Dlaczego afera GetBacku nadal powinna Cię obchodzić?

Końca afery GetBacku, „najgorętszego serialu finansowego” rozgrywającego się na naszych oczach, wciąż nie widać. Chociaż taka sytuacja może nużyć część obserwatorów, nie znaczy to, że sprawą można przestać się przejmować. Wręcz przeciwnie.

W związku z pierwszą rocznicą wybuchu afery GetBacku przypominamy marcowy artykuł poświęcony tej sprawie

Zatrzymanie byłego prezesa Idea Banku oraz kilkunastu innych osób pchnęło nieco spowalniającą w ostatnim czasie akcję „serialu afera GetBacku”. Dane Google wskazują, że nazwa wrocławskiego windykatora w ostatnim czasie była coraz rzadziej wyszukiwana przez internautów, z czego wywnioskować można spadające zainteresowanie tematem.

Tymczasem rozstrzygnięcie sprawy GetBacku wciąż jest absolutnie kluczowe dla przyszłości polskiego rynku, a co za tym idzie także i portfeli Polaków.

GetBack > AmberGold

Pod względem skali i liczby poszkodowanych inwestorów była to największa afera na polskim rynku kapitałowym. Wrocławski windykator zbankrutował na obligacjach o wartości nominalnej niemal 2,6 mld złotych. Poszkodowanych bezpośrednio zostało ponad dziewięć tysięcy obligatariuszy i 178 firm finansowych, co pośrednio dotknęło dziesiątki tysięcy klientów TFI trzymających obligacje GetBacku w swoich funduszach.

Dla porównania, w głośnej na cały kraj aferze piramidy finansowej Amber Gold straty sięgnęły "tylko" 851 mln zł, choć zasięg oszustwa (ponad 11 tys. poszkodowanych) był podobny. W przypadku Amber Gold każdy rozsądny człowiek wiedział, że chodzi o młodą firmę opartą o ryzykowny model operacyjny i oferującą podejrzanie wysokie odsetki. Wątpliwości wokół gdańskiej spółki pojawiły się na wiele miesięcy przed jej upadkiem i były powszechnie znane (prezes z zarzutami za defraudację i odebranie licencji domu składowego przez Ministerstwo Gospodarki). Przed Amber Gold ostrzegaliśmy już na dwa lata przed jej upadkiem.

Jednakże GetBack był sprawą znacznie cięższego kalibru. Spółka działała na mocno regulowanym przez państwo rynku finansowym, była kontrahentem dużych polskich banków i funduszy inwestycyjnych. Latem 2017 roku z przytupem zadebiutowała na warszawskiej giełdzie, otrzymując zielone światło od Komisji Nadzoru Finansowego. Audytorem sprawozdań finansowych GetBacku była renomowana (przynajmniej wówczas) firma Deloitte Polska. Mało tego, GetBack szybko stał się ulubieńcem analityków widzących szybko rosnące zyski i ponadprzeciętnie wysokie odzyski wierzytelności. Paradoksalnie tuż przed ujawnieniem fatalnej sytuacji spółki akcje windykatora wskoczyły do indeksu mWIG40 zrzeszającego stosunkowo duże spółki notowane na warszawskim parkiecie.

Wszystko to sprawiało, że firma wydawała się być godna zaufania. Choć już wtedy pewne wątpliwości mogła budzić zmasowana ofensywa medialno-piarowa kreująca sielankowy wizerunek GetBacku i jej prezesa Konrada Kąkolewskiego. Dopiero w marcu 2018 roku kłopoty finansowe GetBacku dotarły do wiadomości opinii publicznej i inwestorów indywidualnych. Pod koniec kwietnia reputacja spółki i jej zarządu legła w gruzach po spreparowaniu kłamliwego komunikatu o rzekomym pozyskaniu finansowania od PKO BP i PFR. Skalę przekrętu ujawniono dopiero w maju i czerwcu. Wtedy na reakcję było już za późno. Giełda na żądanie KNF wstrzymała obrót akcjami i obligacjami GetBacku. I do dziś nie wznowiła ich notowań. Ostatnia szansa na ewakuację tonącego okrętu była w marcu i w kwietniu, lecz mało kto z niej skorzystał - między innymi z powodu niskiej płynności na rynku Catalyst.

