to adwersarze od czerwonych łapek? Pan Dybuła prognozuje że po połowie 2024 inflacja wzrośnie, wg mnie to chyba trochę za wcześnie prognozować tak odległą przyszłość.
specjalnie_zarejstrowany1
czy ten ekonomista jest z dyplomem wyzszej szkoły marksizmu i leninizmu?

Powiązane: Gospodarka i dane makroekonomiczne

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki