Współczynnik dzietności w krajach Unii Europejskiej od kilku lat dramatycznie maleje i szybko zmierza w kierunku jedynki. Niestety, Polska znalazła się w awangardzie tej demograficznej katastrofy. I nic nie wskazuje na rychłą odmianę tej negatywnej tendencji.


W 2024 roku w krajach Unii Europejskiej na świat przyszło 3,55 mln dzieci. To o 120 tysięcy (czyli o 3,3%) mniej od 3,67 mln odnotowanych rok wcześniej – poinformował Eurostat. W skali całej Unii implikuje to spadek współczynnika dzietności (ang. total fertility rate) z 1,38 do 1,34.
Unijny statystycy zaznaczyli, że to najniższy rezultat od czasu rozpoczęcia zbierania tych danych w 2001 roku. Ale bazując na danych z największych krajów Europy, możemy śmiało przyjąć, że jest to najniższy rezultat w całej historii Europy.
Współczynnik dzietności mówi nam, ile dzieci średnio urodziłaby kobieta w ciągu całego okresu rozrodczego (15−49 lat) przy założeniu, że w poszczególnych fazach tego okresu rodziłaby z intensywnością obserwowaną wśród kobiet w badanym roku. Oznacza to, że wskaźnik ten jest zależny przede wszystkim od liczby urodzeń w danym roku oraz liczby kobiet w okresie rozrodczym.
Przyjmuje się, że w krajach rozwiniętych (tj. o niskiej śmiertelności niemowląt i dzieci) prostą zastępowalność pokoleń zapewnia współczynnik dzietności na poziomie 2,1. Odczyty niższe oznaczają, że w przyszłości należy się spodziewać spadku liczebności rdzennej populacji. Im niższy ten parametr, tym spadek ten będzie następował szybciej.
Polska w awangardzie depopulacji
Najniższy współczynnik dzietności Eurostat odnotował na Malcie, gdzie w 2024 roku spadł on do zaledwie 1,01. Niewiele lepiej było w Hiszpanii (1,10) i na Litwie (1,11). Polska zajęła tu czwarte miejsce od końca z wynikiem 1,14 znacznie niższym od i tak niskich 1,20 odnotowanym w roku 2023. Niewiele lepiej wypadły tu Estonia i Włochy (po 1,18).
Warto odnotować, że w 2024 roku żaden kraj Unii Europejskiej nie odnotował współczynnika dzietności na poziomie umożliwiającą prostą zastępowalność pokoleń. Najwyższe wyniki – lecz wciąż niepozwalające uniknąć zaniku rdzennej populacji – odnotowano w Bułgarii (1,72), Francji (1,61) oraz Słowenii (1,52).
Ostatnim krajem UE, któremu udało się odnotować współczynnik dzietności na poziomie przynajmniej 2,00, była Francja. Miało to miejsce w roku 2014, a więc już przeszło dekadę temu. Warto przy tym odnotować, że przy obliczaniu tego parametru liczy się także dzieci urodzone przez imigrantki.
Przy tym spadek dzietności od kilkunastu lat jest już zjawiskiem globalnym. Według danych za rok 2024 współczynnik dzietności powyżej 2,2 utrzymuje się już tylko w Afryce Subsaharyjskiej, muzułmańskich krajach Azji Centralnej, niektórych państwach arabskich oraz kilku państwach z Ameryki Łacińskiej i Oceanii. W tym gronie nie ma żadnego kraju rozwiniętego za wyjątkiem Izraela. Powszechny jest też trend spadku współczynnika dzietności na świecie, który szybko maleje nawet w krajach afrykańskich.



























