Przestroga dla białych kołnierzyków

Afera GetBacku to najbardziej widowiskowy przykład (potencjalnej, bo sprawa wciąż w toku) „przestępczości w białych kołnierzykach” ostatnich lat. Rozszerzanie tego tytułu na całą historię III RP byłoby nieco ryzykowne – w końcu konkurentów nie brakuje – ale z całą pewnością zatrzymanie ponad 30 osób, w tym prezesów i członków zarządów spółek giełdowych jest sprawą bez precedensu. Sprawa GetBacku z pewnością zapaliła liczne czerwone lampki w umysłach innych zarządzających. Pozycja prezesa i członka zarządu to nie tylko duże zarobki, ale i duża odpowiedzialność, zarówno za konkretne działania, jak i za komunikację z rynkiem. Nie bez kozery Stowarzyszenie Emitentów Giełdowych zorganizowała w styczniu konferencję „Działania spółki giełdowej w sytuacji ekstremalnej”, w trakcie której omawiano, co zrobić w czasie zatrzymania, przeszukania czy przesłuchania.

Dla afery GetBack istotne będzie także to, jak ocenione zostanie działanie rady nadzorczej, która, jak sama nazwa wskazuje, ma monitorować i kontrolować działania zarządu. Analogicznie, przebieg śledztwa pokaże, czy do odpowiedzialności pociągnięci zostaną „szeregowi” pracownicy instytucji, które w nieprawidłowy sposób oferowały klientom obligacje GetBacku.

Rynek oberwał i wciąż obrywa

O tym, że sprawa GetBacku nie jest tylko sprawą pracowników, wierzycieli i akcjonariuszy spółki najlepiej mogliśmy przekonać się po 31 sierpnia, gdy prokuratura zatrzymała Piotra Osieckiego i Jakuba Rybę, czyli byłych członków zarządu Altusa. Chodziło o sprzedaż GetBackowi spółki EGB. Zatrzymanie wywołało lawinę zdarzeń, których rykoszety trafiły w teoretycznie kompletnie niezwiązane z GetBackiem obszary rynku. Altus to bowiem Towarzystwo Funduszy Inwestycyjnych - gdy spada do niego zaufanie, klienci mogą w obawie o utratę swoich środków, zacząć wypłacać pieniądze. Tak było właśnie tym razem. Atmosferę dodatkowo rozgrzały artykuły w „Business Insider” (pierwszy pojawił się 5 września), które zarzucały Altusowi nieprawidłowości i sugerowały, że TFI już w październiku straci licencję. Do utraty licencji nie doszło, ale we wrześniu atmosfera wokół Altusa była naprawdę gorąca. W efekcie gwałtownie taniały akcje spółek, w których fundusze Altusa miały istotne udziały. Skala była tak duża, że "altusowy wrzesień" do tej pory widać na wykresie indeksu sWIG.

Kliknij, aby przejść do notowań
Kliknij, aby przejść do notowań (Bankier.pl)

Przypadek Altusa obnażył jedną ze słabości GPW. Rynek jest płytki, szczególnie jeżeli wyjdziemy poza WIG20 i najważniejsze spółki mWIG-u. TFI grają dużą rolę w akcjonariatach mniejszych spółek i jeżeli któremuś TFI przytrafiają się problemy, problem mogą mieć i spółki znajdujące się w portfelu funduszy. To te akcje bowiem koniec końców są sprzedawane, gdy klienci decydują się zabierać swoje pieniądze z funduszu. Póki co sytuacja się ustabilizowała, ale trzeba pamiętać, że problem może wrócić. Szczególnie, że wątki TFI w sprawie GetBack nie zostały jeszcze zamknięte, a i same TFI ostatnio nie cieszą się największą popularnością wśród klientów.

GetBack wpłynął także na rynek obligacji, a szczególnie problemy giganta odczuła jego konkurencja, której obligacje również w 2018 roku gwałtownie taniały. I nie chodzi tu nawet o Kruka, który gra w innej lidze, ale o inne, mniejsze podmioty. Ostatnio – w styczniu 2019 r. – obligacji nie wykupiła katowicka Statima. We wrześniu program emisji obligacji porzucił Best, dla którego nowe ceny były nie do zaakceptowania. Szczególnie, że sam Best miał najpierw problemy z kowenantami, teraz zaś o spółce mówi się w kontekście ostrego sporu z innymi windykatorem – Kredyt Inkaso. Te wybrane przykłady pokazują, że na rynku windykatorów sytuacja wciąż jest daleka od zdrowej.

Pamiętajmy o akcjonariuszach

Lekceważony nie powinien być także wątek akcjonariuszy GetBacku, którzy pozostają jakby w próżni. Akcje spółki zawieszone są już od blisko roku, nie można ich sprzedać i np. rozliczyć straty. Obecnie przeszkodą w puszczeniu notowań GetBacku ma być brak audytora, choć wcześniej powody bywały i inne (brak raportów), a samą decyzję o zawieszeniu podjęto „z dnia na dzień”. I o ile nie sposób zgodzić się z kwestią formalną (audytor jest wymagany), o tyle tak przedłużające się zawieszenie jest sytuacją po prostu patologiczną.

Mamy akcje spółki notowanej na regulowanym rynku i nagle na kilka miesięcy zostajemy pozbawiani możliwości ich sprzedaży. Temat zawieszeń to nie od dziś bardzo drażliwa sprawa i budzi spore kontrowersje. Przykład GetBacku pokazuje, że do problemu warto siąść raz jeszcze i wypracować konkretne mechanizmy. Takie sytuacje z przedłużającym się zawieszeniem nie powinny mieć bowiem miejsca, a przy obecnym podejściu mogą niestety przytrafić się każdemu inwestorowi.

Regulacyjne kuźnie pracują pełną parą

W przypadku afer finansowych „mądry Polak po szkodzie” dotyczy nie tylko klientów, ale i instytucji odpowiedzialnych za tworzenie i kontrolowanie przestrzegania prawa. Nie trzeba szukać daleko – ogłoszony niedawno projekt nowej strategii rozwoju rynku kapitałowego zawiera przynajmniej kilka jawnie „anty-GetBackowych” elementów (choć sama nazwa spółki w dokumencie oczywiście nie pada). Za najbardziej jaskrawy przykład uznać należy propozycję wprowadzenia, w myśl zasady „kontrola najwyższą formą zaufania”, obowiązku nagrywania rozmów w przypadku świadczenia usług zarządzania portfelem i usług doradztwa inwestycyjnego.

"Brak obowiązku nagrywania przez firmy inwestycyjne rozmów z klientami detalicznym w związku ze świadczeniem usługi doradztwa inwestycyjnego oraz zarządzania portfelami i w istotny sposób utrudnia inwestorom dochodzenie późniejszych roszczeń odszkodowawczych, zaś Komisji Nadzoru Finansowego nadzór nad dochowywaniem wymaganych standardów świadczenia usług przez pracowników firm inwestycyjnych oraz firmom inwestycyjnym właściwe przeprowadzanie procesów reklamacyjnych" – czytamy w dokumencie.

Afera GetBacku doprowadziła także do sporych zmian na rynku obligacji. Przypomnijmy, że gro posiadaczy obligacji wrocławskiego windykatora nabyło je w drodze tzw. prywatnej emisji, czyli oferty kierowanej do mniej niż 149 osób. Oczywiście w przypadku GetBacku chodziło tylko o wykorzystanie furtki prawnej, która nakładała mniejsze obowiązki na podmioty obsługujące tego typu emisję. Prywatne emisje obligacji GetBacku przerodziły się więc w „pełzające emisje publiczne” – dziennie przeprowadzano nawet kilka emisji prywatnych, sukcesywnie zwiększając grono „ubranych” w toksyczne, jak się miało potem okazać, papiery.

W odpowiedzi na ten proceder, Ministerstwo Finansów proponuje prawdziwą rewolucję. Obligacje nie będą mogły mieć już formy papierowej, postanie ich specjalny publiczny rejestr, ustalona zostanie standaryzacja dokumentacji oraz zwiększone wymogi dotyczące emitentów, pośredników i audytorów. „Ponure perspektywy dla obligacji korporacyjnych” – pisał pod koniec roku Emil Szweda z obligacje.pl, wyrażając m.in. obawę o „przeregulowanie” tego segmentu rynku. To poważna obawa, ponieważ rynek obligacji korporacyjnych w Polsce dopiero raczkuje i przedwczesne przytłoczenie go zbyt dużą liczbą przepisów może doprowadzić do zaniku tego źródła finansowania przedsiębiorstw.

Najważniejsze: lepiej uczyć się na cudzych błędach

Afera GetBacku jest już historią. Straty zostały poniesione, sytuacja w zasadzie jest jasna. Tym razem winni być może zostaną osądzeni i ukarani, choć sprawa Amber Gold, w przypadku której po 7 latach wciąż nie zapadły wyroki, nie napawa optymizmem. To, co ze sprawy GetBacku warto teraz wyciągnąć, to wnioski. Po to, aby drugi raz nie popełnić tych samych błędów inwestycyjnych lub (lepiej) uczyć się na cudzych błędach.

Po pierwsze, w inwestowaniu zawsze jesteś sam. Sam przeciwko rynkowi, przeciwko oszustom, przeciwko własnym słabościom i ograniczeniom. Nie zwalaj winy na innych, dopóki nie rozliczysz się wpierw z własnych błędów lub czasem wręcz własnej głupoty. Bo głupie błędy przydarzają się każdemu - nawet najmądrzejszym inwestorom, o czym regularnie wspomina sam Warren Buffett. Błędy nie są powodem do wstydu! Jeśli raz dałeś się oszukać, jest to wina oszusta. Ale jeśli dałeś się tak samo oszukać  po raz drugi, to już twoja wina. Przyznanie się do błędu poprzedza proces wyciągania wniosków.

Po drugie, nigdy nie zapominaj o dywersyfikacji! Nigdy, ale to nigdy, nie pakuj się całym kapitałem w jedno aktywo. Nawet to najbezpieczniejsze. Zwłaszcza oszczędności życia bezwzględnie podlegają zasadzie dywersyfikacji. Nawet lokaty warto rozłożyć na 2-3 banki. Inwestor, który włożył w obligacje GetBacku 5% swojego kapitału, też poniósł dotkliwe straty. Ale nie jest to problem, przez który nie może spać po nocach. Zupełnie inaczej odbierają sprawę ci, którzy w papierach windykatora ulokowali oszczędności życia.

Po trzecie, nigdy nie ufaj bezgranicznie sprzedawcom produktów finansowych. Obojętnie, czy pracują dla wielkiego międzynarodowego banku, czy dla małej firmy inwestycyjnej. Bądź podejrzliwy wobec tego, co mówią i do czego usiłują Cię przekonać. Sprawdzaj fakty i konfrontuj opinie. Informacji zawsze szukaj na własną rękę. Jeśli czegoś nie rozumiesz - pytaj. Pamiętaj też, że twój "doradca" zazwyczaj ma plan sprzedażowy i zgarnia prowizję od każdej zainwestowanej przez ciebie złotówki. Warto go zapytać, ile taka prowizja wynosi.

Po czwarte, rynek nie jest nieomylny. Kierownictwo GetBacku oszukało nie tylko niedoświadczonych "ciułaczy", ale też największe tuzy polskiego rynku kapitałowego (TFI), nadzór finansowy (KNF), analityków giełdowych i audytora. Często jest tak, że gdy 9 z 10 ekspertów mówi "kupuj", a jeden woła "sprzedaj", to rację ma ten ostatni.

Po piąte, zysk zawsze idzie w parze z ryzykiem. Jeśli ktoś ci wmawia, że "bezpieczny" produkt daje znacząco wyższą stopę zwrotu niż lokata bankowa czy obligacja skarbowa, to zwyczajnie Cię okłamuje. W finansach nie ma cudów, ani okazji dla „naszych najlepszych klientów”. Oczekiwana stopa zwrotu rośnie wraz z podejmowanym ryzykiem. Inwestycje równocześnie bezpieczne i ponadprzeciętnie dochodowe nie istnieją.

Po szóste, ryzyko jest nieodłączną cechą KAŻDEJ inwestycji. Nie istnieje coś takiego jak zysk bez ryzyka. Zawsze coś może pójść nie tak i musisz liczyć się z możliwością utraty zainwestowanych pieniędzy. Oczywiście ryzyko w przypadku złota czy obligacji skarbowej USA jest zdecydowanie niższe niż w przypadku akcji czy obligacji korporacyjnych, ale zawsze istnieje. Musisz też zapamiętać, że to Ty ponosisz odpowiedzialność finansową za decyzje inwestycyjne. To Ty później cieszysz się z zysków lub podliczasz straty. Możesz zwalać winę na innych (czasem nawet słusznie), ale pieniędzy w ten sposób nie odzyskasz.

Oczywiście nie należy obwiniać poszkodowanych obligatariuszy i akcjonariuszy. Tym bardziej, że większość "ubranych w GetBack" stanowili ludzie bez rozeznania w świecie obligacji, bez dostatecznej wiedzy i którzy chcieli po prostu ulokować pieniądze na bezpiecznej lokacie bankowej w zamian za uczciwe odsetki. Którzy z braku dobrej alternatywy dali się namówić na ryzykowny papier i którzy zaufali sprzedawcy, dobrowolnie zawarli umowy, przy okazji podpisując całe pliki bankowych dokumentów, w ramach których deklarowali swoją znajomość ryzyka związanego z zakupiony produktem.

Wciąż nie wiemy, jaki finał będzie miała afera GetBacku. Jedno jest pewne - jeżeli nie zostanie ona szybko i skutecznie wyjaśniona, to polski sektor finansowy oraz cały rynek kapitałowy będą jeszcze przez długie lata mierzyć się z problemem braku zaufania klientów.

Krzysztof Kolany, Adam Torchała, MIchał Żuławiński

Źródło:
Firmy:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
0 7 staryznajomy

Gdzie odpowiedzialnosc KNF, audytora ? Za co biora pieniądze?
Na rynku zwanym NewConnect jest z 250 spolek widm/bankrutow/zawieszonych na 1 groszu/po kilku zmianach profili dzialalnosci/zawieszonych notowania*
Niepotrzebne skreślić!

! Odpowiedz
1 27 marianpazdzioch

A rady nadzorcze jak były fasadowe i bezkarne, tak nadal są. W tekście jest błąd dotyczący właśnie rad nadzorczych, w paragrafie "Przestroga dla białych kołnierzyków." Nie ma żadnego przepisu, który pozwalałby ich pociagnąć do odpowiedzialności i sądzić.

! Odpowiedz
0 52 marekrz

Nic się nie mówi o udziale banków w tym oszustwie, a to banki są największymi beneficjentami tej afery. Przede wszystkim upchnęły do GetBack niespłacalne długi po zawyżonej cenie. Po drugie jak każdy insider wiedząc, że GetBack chyli się ku upadkowi zadbały o to, bym mieć zabezpieczone obligacje - jednocześnie uwiarygodniały cały nieuczciwy proceder GetBack, ale same były bezpieczne.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
14 21 aerk

wyjątkowo chaotycznie napisany artykuł. Jest afera ale brak próby wyjaśnienia konkretnych przyczyn upadku getback`u. Dużo piany, mało treści.

! Odpowiedz
10 43 rav82

Gdzie lista koszyków wierzytelności skupowanych przez GetBack: umowy kredytowe, na których widnieją daty i podpisy kredytobiorców i wierzycieli? Kto i kiedy brał kredyty a kto ich udzielał? czy 2028 r. to termin prawomocnego umorzenia niespłaconych wierzytelności? jakim cudem młody prezes banku bez żadnego doświadczenia politycznego zdobywa elektorat i zostaje premierem?

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
17 82 tomalo

Po siódme oszuka Cię nawet bank. Po ósme jak usłyszysz Leszek Cz. To uciekaj z jakiejkolwiek inwestycji. Choćby to była lokata w banku.

! Odpowiedz
5 37 bialy_kruk

Kazdy Polak ma zaplacic po ok 19 zl dla wlasciciela Getback.
Ma na to dwa tygodnie.

! Odpowiedz
6 68 czarny_kuskus

O przegranym przez Polskę sporze z Abrisem, głównym udziałowcem GetBack ani słowa?

! Odpowiedz
5 17 sel

Czekanie że to samo dotknie wszystkie banki i firmy windykacyjne bez żadnych działań zapobiegawczych dotknie wszystkie na pewno.

! Odpowiedz
34 29 sel

To jest przede wszystkim afera niewydolności obecnego systemu ścigania nie płacących rat kredytów i oszustów kredytowych i nic więcej. Nie można obecnie wystawiać bankowych tytułów wykonawczych , a obecny system ścigania dłużników jest całkowicie sparaliżowany nieudolnością i frasobliwością nadzorców systemu ścigania oszustów i zalegających z płatnościami kredytów. Gdyby długi jakie kupił GetBack od banków były spłacane i oszuści kredytowi byli ścigani przez obecne instytucje prawa nie byłoby żadnych problemów finansowych w tej firmie.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz

Do rozliczenia PIT 2018 zostało:

WCZYTAJ TWÓJ E-PIT
WIG -0,42% 60 910,11
2019-04-18 17:05:00
WIG20 -0,54% 2 365,36
2019-04-18 17:05:00
WIG30 -0,43% 2 717,60
2019-04-18 17:15:00
MWIG40 -0,05% 4 204,24
2019-04-18 17:15:00
DAX 0,57% 12 222,39
2019-04-18 17:34:00
NASDAQ 0,02% 7 998,06
2019-04-18 22:03:00
SP500 0,16% 2 905,03
2019-04-18 22:08:00

Znajdź profil

Przejdź do strony za 5 Przejdź do strony »

Czy wiesz, że korzystasz z adblocka?
Reklamy nie są takie złe

To dzięki nim możemy udostępniać
Ci nasze treści.